kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Posts Tagged ‘kolekcje

Kolekcjonerstwo grafiki w Polsce

leave a comment »

Czy w ogóle rynek grafiki istnieje? A jeśli tak, to jaka jest jego skala i możliwości działania? Spróbujmy się nad tym zastanowić.

W dawnej przeszłości kolekcje rycin w sposób naturalny uzupełniały zbiory książek, były tworzone przy wielkich bibliotekach królewskich, następnie magnackich, naśladujących te pierwsze. Wraz z bibliotekami rozrastały się przez wiele lat, a czasem i wieki. Znane są gabinety rycin króla Stanisława Augusta, Potockich, Czartoryskich, Moszyńskich itp. Ale kolekcjonerstwo, takie, do którego możemy się odnieść my współcześni – to dopiero kolekcjonerstwo wieku dwudziestego, charakteryzujące się tym, że wysiłkiem jednego człowieka, przy znacznie mniejszych możliwościach finansowych, w sposób świadomy, w stosunkowo krótkim czasie powstawał zbiór rycin o ściśle ustalonym indywidualnym charakterze. Przykładem mogą być znakomite zbiory Dominika Witke-Jeżewskiego (obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie) czy Feliksa Jasieńskiego „Manggha” – kolekcja drzeworytów japońskich (obecnie w Muzeum Sztuki Japońskiej w Krakowie). Tak było, a jak jest dzisiaj?

Skąd się biorą kolekcjonerzy?

Kolekcjonerstwo grafiki i dzisiaj w ogromnym stopniu łączy się ze zbieractwem starych ksiąg, często przecież ilustrowanych drzeworytami czy miedziorytami. Miłość do książki, druku, papieru łatwo przenosi się na zawartą w nich grafikę. Ciekawość dawnych epok, tak charakterystyczna u bibliofilów, często powoduje potrzebę zaglądania w przeszłość przez ekran grafiki. Mogą oni zobaczyć szczegóły budowli na panoramie graficznej ukochanego miasta, pochylić się nad konterfektami ulubionych wodzów, czy nad starymi mapami (to także grafika!) badać granice państw, czy postępy w poznawaniu odkrytych kontynentów.

Oczywiście, nie tylko ze świata bibliofilskiego rekrutują się zbieracze grafiki. Od kilkunastu lat widzimy także zbieraczy malarstwa, którzy zainteresowali się starą i współczesną grafiką. Ich spojrzenie jest trochę inne niż kolekcjonerów wyrosłych z bibliofilskiego pnia – zwracają swe zainteresowanie głównie ku grafice artystycznej i ze względu na swe możliwości finansowe, tej najlepszej. Poszukują rycin Norblina, Falcka, Pankiewicza, Berlewiego, ale także starają się sięgać po największych autorów: Dürera, Piranesiego, itp.

Oferta

Aby zaistniał rynek dzieł sztuki, jak zwykle potrzebni są świadomie kupujący (kolekcjonerzy, miłośnicy piękna) z jednej strony, ale także odpowiednia ilość dzieł z drugiej.

Do niedawna grafika traktowana była po macoszemu. Antykwariaty (od papieru) główny swój wysiłek kierowały na zdobycie książek, antykwariaty ze sztuką wieszały grafikę w bocznych salkach z niechcianym towarem. Owszem, czasem za bezcen można było nabyć jakiś rarytas graficzny, gdyż kupujących było niewielu. Ale od kilkunastu lat sytuacja zmienia się diametralnie.

Wzrost zainteresowania grafiką ściśle związany jest z ożywieniem gospodarczym Polski i otwarciem jej na świat. Nowe firmy przybyłe z Zachodu zapragnęły swe biura udekorować widokami miast Polski i polskimi mapami, nasze rodzime poszły również za tą szlachetną modą. Nagle ceny na te obiekty gwałtownie wzrosły (czasem 3-4-krotnie: cena mapy Polski sprzed boomu gospodarczego – 600 zł, potem nie spada poniżej 1.800-2.500 zł). Za tym poszło także powszechne zapotrzebowanie na grafikę dekoracyjną do nowo wznoszonych domów (kwiaty, mody, sceny rodzajowe itp.). Po raz pierwszy po wojnie rozpoczął się bardzo korzystny dla Polski kierunek przepływu dzieł sztuki, w tym map i grafiki, z Zachodu do Polski. Wzrosła podaż. Doceniona wreszcie grafika poczęła wypływać na rynek także z istniejących kolekcji w kraju – bo obrót nią zaczął być opłacalny. Umocnił się rynek, a wartość, dosłowna i artystyczna, grafiki trafiła do świadomości ogółu.

Grafika, częściej i liczniej niż dotąd, zaczęła gościć na aukcjach organizowanych przez antykwariaty książkowe. Wyselekcjonowane, dobrej jakości, pojawiły się zrazu widoki miast i mapy, później sceny historyczne, a w końcu niezbyt dotąd poszukiwane portrety. Przełomowym wydarzeniem była sprzedaż części doborowej kolekcji Marka Potockiego na VI Aukcji Lamusa w listopadzie 1998 r. Padły tu rekordy cenowe, które przerwały dotychczasowy układ cen w tej dziedzinie. Portret króla Władysława IV P. Pontiusa sprzedano za ponad 5.000 zł, portret Jana Kazimierza rylca Frederika H. Van Haue za 7.000 zł, wnętrze kopalni w Wieliczce J.E. Nilsona za 9.000 zł. Z niedowierzaniem publiczność aukcyjna przyjęła sprzedaż Widoku Warszawy Canaletta za sumę 36.000 zł – choć po 4 latach ta cena chyba nikogo nie dziwi. Pomału dociera do świadomości fakt, że rzadka, wielkiego autora, doskonale zachowana grafika może osiągnąć cenę zbliżoną do ceny dobrego obrazu.

Edukacja

Obok aukcji propagujących dobrą grafikę poprzez fachowo opracowane katalogi, niektóre antykwariaty utworzyły oddziały poświęcone niemal wyłącznie tej dziedzinie sztuk plastycznych (Nautilus w Krakowie, Lamus w Warszawie) prowadzone przez wykwalifikowany personel. Tu początkujący kolekcjonerzy mogli na przykładach nauczyć się odróżniania miedziorytu od litografii, uzyskać porady co do profilu budowanej kolekcji itp. Wreszcie, co może najważniejsze, poważne muzea zorganizowały wiele wystaw poświęconych wybitnym twórcom – w Muzeum Narodowym Dürerowi, w Teatrze Wielkim w Warszawie – Piranesiemu i Goyi, w Muzeum Literatury Norwidowi, czy całej grafice polskiej – Pięć wieków grafiki polskiej z doskonałym katalogiem wydanym przez Muzeum Narodowe.

Ruch wydawniczy stanął także na wysokości zadania. Ukazały się m.in. książki: Macieja Bobra Mistrzowie Grafiki Europejskiej, czy Ireny Kossowskiej Narodziny Polskiej Grafiki Artystycznej. A w czasopismach tematykę graficzną przybliżyły odbiorcom artykuły popularyzatorskie Hanny Widackiej z Biblioteki Narodowej i Jolanty Talbierskiej z Uniwersytetu Warszawskiego.

Obecnie dla kolekcjonerów szykuje się prawdziwa gratka – otóż Tomasz Niewodniczański przygotował wielką wystawę Imago Poloniae – gdzie pokaże po raz pierwszy m.in. ogromny zespół map Polski i widoków miast. Wystawa odbyła się w kwietniu b.r. w Berlinie, a w listopadzie przybędzie do Warszawy. Z tej okazji wydany zostanie niezwykle cenny katalog, który stanie się z pewnością podstawowym narzędziem pracy dla antykwariuszy i zbieraczy w tym zakresie. Podane zostaną nowe metody datowania wariantów tej samej mapy na podstawie prawie niewidocznych różnic.

Ceny

Najwyższe ceny osiągają polonica, przede wszystkim mapy i widoki miast. Najpiękniejsze mapy Polski Speeda, Hondiusza, czy Visschera uzyskują ceny powyżej 15.000 zł, a przy dobrze zachowanych starokolorowanych egzemplarzach ceny mogą być znacznie wyższe. Największy widok Krakowa z Brauna i Hogenberga z XVI/XVII w. kosztuje dziś ok. 15.000 zł, inne polskie miasta z tego wydawnictwa ok. 3.000-5.000 zł, z wyjątkiem widoku Warszawy, którego cena oscyluje wokół 8.000-10.000 zł. Na rynku utrzymuje się spora podaż rycin z ważnego dla ikonografii Polski dzieła Pufendorfa (XVII w.) De rebus gestis a Carolo Gustavo. Ryciny miast polskich wg rysunków Dalberga można kupić już za 500-1.000 zł, dużo droższa jest tam Panorama Warszawy (ok. 8-9 tys. zł) oraz widok oblężonego Krakowa (ok. 3.000 zł). Obecnie coraz bardziej poszukiwane i doceniane są widoki miast XIX w., których ceny, ze względu na ich duże walory dekoracyjne, stale rosną. Dla przykładu bardzo rzadkie widoki Wilna z Albumu Wilczyńskiego sprzedają się w cenie ok. 2.000 zł za sztukę, a rasowy kolekcjoner za dobrze kolorowaną litografię chętnie zapłaci więcej. Natomiast ciągle na dość niskim poziomie cenowym utrzymują się litografie N. Ordy – ok. 200-300 zł za sztukę, może ze względu na ich stosunkowo dużą ilość na rynku.

Obok widoków miast i map poszukiwane są sławne sceny historyczne, takie jak m.in. H. Verneta i Debucourta Śmierć J. Poniatowskiego – ok. 10.000 zł, czy tych samych autorów jeszcze rzadsza Somosierra.

Portrety królów, sławnych Polaków, arystokracji, kolekcjonowane są szczególnie chętnie, gdy wyszły spod rylca wybitnych sztycharzy; wówczas ceny sięgają kilku tysięcy złotych.

Równolegle do tego nazwijmy „patriotyczno-historycznego” nurtu zbieractwa, rozwija się drugi nurt związany z grafiką artystyczną starą i nową. Poszukiwane są ryciny takich rytowników, jak: Jeremiasz Falck, Wilhelm Hondius, Jan Piotr Norblin, Płoński, Kielesiński, z tym że wyższe ceny uzyskują również tematy związane z Polską. Dopiero przy grafice współczesnej, autorskiej, już nie tak ważny staje się temat ryciny, na pierwsze miejsce przesuwa się strona formalna i autor.

Rosnącym powodzeniem cieszy się szkoła polskiego drzeworytu. Na razie ceny na odbitki Skoczylasa, Mrożewskiego, Cieślewskiego nie są wygórowane, ale stopniowo rosną. Wiąże się to z ogólną modą na styl Art Deco i lata 20-30-te. Dobrą odbitkę można kupić już za 200-300 zł. Poza tym jest tu świetny teren do odkrywania nowych, mniej znanych twórców i nawet dobrego inwestowania.

Warto dodać, że codzienna oferta antykwaryczna skierowana jest nie tylko do kolekcjonerów, ale przede wszystkim do przeciętnego odbiorcy, który kupuje ryciny do upiększenia domu, czy ze względu na zainteresowanie jakimś tematem. Poszukiwane są ryciny z końmi, sceny myśliwskie itp.

Osobny nurt to grafika obcych autorów. Do tej pory zbierana była przez niewielkie grono kolekcjonerów. Barierą była oczywiście wysoka cena i nikła podaż. Nie mówimy tu o grafice obcej reprodukcyjnej, która zbierana jest ze względu na swe walory dekoracyjne (sceny rodzajowe, mody itp.) i nie jest zbyt kosztowna, lecz o pracach znanych, wielkich grafików. Zupełnie od niedawna powoli rośnie zaciekawienie tą grafiką. Myślę, że dobre odbitki nawet takich mistrzów, jak Dürer, czy Rembrandt mają szanse na sprzedaż. Co prawda, tego typu zbieractwo wymaga już sporej wiedzy i zaufania do firmy, w której się kupuje, ponieważ na rynku zachodnim krąży sporo odbitek późnych lub złej jakości, które przywiezione do Polski, mogą uchodzić za rarytasy najwyższego gatunku.

Istnieje także spora, stale rosnąca grupa młodych, zamożnych kolekcjonerów preferujących grafikę najnowszą. Są oni amatorami takich mistrzów, jak: Picasso, Dali, Chagall, Kisling, Matisse itp.; cena od 2.000 zł w górę. Dużego formatu dzieła wymienionych artystów przeznaczane bywają do ozdoby nowoczesnych apartamentów, ale nie tylko. Z czasem rozbudzają zainteresowania i potrzebę tworzenia kolekcji.

Przyszłość

Wydaje się, że już dzisiaj zarysowują się pewne nowe tendencje na rynku graficznym. W niedalekiej przyszłości kolekcje tworzone będą w bardziej świadomy a nie przypadkowy sposób, gdyż oferta graficzna, dzięki otwarciu Polski na rynki światowe, będzie rosnąć. Chętniej niż teraz będzie kupowana grafika autorska, pojawi się także większe niż dotychczas zapotrzebowanie na grafikę obcą. Pojawią się kolekcjonerzy poszczególnych tematów, a nawet autorów. Przy wzrastającej zamożności części społeczeństwa (być może jest to dopiero odległa przyszłość) i rosnącej wrażliwości na piękno, miejsce reprodukcji w plastikowych ramach dekorujących wnętrza zastąpią oryginalne grafiki.

Należy na koniec uzmysłowić sobie, że chyba tylko ta dziedzina kolekcjonerstwa daje możliwość zbierania większej liczby dzieł i chyba jeszcze tylko tutaj istnieje spora szansa na spektakularny wzrost cen rycin mniej znanych dawniej autorów. Wybitne dzieła wielkich mistrzów jeszcze można kupić tanio.

Kilka rad dla początkujących zbieraczy:

– nie kieruj się modą, gdyż znajdziesz się w obszarze najwyższych cen

– zwracaj uwagę na jakość odbitki, stan zachowania

– na początek kup tani miedzioryt, drzeworyt, litografię i naucz się je pod lupą odróżniać

– chodź na wystawy mistrzów, to wyrabia dobry smak

– zaglądaj do antykwariatów z grafiką i oglądaj jak najwięcej

– unikaj kupowania przez internet, w przypadkowej firmie

– trochę czytaj

Źródło: http://www.sztuka.pl, Andrzej Osełko, 01.09.2002

Written by kolekcjonersurowcow

11 maja 2012 at 06:05

Porozmawiajmy: o wachlarzach, cz.2

leave a comment »

EUROPA

Wiek XV i XVI to m.in. epoka wielkich odkryć geograficznych, co ma związek z zamożnością krajów takich, jak Hiszpania, Włochy, Portugalia, Francja i Anglia. Historia wachlarza wiele zawdzięcza w tym względzie Portugalczykom, których ekspansja sięgała Chin i Japonii. Wśród przywożonych przez nich zdobyczy znajdowały się składane wachlarze, zupełnie do tej pory w Europie nieznane. Ta forma wachlarza szybko się spopularyzowała i zaczęła wypierać, panujące dotychczas typy, ekranu i oganiaczki, w tym, szczególnie, ulubione i modne, wachlarze z piór oraz chorągiewki.

Rozwój ekonomiczny i bogacenie się społeczeństw, pociągnęły za sobą rozwój sztuki, która przeżywała odrodzenie. Także rzemiosło artystyczne włącza się w ten nurt, a interesujące nas wachlarze, stają się modnym i niezbędnym elementem kobiecego ubioru. W konsekwencji, do wyrobu wachlarzy używa się wartościowych surowców i drogocennych kamieni. Najbardziej znane ośrodki produkcji wachlarzy to Mediolan, Genua i Siena, gdzie wytwarzano wachlarze z piór strusich, pawich, kruczych, a także, co stanowi nowość, z piór długo-ogonowych papug. Uchwyty wykonane są z rzeźbionej kości słoniowej, ze złota lub srebra, wysadzanych kamieniami ozdobnymi. Zaopatrzone są w łańcuszek lub wstążkę, w celu przymocowania go do ubioru. Z kolei, Wenecja słynie z artystycznych wachlarzy – chorągiewek, noszonych przez arystokratki i kobiety bardzo zamożne. (Wachlarze wykonane z białego welinu i ozdobione wenecką koronką, przeznaczone były dla zaręczonych dziewcząt.)

W Neapolu i Bolonii dominują sztywne wachlarze ekrany o dekoracji geometryzującej! Odmienna dekoracja cechuje wachlarze z Parmy i Florencji. Ferrara może poszczycić się pierwszym modelem wachlarza składanego, zwanym „kaczą łapą”, a wykonanym z reguły z kawałków miki i welinu, osadzonych na stelażu z kości słoniowej. Moda na wachlarze obejmuje niższe warstwy społeczne i w związku z tym ich produkcja nabiera charakteru masowego.

Rozpowszechnianie się wachlarzy dotyczy całej Europy, a szczególnie obejmuje dwory panujących. Angielska królowa Elżbieta I posiada wręcz kolekcję wachlarzy, otrzymywanych przez nią w prezencie m.in. z okazji Nowego Roku. Znany jest jej wachlarz z białych piór strusich, osadzony na uchwycie ze złota, ozdobionym diamentami, rubinami i jasnymi szmaragdami.

Ceremonialną funkcję spełniają wachlarze na dworze papieskim jako oznaka władzy i dostojeństwa.

Jak już wspomniano, pierwsze europejskie wachlarze składane, miały włoską proweniencję. Dekoracja występowała w postaci zwanej „decoupë” (z franc. – wycinanie); pokrycie wachlarza, wykonane z welinu, papieru itp., wycinano ażurowo w drobny ornament koronki RETICCELLA (rozetki, gwiazdki, trójkąty). Stelaż wykonany był na ogół z kości słoniowej. Ten typ wachlarza, mimo dużej popularności, nie trwał zbyt długo, być może z racji swej kruchości. Zastąpiły go wachlarze o mocniejszej konstrukcji, zaopatrzone w łańcuszek do przypięcia do ubioru. Wachlarze włączono także do stroju męskiego (np. króla Henryka III). Królowa Katarzyna Medycejska bardzo polubiła wachlarze i, także za jej sprawą, rozpowszechniły się w Europie. Nowo powstała gałąź rzemiosła, jaką było wytwarzanie wachlarzy, miała szczęście do przywilejów państwowych. Już w XVI wieku, w 1594 r. król Henryk IV wydał przywilej konstytuujący „Paryską Korporację Wytwórców i Dekoratorów Wachlarzy”. Rozwój tego rzemiosła był adekwatny do zapotrzebowania, które wciąż rosło. Pod koniec XVII wieku w Paryżu znajdowało się około 500 warsztatów wytwarzających wachlarze. W 1673 r. pod patronatem króla Ludwika IV powstało „Stowarzyszenie Wytwórców Wachlarzy”, które ustalało zasady i warunki uzyskania zawodu, oraz odpowiadające im normy prawne. Organizację tego typu posiadała również Anglia – w 1709 r. został wydany przez królową Annę akt założycielski „Towarzystwa Wytwórców Wachlarzy”. Jako ciekawostkę należy odnotować fakt, że znaczna część angielskich wytwórców wachlarzy wywodziła się z Francji (byli to uciekinierzy przed prześladowaniami religijnymi). W 1755 r. „Towarzystwo…” liczyło już 883 członków.

Wiek XVII to dalszy rozwój tego rzemiosła. Formy wachlarzy, to ekran, oganiaczka i składany – plisowany, który zdobywa dominującą pozycję w czasach Ludwików XIII i XIV. Zdobnictwo wachlarzy poszerza się o nową technologię – projekty graficzne, do pokryć wachlarzy papierowych wykonuje znany miedziorytnik Abraham BOSSE, autor m.in. grafiki żurnalowej. Kolorystyka wachlarzy z tego okresu jest ciemna (brązowa) z uwagi na użycie skóry (niekiedy perfumowanej), płótna, grubego papieru (jeszcze nie bielonego); często wklejano do nich różnych rozmiarów kawałki miki. Stelaże wykonywano z szylkretu, kości słoniowej i spełniały one – nie zdobioną – funkcję konkurencyjną. Dekoracja pokryć, to miniaturowe sceny rodzajowe, kopie dzieł wielkich mistrzów itp.

We Włoszech były to echa renesansu. W latach 1660-1680 na pierwsze miejsca w produkcji wachlarzy wysuwa się Francja. Pierwsze malowane wachlarze mają całościowe kompozycje o tematyce dworskiej, wykonane z dużą precyzją i dbałością o szczegóły. Były one niewielkich rozmiarów – dł. około 20 cm.

Za panowania Ludwika XIV odnotowuje się prekursorską technologię wykonania stelaży, które są lżejsze od poprzednio stosowanych, wycinane ażurowo i w jasnych kolorach; pokrycia przedstawiają sceny historyczne, pełne przewagi i patosu.

Wiek XVIII – ostatnie lata panowania Ludwika XIV, to chwilowy zastój w produkcji wachlarzy – król znajduje się wówczas pod ogromnym wpływem pani de MAITENON – przeciwniczki frywolności i rozwiązłości. Z kolei Filip Orleański, regent, był zwolennikiem zabawy i nastąpiło rozluźnienie obowiązujących rygorów. Okres regencji to odejście od pompy dzieł m.in. Le BRUNA i wprowadzenie nowych wartości: symetrii i dyscypliny ornamentu; proporcje stają się lżejsze i bardziej swobodne, a tematyka malowanych scen pasterska i erotyczna.

Znaczna część wachlarzy pochodzi z importu, z Dalekiego Wschodu, gdzie dostosowano się do wymogów dekoracji w guście europejskim. Widać to szczególnie w sposobie opracowania stelaży, których pióra są kunsztownie powycinane (oryginalne japońskie czy chińskie były proste, skromne, najczęściej bambusowe).

Wiek XVIII – to w Europie rozkwit sztuki wachlarzy, tak pod względem artystycznym jak i technologicznym. Projekty wachlarzy wykonywane są przez znanych artystów; stelaże stanowią arcydzieła sztuki jubilerskiej. Stosuje się różnorodne materiały, jak kość słoniowa, masa perłowa; używa się srebra i złota. Od około 1735 roku pokrycia wykonywane są z białego papieru, lub cienko wyprawionej skóry. Tematem scen malarskich były sielanki i sceny ogrodowe, obramowane roślinnym ornamentem, girlandami kwiatów, układających się w rokokowe formy. Barwy jasne i pastelowe, takie jak w malarstwie Antoine WATTEAU, twórcy motywów typu „fetes galantes”. Paryż staje się centrum wytwarzania wachlarzy. Stają się one nieco większe: około 25-28 cm długości, o kącie rozwarcia 120-130, ilości piór – 22, a szerokości plisy 1,5 cm. Typ wachlarza typu „BRISÉ” dominuje w latach 1710-1725. Przedmiotem dekoracji malarskiej staje się cały wachlarz, łącznie ze stelażem. Oprócz wymienionych wyżej tematów dekoracji, notuje się sceny biblijne i mitologiczne, chinoserie, pejzaże w stylu van de VELDA itd.

Techniki malarskie to olej i gwasz. W Paryżu pojawia się nowa technologia tzw. VERNIS MARTIN. Jej nazwa pochodzi od nazwiska rodziny wynalazcy i jego czterech synów. Technologię tę stosuje się do zdobienia mebli, drzwi, kaset czy zegarów, oprócz wachlarzy, a naśladuje ona daleko-wschodnią lakę. Wyroby dekorowane Vernis Martin są wysoko cenione, co dotyczy również holenderskich naśladownictw tej technologii.

W epoce dojrzałego rokoka (Ludwik XV) dominującą formą wachlarza staje się wachlarz plisowany. Jego stelaż jest zdobiony profilowaniem poszczególnych piór, inkrustowaniem i grawerowaniem motywów rokokowych (asymetryczne rocaille); stanowi płaską zintegrowaną powierzchnię, pióra lekko na siebie zachodzą. Stelaż stanowi 1/2 całości wachlarza (dł. 26 cm, kąt rozwarcia 135-150, ilość piór: 22). Zewnętrzne pióro jest u nasady finezyjnie profilowane (motywy snopów zboża, głów ptasich, muszli, tralek dwulalkowych itp.). Następny odcinek jest długi i prosty, aż do stylu z pokryciem. Na długości pokrycia pióro zewnętrzne poszerzało się do kształtu plisy. Tutaj stosowano dekorację POSA D’OR, czyli technikę zdobienia kości słoniowej, masy perłowej itp. za pomocą złota lub srebra. Używano również kamieni ozdobnych i szlachetnych. W dekoracji piór zewnętrznych spotykamy na malowane popiersia panujących monarchów lub postaci z komedii dell’arte. Pokrycie wachlarza występowało w postaci asymetrycznej winietki, umieszczonej centralnie, po bokach której znajdowały się (dwie, lub więcej) mniejsze, oddzielone ornamentem roślinnym. Tematy to głównie wizerunki zakochanych par wg BOUCHER’A, LANCRETA, czy FRAGONARD’A. Kolorystyka jasna, pastelowa; dominuje błękit i róż, ze złotymi akcentami (cekiny). Nowatorstwem zarejestrowanym w Anglii około 1740 roku są wachlarze tzw. topograficzne, przedstawiające na pokryciach znane artystyczne siedziby w ich parkowym otoczeniu. Pokrycie wykonywano ze skórki kurcząt lub papieru, a technologia malarska to gwasz lub pastele. Nowe wzornictwo malarskie pojawia się po roku 1748, kiedy to odkryto Pompeję i Herakulanum, co zaowocowało dekoracjami pokryć w stylu pompejańskich fresków z antycznymi symbolami i ornamentami. Konstrukcja wachlarzy staje się jeszcze lżejsza – pióra są cienkie i proste, nie zachodzą na siebie (przypominają koła powozu). Materiały i forma (wachlarz plisowany) pozostają te same, co poprzednio; też same są proporcje.

W 1740 roku Holendrzy zamawiają na Dalekim Wschodzie wachlarze wg przekazanych wzorów (sceny parkowe, sielanki – zawarte na pięciu winietkach), i stąd spotykamy ich daleko-wschodnie wersje. W 3 ćwierci XVIII wieku nadal modny typ wachlarza, to wachlarz plisowany, o bardzo ażurowym stelażu. Dekoracja nabiera charakteru pionowego; typowe motywy to wstęgi, wici roślinne, rocaille – biegnące z góry na dół. Nowość stanowi stelaż typu „battoire”; miał tylko 12 piór, był bardzo ozdobny, misternie wycinany – model poszukiwany szczególnie w Hiszpanii.

Około roku 1770 zaczęto dekorować stelaż również z tylnej strony (złotym szychem, barwnym metalizowanym papierem itp.) W modę wchodzi zdobienie pokrycia malaturą iluzjonistyczną tzw. „TROMPE L’OEIL”. Malowane w ten sposób koronki i tasiemki sprawiają wrażenie prawdziwych i tylko naklejanych. Stosowane na pokrycia materiały to papier, skórka, haftowany jedwab, len; nakleja się cekiny i płytki z masy perłowej. Dekoracja malarska występuje w technologii olejnej, gwaszu lub pasteli.

Epoka Oświecenia, to rozwój nauk ścisłych, przyrodniczych i ekonomicznych; pojawienie się nowych poglądów filozoficznych. Zwrot ku nauce ma wpływ na rzemiosło artystyczne, jakim jest produkcja wachlarzy.

Wachlarze tego okresu są skromne, proste, mniej okazałe. Do mody wraca typ „BRISÉ”; stelaż, wykonany przeważnie z kości słoniowej lub rogu, był precyzyjnie wycinany, często płaskorzeźbiony, tworzył intrygujący a zarazem delikatny wzór. Pióra okładzinowe dekorowano koralami, opalami, złotem. Długość wynosiła około 25 cm, kąt rozwarcia 120, ilość piór: 30. Współistniejące w tym czasie wachlarze plisowane zyskały także nowy wygląd; stelaż o piórach rzadko rozstawionych, pióro zewnętrzne owalne u nasady, nieco wyżej miało profil buławy lub jabłka, następny odcinek był prosty i wysmukły, często grawerowany (przeważały ornamenty pionowe). W proporcjach – stelaż zajmował, większą niż pokrycie, część wachlarza (Długość około 29 cm, kąt rozwarcia 150, ilość piór: 16). Malatury pokrycia wachlarza plisowanego, to, przeważnie, kopie pierwowzorów autorstwa Angeliki KAUFMANN; pojawiają się tonda, obszywane cekinami, wewnątrz których umieszczano portrety, sceny biblijne, symboliczne, wyobrażenia rzeźb na postumentach, kwiaty, ptaki. Materiały stosowano takie same, jak poprzednio. Następuje specjalizacja wytwórców; jedni wyrabiają wyłącznie stelaże, inni pokrycia. Notuje się znaczny import stelaży z Chin (pokrycia dodaje się francuskie lub angielskie).

Wachlarze z pokryciem pojedynczym, gdzie z tyłu widoczny jest stelaż, nazywano: „monte a l’anglaise” (w Anglii oszczędzano papier, który był obłożony bardzo wysokimi podatkami).

DIDEROT w swojej, wydanej w 1783 roku Encyklopedii Sztuk i Rzemiosł poświęca oddzielny rozdział, ilustrowany planszami, a poświęcony technologii wyrobu wachlarzy.

Najsłynniejszą wytwórnią wachlarzy (szczególnie stelaży) jest we Francji wytwórnia w DIEPPE, znana m.in. z prezentu w postaci wachlarza dla królowej Marii Antoniny, z okazji urodzenia przez nią syna.

Techniki graficzne stosowane w XVIII wieku do zdobienia wachlarzy nie notują specjalnych osiągnięć. W 1720 r. pokazały się pierwsze wachlarze drukowane, wykonane techniką akwaforty, podbarwionej ręcznie akwarelą. Z kolei, cechą charakterystyczną dla Anglii było w latach 1740-1750, rytowanie wszystkich szczegółów kompozycji, za wyjątkiem chmur, następnie kolorowanych. Poziom wyrobu, a zatem, i cena były niskie. Czasem produkowano je okazjonalnie – np. wachlarze żałobne, rozdawane podczas pogrzebu. We Francji w latach 1725-1728, tematy wachlarzy drukowanych, to sceny biblijne, sielanki, oraz sceny teatralne (najliczniejsza grupa). Produkowano również wachlarze kościelne, które posiadały wydrukowane teksty pacierza lub psalmu. Ciekawostkę stanowi wyprodukowanie wachlarzy z okazji lotów balonem w 1783 roku.

Koniec XVIII wieku to wachlarze o tematyce historycznej i politycznej (np. zdobycie Bastylii w 1789 r.). Poziom drukowanych wachlarzy angielskich był wyższy niż francuskich. U schyłku tego wieku pojawia się kolejna nowość: akwatinta. Jednak, z uwagi na stopień komplikacji i pracochłonność, zaniechano sposobu zdobienia tą technologią; toteż zachowały się nieliczne egzemplarze takich wachlarzy. Wachlarz był w tym czasie nieodzownym dodatkiem kobiecego stroju; stosowany powszechnie. Elegantki posiadały ich co najmniej kilka, jeżeli nie kilkanaście. Powstał nawet język wachlarzy, czyli sposób porozumiewania się między dwojgiem ludzi, przy jego użyciu.

Dla zbieraczy cenną informację stanowi okoliczność, że w XVIII wieku wachlarze nie posiadały koluszka, bądź było ono wyjątkową rzadkością. Po latach, zakładano je wtórnie (XIX w.) Wachlarze już wówczas stały się przedmiotem kolekcjonerskim, stąd zabiegi konserwacyjne starych wachlarzy. Drugi element, to fakt, że XVIII-wieczne wachlarze nie posiadały sygnatury autora dekoracji malarskiej (Nawet Watteau czy Boucher, nie pozostawiali swoich podpisów na malowanych przez siebie wachlarzach.)

Rewolucja francuska 1790-94 zainicjowała zmiany w sztuce, co miało wpływ również na wachlarze. Tematyka pokryć wachlarzy stała się patriotyczna i historyczna; dominowały trzy kolory flagi francuskiej i hasła rewolucyjne. Przedstawiano wizerunki bogiń Prawdy, Siły i Sprawiedliwości, portrety przywódców rewolucji itp. Cele propagandowe takich wachlarzy były oczywiste – wspierano nawet finansowo, wyznaczone manufaktury zajmujące się ich wyrobem. Dekoracje graficzne występowały w tonacji brązowej (sangwina) i czarnej, ręcznie kolorowane. Znikła etykieta i wyrafinowane obyczaje związane m.in. z wachlarzami. Materiały i technologie wytwarzania uległy ogromnemu uproszczeniu; masowa produkcja nie sprzyjała osiąganiu wysokiego poziomu artystycznego. Takie były konsekwencje rewolucji dla sztuki pięknych wachlarzy.

 BIBLIOGRAFIA

1. Podstawę stanowi opracowanie Pani Anny PAWLUS zatytułowane „WACHLARZE”, udostępnione przez autorkę redakcji GAZETY ANTYKWARYCZNEJ
2. „SŁOWNIK MODY” ELA I ANDRZEJ BANACH Warszawa 1962 r.
3. WACHLARZE W ZBIORACH CZARTORYSKICH – Jan DREŚCIK Kraków 1979 r.
4. UBIORY W POLSCE OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓ;W DO CHWIL OBECNYCH SPOSOBEM DYKCYONARZA UŁOŻONE I OPISANE – Łukasz GOŁĘBIOWSKI Kraków 1861
5. UBIORY KOBIECE I MĘSKIE OD POCZĄTKU XVIII do XX wieku w Zbiorach Muzeum w Rzeszowie Renata KNOTZ-BALICKA Katalog – Rzeszów 1974 r.
6. UBIORY I AKCESORIA MODY w XIX w. Maria RYCHLEWSKA i Maria TASZYCKA Kraków 1967 r.
7. WACHLARZE XVIII-XIX w. – Elżbieta ZAKRZEWSKA, Izabella CZARKOWSKA Muzeum Narodowe w Warszawie KAW 1981
8. KOSTIUMOLOGIA – Zdzisław ŻYGULSKI jr. Kraków 1972 r.

Źródło: http://www.sztuka.pl, Matylda Selwa, 01.09.2000

Written by kolekcjonersurowcow

20 grudnia 2011 at 20:44

Rośnie popyt na druki patriotyczne

with one comment

W najnowszej aukcyjnej ofercie prawie nie ma już leciwych książek w cenie poniżej 100 zł. Zdrożały zatem eleganckie prezenty.

Rynek zabytkowych książek, grafik i map przeżywa rozkwit. Rośnie zainteresowanie ze strony klientów, równocześnie maleje podaż. Być może w białych krukach chcemy przechować złotówki, które tracą na wartości. Zakończyła się właśnie aukcja stołecznego antykwariatu TOM. Oferta była słabsza niż na aukcji wiosennej, ale sprzedano ok. 70 proc. pozycji, co jest bardzo dobrym wynikiem – przekonuje Tomasz Marszewski. Przed nami dwie godne uwagi papierowe aukcje.

Wielkością i jakością oferty wyróżnia się propozycja warszawskiego antykwariatu Lamus (www.lamus.pl), 13 grudnia trafi pod młotek 900 pozycji. Najwyższą cenę wywoławczą (120 tys. zł) ma pierwodruk dzieła Heweliusza z 1673 roku, w którym opisuje swoją pracownię astronomiczną i wyniki badań. To światowej klasy bogato ilustrowany biały kruk.

Za minimum 2,4 tys. zł kupimy oficjalny rękopis z 5 listopada 1790 roku, wyliczający klejnoty, jakie Stanisław August Poniatowski ofiarował na skarb narodowy (m.in. swój Order Orła Białego oraz brylanty). Dokument zawiera oficjalną wycenę królewskiego daru przez jubilerów i podpisy wyższych urzędników państwowych. Do tego zakupu możemy dodać rękopis z podpisem Napoleona (7 tys. zł). Lamus od paru lat wzbogaca ofertę o bibeloty patriotyczne, które w polskich dworach stały na półce z książkami.

„Dziady” zawsze groźne

To dzieło Mickiewicza zawsze niepokoiło rządzących. Od 2,5 tys. zł rozpocznie się licytacja pierwodruku z 1832 roku. W opisie katalogowym czytamy, jak przemycano nakład z Paryża nad Wisłę. Rozwija się moda na druki patriotyczne. W ofercie Lamusa wyróżniają się plakaty z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego lub wydawane na rocznice odzyskania niepodległości w 1928 i 1938 roku (3 – 4,5 tys. zł). Jeszcze pięć lat temu podobne plakaty nieśmiało wystawiano po ok. 800 zł – 1,2 tys. zł. Jeśli biznesmen powiesi w gabinecie efektowny plakat w modnym stylu art deco, reklamujący Międzynarodowe Targi w Poznaniu w 1926 roku (1,2 tys. zł), to będzie miał neutralny pretekst do rozpoczęcia rozmów z klientami.

Kolekcjonerzy poszukują

Do dekoracji gabinetu nadaje się też fotografia 24 x 38 cm z „Pierwszym Ludowym Rządem Rzeczypospolitej w 1918 – 1919 roku” (1,8 tys. zł). Na zdjęciu widnieją oryginalne podpisy np. Ignacego Daszyńskiego, Jędrzeja Moraczewskiego i Marszałka. Do dekoracji gabinetu nadaje się też grafika. O wzroście popytu na grafikę świadczy fakt, że kompletny podręcznik grafiki artystycznej Andrzeja Jurkiewicza z 1939 roku w półskórku kosztuje 3,5 tys. zł, gdy jeszcze parę lat temu kosztował niecały tysiąc. Przybyło kolekcjonerów grafiki, a każdy chce mieć podręcznik Jurkiewicza.

Najbardziej poszukiwane są polonika, na rynku jest ich najmniej, mają najwyższe ceny. Oferta Lamusa jest jak zwykle ostro wyselekcjonowana. Zawiera naprawdę pozycje aukcyjne. Rarytasem jest np. Album Jana Matejki z 1874 roku. Luksusowa edycja zawiera 48 drzeworytowych reprodukcji obrazów artysty (5 tys. zł). Przysłowiową perełką jest wydany w 1928 roku przez Rajnolda Przeździeckiego przewodnik po Warszawie dla dyplomatów akredytowanych w II RP. To książka pięknie oprawiona w skórę.

Na elegancki prezent nadaje się książka „Staroświecki sklep” (240 zł), pięknie wydana w 1938 roku przez oficynę Melchiora Wańkowicza. Zawiera oryginalne całostronicowe drzeworyty m.in. Edmunda Bartłomiejczyka, Tadeusza Cieślewskiego-syna, Stanisława Ostoi-Chrostowskiego, Stefana Mrożewskiego. Ilustrują one opowiadania różnych autorów (np. Jarosława Iwaszkiewicza). Teksty i obrazki dotyczą firmowego sklepu Wedla. To owoc konkursu ogłoszonego przez firmę Emila Wedla. Wstęp napisał oczywiście wielki bibliofil Julian Tuwim. Wyobraźmy sobie, że idziemy z wizytą do wpływowego polityka lub wielkiego kapitalisty i wręczamy jego żonie taki brylancik… Nasze akcje od razu szybują w górę.

Klasycznym białym krukiem jest komplet luksusowego młodopolskiego czasopisma „Chimera”. Za dziesięć tomów w ozdobnym półskórku zapłacimy minimum 15 tys. zł. Ten egzemplarz zawiera oryginalne grafiki Jana Stanisławskiego, Edwarda Okunia, Józefa Mehoffera. Rzadko zdarzają się tomy „Chimery” z grafikami, ponieważ powyrywano je i osobno licytowano na aukcjach malarstwa.

W najnowszej aukcyjnej ofercie prawie nie ma już leciwych książek w cenie poniżej 100 zł. Zdrożały zatem eleganckie prezenty

Rosyjska awangarda

Druki rosyjskiej awangardy malarskiej i literackiej stanowią osobny dział (60 zł – 1,1 tys. zł). Za drugie wydanie z 1918 roku „Obłoku w spodniach” Majakowskiego zapłacimy co najmniej 700 zł. Rosyjskojęzycznymi edycjami zainteresują się zapewne rosyjscy kolekcjonerzy.

W ofercie Lamusa znalazłem zaledwie parę książek w cenie poniżej 100 złotych! Jeszcze niedawno było ich zwykle ok. 150 – 200 sztuk. Od 30 zł zacznie się licytacja książki Ewy Grodeckiej „Tropem zastępu Żurawi”, wydana w 1935 ze stylową okładką. Bibliofilską atrakcją jest „Elementarz nauki chodzenia” Izydora Bechmetiuka, wydany we Lwowie w 1935 roku z okładką projektu Tadeusza Gronowskiego, informuje, jak bezpiecznie poruszać się w ruchu ulicznym (80 zł).

Rembrandt pod Wawelem

Krakowski Salon Antykwaryczny Nautilus (www.antique.com.pl) 29 listopada wystawi oprócz malarstwa ok. 200 rzadkich grafik, w tym ok. 50 grafik z okresu międzywojennego. Są tu poszukiwane prace Józefa Pankiewicza (3,2 tys. zł) i np. słynne serigrafie Romana Cieślewicza (1,6 tys. zł). Akwafortę Rembrandta kupimy już za 12 tys. zł.

Zwraca uwagę bogaty zestaw plakatu patriotycznego zwłaszcza z okresu wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku (ceny 900 zł do 2,5 tys. zł). Michał Maksymiuk z Nautilusa informuje, że tego rodzaju plakaty kupują nie tylko biblioteki, ale także prywatni kolekcjonerzy.

Jak wygląda rynek bibliofilski? Z miniankiety przeprowadzonej wśród antykwariuszy wynika, że na co dzień przybywa zapytań i zakupów, jakby klienci woleli przechowywać złotówki w formie książek niż banknotów. – Natomiast na aukcjach jest coraz mniej zabytkowych książek, których nikt nie chce się pozbyć. W zamian jest coraz więcej map, grafiki, fotografii, plakatów – mówi Leszek Woźniak z antykwariatu Logos w Warszawie.

Źródło: http://www.rp.pl, Janusz Miliszkiewicz, 26.11.2008

Written by kolekcjonersurowcow

23 listopada 2011 at 21:55

Porozmawiajmy: o wachlarzach, cz.1

leave a comment »

To zdumiewające i dziwne, jak drobny przedmiot, który na ogół zaliczany do akcesoriów damskiej mody, spełniał wielorakie funkcje w ciągu swojej historii, liczącej już tysiące lat.

Historia wachlarza, wydawałoby się, zupełnie zbędnego przedmiotu, obfituje w niezwykle ciekawe aspekty z punktu widzenia m.in. historii sztuki, jak i historii obyczajów.

Na początku zajmijmy się pojęciem wachlarza. Wg Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powszechnej – Wydawnictwo Gutenberga z 1932 roku: „WACHLARZ, od dawnych czasów używany do chłodzenia twarzy, ochrony przed słońcem i owadami, składa się w swej najprostszej postaci z trzonka i umocowanego na nim liścia, kawałka papieru lub materii. Znane są również z piór. W XVII w. pojawiają się wachlarze składane, na wzór staro-japońskich HI-OGI, składające się z wąskich płytek, obracających się jednym końcem dookoła wspólnej osi, a z drugiej związanych przeciągniętą przez nie tasiemką jedwabną. Odmianą ich są wachlarze, zrobione z kawałka papieru, pergaminu itp. rozciągnięte na wąskich deseczkach, nieraz malowane przez wybitnych malarzy”.

Znacznie wdzięczniejszą, a nawet trafniejszą definicję wachlarza stworzył, moim zdaniem, Łukasz GOŁĘBIOWSKI w swojej książce zatytułowanej: „UBIORY W POLSCE OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓW DO CHWIL OBECNYCH SPOSOBEM DYCYONARZA UŁOŻONE I OPISANE” z 1861 roku – wg niego wachlarz jest to: „damskie narzędzie do robienia sobie chłodu powiewając nim. Damy bez wachlarza nie pokazywały się na przechadzce lub jadąc, a nawet w domach. Zasłaniały się nim od słońca, chłodziły, osobliwie kiedy tańcem lub przechadzką były zmordowane”. Anglicy z kolei uważaj wachlarz za: „lekki instrument ręczny, poruszający powietrze i służący do chłodzenia, odpędzania owadów i rozniecania ognia” (ENCYKLOPEDIA BRYTANNICA).

W historii wielu cywilizacji wachlarz odegrał istotną rolę jako atrybut władzy. Pełnił zarazem funkcje praktyczne, reprezentacyjne, a nawet obrzędowe i religijne.

Będąc w zasadzie wytworem rzemiosła, często osiągał wysoki poziom artystyczny, wyrażający się w jego dekoracji. Zdobnictwo wachlarzy to odrębny, bogaty temat, obejmujący różnorodne techniki malarskie, stolarskie, hafciarskie, jubilerskie itd.

Zajmijmy się teraz typami wachlarzy. Zasadniczo, dzielimy je na trzy podstawowe grupy:
I. EKRAN
II. OGANIACZKA
III. SKŁADANY:
a) BRISÉ
b) PLISOWANY

Najczęściej mamy do czynienia z wachlarzami składanymi – dotyczy to zarówno zbiorów muzealnych, jak i kolekcjonerskich.

Na rys. nr 1 – wg opracowania ANNY PAWLUS, przedstawiamy schematy wszystkich wymienianych typów wachlarzy. Z kolei, rys. nr 2 prezentuje budowę wachlarza składanego, z uwzględnieniem nazewnictwa jego poszczególnych części, co będzie przydatne przy omawianiu historii wachlarza i jego dekoracji.

Zacznijmy zatem od historii wachlarza. Pierwotna jego forma wywodzi się z natury, gdyż naturalnym pierwszym wachlarzem był po prostu duży liść, którym, mniej lub więcej skutecznie, prehistoryczny człowiek odganiał się od owadów, lub chłodził jego powiewem w czasie upału. Stopniowo, łączono kilka liści, bądź splatano w jedną całość. Najlepiej nadawały się do tego celu liście palm, lotosu czy bananowca. Takie prymitywne wachlarze są wytwarzane do dzisiaj przez ludność krajów tropikalnych, do własnego użytku, bądź jako wyrób pamiątkarski, na sprzedaż, dla turystów.

Przez bliżej nieokreślony czas, chociaż liczony w tysiącleciach, dominującymi typami wachlarza były EKRAN i OGANIACZKA.

Typ I, czyli EKRAN, przybierał różne formy – począwszy od liścia, serca, koła, lub jego części, prostokąta, gwiazdy, chorągiewki itd.

Wykonywany był z różnorodnych materiałów naturalnych, lub przetworzonych, takich jak słoma, bambus, drewno, papier, skóra, tkaniny czy pióra. Występował w barwach naturalnych, gdzie dekorację stanowiła, wynikająca ze sposobu wytwarzania, plecionka, bądź był barwiony, uzupełniany wstawkami z innych materiałów (np. miki), haftowany paciorkami, malowany w różnego rodzaju wzory itd. Z takimi wachlarzami mamy do czynienia w Azji (w szczególności w Indiach), w Afryce i w Południowej Ameryce (sztuka prekolumbijska).

Jedną z najstarszych form wachlarza tego typu jest CHORĄGIEWKA, występująca w kulturze asyryjskiej, egipskiej, koptyjskiej i hinduskiej (buddyjskiej), oraz arabskiej (Północna Afryka).

Ciekawostkę stanowi okoliczność, że do formy chorągiewki powrócono w epoce włoskiego renesansu.

Typ II, czyli OGANIACZKA, stanowił najprostszą formę wachlarza i był najbardziej skuteczny w walce z natrętnymi owadami. Do jego wyrobu używano włosia z ogonów końskich i bydlęcych, różnego rodzaju traw i ptasich piór (szczególnie pawich). Pawie pióra były bardzo często stosowane do wachlarzy, którym w Indiach i na Bliskim Wschodzie nadawano charakter symboliczny. Miało to związek z religią (w Indiach paw jest traktowany jako ptak święty), władzą, kultem bogactwa i płodności. Tworzono z nich ceremonialne wachlarze wielkich rozmiarów, oraz małe wachlarzyki do codziennego, osobistego użytku.

Część ozdobną OGANIACZKI stanowił z reguły uchwyt, wykonany z drogocennych materiałów, takich jak: kość słoniowa, drewno sandałowe, róg a nawet metale szlachetne – srebro i złoto. Uchwyty takie były często rzeźbione i dodatkowo dekorowane inkrustacjami z metalu, masy perłowej i kamieni ozdobnych. W czasach historycznych wachlarze pierwszych dwóch typów przechodziły przez różne etapy rozwoju, co miało związek z miejscem ich występowania. Oganiaczki ceremonialne były noszone przez, specjalnie do tej funkcji przeznaczonych, niewolników i stanowiły jeden z atrybutów władzy.

EGIPT

Już około 3000 lat p.n.e. wytwarzano w Egipcie wachlarze wzorowane na wachlarzach ludów kontynentu afrykańskiego. Egipcjanki z tego okresu używały dużych wachlarzy z liści lub piór, osadzonych na długich uchwytach (1,5 do około 2 m długości). Technologia wytwarzania wachlarzy była w Egipcie postawiona bardzo wysoko; także poziom artystyczny (jak całego rękodzieła egipskiego) był znakomity. Na przestrzeni całej historii starożytnego Egiptu notujemy różne style i mody, odnoszące się również do wachlarzy. Np. w Średnim Państwie (2264 – 1785 p.n.e.) panowała moda na wachlarze półkoliste z piór strusich, osadzone na uchwycie długości około 50 cm, zgiętym pod kątem prostym u nasady pióropusza. Wytworzył się również ceremoniał, dotyczący wachlarza, jako oznaki władzy. Stanowisko „trzymającego wachlarz” było wysoko notowane w hierarchii państwowej (m.in. nagradzano nim bohatera wygranej bitwy). O urodzie egipskich wachlarzy świadczą, znajdujące się w kairskim muzeum zabytki z grobowca TUTANHAMONA (XIV w. p.n.e.), tj. dwa uchwyty wachlarzy: jeden z kości słoniowej, ozdobionej lapis-lamli, drugi ze złota rzeźbionego m.in. w ornament przedstawiający skarabeusze (święte żuki Egipcjan).

STAROŻYTNY BLISKI WSCHÓD

Tereny te zdominował wachlarz II typu, czyli OGANIACZKA, czego dowodem są liczne zabytki w postaci reliefów, przedstawiających życie dworu królewskiego (ASYRIA). Wyobrażone na nich OGANIACZKI występują w różnych rozmiarach (w zależności od zastosowania) i różnych formatach, także ceremonialnych, oraz związanym z przeznaczeniem, poziomem dekoracji.

Wzornictwo asyryjskie przejęli PERSOWIE, zarówno w zakresie formy, dekoracji, jak i sposobu użytkowania.

GRECJA

Kultura grecka zapożyczyła wachlarze z Egiptu i już w czasie lat od 1200 do 510 p.n.e. wytwarzano w Grecji wachlarze I typu, czyli ekrany. Wykonywano je ze sztywnych liści z uchwytem w postaci długiego drążka. Używane były zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn, a noszone przez niewolników.

Zmniejszenie formy notujemy od IV w. p.n.e. Noszone już osobiście, kobiece wachlarze były mniejsze, niż w poprzednich epokach, bogato zdobione i wygodniejsze w użyciu. Tworzywo do ich wyrobu stanowiły, jak w innych krajach, materiały naturalne (liście palmowe, trzcina, słoma itp.). Pióra pojawiają się dopiero w okresie hellenistycznym i wachlarzom z piór często przypisuje się właściwości magiczne.

Oprócz w/w materiałów używa się cienkich (malowanych i złoconych) deseczek, skór oraz tkanin, naciąganych na stelaż. Formą najczęściej spotykaną był wachlarz półkolisty, co znalazło swój wyraz w treści dekoracji ceramiki, oraz opisach, znajdujących się w greckiej literaturze.

RZYM

Kultura starożytnego Rzymu opierała się na wzorach greckich i etruskich, skąd przejęła wzór wachlarza ceremonialnego, osadzonego na długim uchwycie. Wytworzyła też własny rodzaj wachlarza II typu, czyli OGANIACZKI, zwany MUSICARUM (od łacińskiego musicas – mucha), służący do oganiania się od owadów. Początkowo wachlarze z piór miały duże rozmiary i do noszenia ich niezbędni byli niewolnicy. Z czasem ewolucja doprowadziła do ich zmniejszenia i patrycjuszki rzymskie posługiwały się nimi własnoręcznie.

Materiały do wyrobu wachlarzy były analogiczne do greckich. Około IV w. p.n.e. pojawiła się nowa forma małego wachlarza w postaci chorągiewki.

EPOKA CHRZEŚCIJAŃSTWA

Ludność zamieszkująca kraje nad Morzem Śródziemnym, z uwagi na warunki klimatyczne, nadal stosowała różne formy wachlarzy, przejmując wzornictwo starożytności. Do nowych sytuacji wyznaniowych stosuje się jednak zmienioną symbolikę nawet takiego przedmiotu jak wachlarz. Np. w pismach św. Hieronima spotykamy opinię, że wachlarz jest oznaką wstrzemięźliwości. (Świętym HIERONIMOWI i FULGENTIUSOWI przypisuje się zawód rzemieślników wytwarzających wachlarze).

W okresie przedromańskim (zalążki nowego stylu w sztuce), wynaleziono nowe formy wachlarza: kolistą i tarczową, które to formy stają się dominujące przez całe, chrześcijańskie średniowiecze. Używa się wachlarzy w liturgii MSZY ŚWIĘTEJ, a nazywane są: „FLABELLUM” po łacinie, lub „RIPIDION” po grecku, i służą do odpędzania od ołtarza owadów, oraz do podsycania ognia i dymu kadzideł. Z czasem to zastosowanie zanika (od momentu wprowadzenia do użytku kielicha posiadającego pokrywę). W obrządku greckim, diakon przy wyświęceniu na kapłana otrzymywał „HAGION RIPIDION”, czyli „poświęcony wachlarz”, którym powiewał ponad chlebem i winem w czasie Ofiarowania i Komunii Świętej. „Liturgiczne” wachlarze były wykonane szczególnie starannie, z cennych materiałów (srebro, pergamin, kość słoniowa) i bogato dekorowane (często złocone). Piękne okazy takich wachlarzy znajdują się w muzeach włoskich i francuskich.

EUROPA W ŚREDNIOWIECZU (do XIV w.)

Wachlarze tego okresu to zasadniczo przedmioty użytku codziennego o formie typu I, czyli EKRANU. Najczęściej spotykamy wachlarze koliste i tarczowe. Nowość stanowią wachlarze przeznaczone dla chorych. Kolejna fala powodzenia i stosowania wachlarzy związana jest z wyprawami i wojnami krzyżowymi. Widać tu wyraźnie wpływ obyczajów Bliskiego Wschodu. Ornament wachlarza pojawia się w heraldyce. Sam król Ryszard Lwie Serce umieszcza wachlarz w swoim herbie. Za królem podążają inni i np. spotykamy wachlarze we wzorach pieczęci książęcych tego czasu.

CHINY

Od początków państwowości Kraju Środka, czyli od około 1600 roku p.n.e. notuje się wiele kultów religijnych, wierzeń i związanych z nimi legend, dotyczących wachlarza, który był powszechnie stosowanym przedmiotem użytku codziennego, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Sztywne reguły odnośnie kształtu wachlarza i zasad jego używania obowiązywały dwór cesarski i całą strukturę urzędniczą państwa. Przy zachowaniu wszelkich reguł, wachlarz był jednak przedmiotem bardzo pomocnym w obejściu etykiety, gdyż np. zasłaniając nim twarz, można było uniknąć niekończących się, ceremonialnych ukłonów. Innym zastosowaniem praktycznym było posługiwanie się wachlarzem przy karceniu uczniów w szkole, bądź regulowanie przez sędziego na ringu przebiegu zapasów sumo. Oczywiście wachlarze używane do takich czynności musiały być wykonane ze stosownych, mniej lub więcej odpornych, materiałów. Zazwyczaj były one drewniane, pokryte obustronnie laką (czarną i czerwoną), czasem opatrzone napisami, wskazującymi na ich przeznaczenie. Specjalnym rodzajem wachlarzy były „wachlarze wojenne”, wykonane z żelaza lub innych metali, a przeznaczone dla żołnierzy różnej rangi. W kręgu tej kultury występowały również wachlarze ceremonialne, mające odpowiednio większe rozmiary i stosowane m.in. w czasie defilad czy procesji. Wachlarze tego typu miały spełniać funkcje reprezentacyjne i wobec tego były bogato dekorowane.

Poza wymienionymi wyżej materiałami, do produkcji wachlarzy używano: papieru, jedwabiu, piór, drewna, w tym pokrytego laką, liści palmowych, kości słoniowej oraz szczególnie cenionego w Chinach kamienia ozdobnego, jakim był biały nefryt. Uchwyty szczególnie cennych egzemplarzy wykonywano z masy perłowej, srebra i złota. Dekoracje malowane na wachlarzach wywodziły się z sztuki kaligrafii, a kolorystyka była monochromatyczna. Znaczny rozwój tej dziedziny rzemiosła artystycznego nastąpił po przejęciu z Japonii formy wachlarza składanego.

Najbardziej znanym wachlarzem połowy XIX wieku stają się (modne w Europie) chińskie wachlarze „mandarynowe” (inna nazwa: „wachlarze o 1000 twarzach”). Na jedwabną tkaninę naklejano skrawki innych tkanin i wyszywano wzory, które przedstawiały postacie mandarynów w liczbie około stu; twarze były wyrzeźbiane w kości słoniowej, a dłonie, podobno (!), z prawdziwych mandaryńskich paznokci. Strój każdej osoby był odmienny, a stelaż wachlarza wyrabiano z laki, malowanej złotem; ażurowo wycinanej i malowanej kości słoniowej itp.

JAPONIA

Odmienność sztuki japońskiej w interesującym nas temacie, mimo chińskich pierwowzorów, wynika z japońskiego umiłowania natury i związanej z tym elegancji wszelkich wyrobów rzemiosła artystycznego.

Wachlarze dotarły do Japonii poprzez Koreę i zostały artystycznie przetworzone, oraz wzbogacone nowymi kształtami formy ekranu. Stosowano materiały analogiczne do chińskich, lecz dekoracja została rozwinięta poprzez wprowadzenie m.in. rysunków tuszem i reprodukcji drzeworytów, czy też umieszczenie krótkich wierszy HAI-KU. Ciekawostkę stanowi praktyczna okoliczność, polegająca na możliwości zakupu wachlarza niezdobionego (czystego), i wykonania własnoręcznej dekoracji, z przeznaczeniem np. na prezent. Do XV wieku większość technik zdobniczych była monochromatyczna; z czasem zaczęto stosować malowanie akwarelą oraz innymi barwnymi technikami. Około VII wieku Japonia staje się ojczyzną wachlarza składanego. Wynalazkowi temu towarzyszy legenda o parze kłótliwych małżonków, do mieszkania których, wpadł nocą nietoperz. Gdy biedne stworzenie opaliło sobie od lampy skrzydła i upadło na podłogę, podnoszący je mężczyzna zaobserwował w jaki sposób wymienione skrzydła składają się i otwierają. Obserwacja ta posłużyła do sporządzenia wachlarza składanego, którego najstarsze formy nosiły nazwę „KOMORI”, co w języku japońskim oznacza nietoperza.

Rozwój tej formy nastąpił szybko i doprowadził do podziału na formę składaną – BRISÉ – oraz plisowaną. Wzrosło użycie wachlarzy, co spowodowało, powstanie, wytwarzających je, manufaktur, często o wysokim stopniu specjalizacji. Zastosowanie nowego typu wachlarzy było takie samo jak poprzednio; nastąpiło jednak większe ich zróżnicowanie, związane z odmiennością ceremonii, podczas których były używane. O statusie społecznym i majątkowym właściciela wachlarza świadczyły surowce, z jakich został wykonany. Używane były powszechnie i stanowiły nieodłączny atrybut stroju np. samuraja; istotną funkcję spełniały w japońskim teatrze. Wprowadzono nowe, różne techniki zdobienia, stosowano wzorce i specjalizację; powstawały szkoły malarskie, zajmujące się wyłącznie malowaniem wachlarzy. Pojawia się również malarstwo portretowe. Oprócz dekoracji, zmienia się i ulepsza technologia ich wytwarzania. Bogactwu zdobienia towarzyszy zastosowanie drogocennych materiałów (złota, kości słoniowej, kamieni ozdobnych). Wprowadza się technikę inkrustacji i ażuru. Równie bogata, lecz bardziej wysublimowana artystycznie, była technika monochromatycznych malowideł tuszem.

Najbardziej popularna w Chinach i Japonii była odmiana wachlarza składanego typu BRISÉ. Do jego wyrobu stosowano różnorodne materiały a stelaż był z reguły misternie rzeźbiony w drobne ornamenty roślinne, pejzażowe, detale architektoniczne, oraz ludzkie postacie.

Konstrukcja wachlarza „BRISÉ” skłaniała do zastosowania nowinek technologicznych i tworzono wachlarze-zabawki (np. tzw. „łamiące się”), umieszczano na nich przenikające się na przemian i znikające kompozycje, często o tematach erotycznych. Japonia zasłynęła m.in. z sztuki zastosowania w dekoracji wachlarzy metali (miedzi, brązu, srebra i złota), inkrustacji ozdobnymi kamieniami i emalią.

Źródło: http://www.sztuka.pl, Matylda Selwa, 01.07.2000

Written by kolekcjonersurowcow

16 listopada 2011 at 17:52

[ebook] Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 9/1992

leave a comment »

Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 9/1992
Gdańsk, grudzień 1992

W numerze:
Roman Janosz Moneta Zygmunta Augusta
Miłosz Frąckowiak Dwieście lat Orderu Virtuti Militari
Józef Medwid Fałszowanie monet w Rzymie w III w n.e.
Henryk Kościński Banknoty USA
Miłosz Frąckowiak Wystawy
Aleksander M. Kuźmin Wystawy – uzupełnienie
Aleksander M. Kuźmin Nowości wydawnicze
Aleksander M. Kuźmin Znaleziska
Aleksander M. Kuźmin Silva rerum

[ebook] Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 9/1992

Link: [ebook] Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 8/1992

Written by kolekcjonersurowcow

6 listopada 2011 at 14:33

[ebook] Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 8/1992

with one comment

Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 8/1992Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 8/1992
Gdańsk, wrzesień 1992

W numerze:
Edwin Rozenkranz Mieszko I. Twórca pierwszego polskiego systemu monetarnego
Tadeusz Daniel Monety PRL 1949-1990. Przegląd statystyczny
Aleksander M. Kuźmin Jubileusz naszych kolegów w Częstochowie
Henryk Kościński Nowości emisyjne NBP
Aleksander M. Kuźmin Aukcje

[ebook] Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 8/1992

Link: [ebook] Gdańskie Zeszyty Numizmatyczne nr 7/1992

Written by kolekcjonersurowcow

30 października 2011 at 17:43

Sztuka papierów wartościowych

leave a comment »

Papiery, które uosabiają prawa majątkowe przysługujące ich właścicielowi, określamy jako papiery wartościowe. Zaliczamy do nich papiery o dochodzie stałym określonym w czasie ich emisji oraz o dochodzie zmiennym, jak np. akcje i obligacje reprezentujące prawo do udziału w zysku emitującego go przedsiębiorstwa oraz zapewniające udział w jego majątku. Akcje o określonej wartości nominalnej są dowodem udziału w kapitale spółki akcyjnej – dają prawo głosu na walnym zebraniu akcjonariuszy oraz prawo do dochodu w postaci dywidendy. Obligacje dają prawo do otrzymywania stałego dochodu w postaci odsetek i premii a także zwrotu pożyczonej (przez emitującego je) sumy. Papiery wartościowe są przedmiotami obrotów na giełdach pieniężnych.

Te zaś nie są, wbrew pozorom, wynalazkiem naszych czasów. „Tak nazywano” – pisał pod koniec XIX w. Zygmunt Gloger -„w większych i handlowych miastach Rzeczypospolitej gospody, do których schodzili się kupcy i starszyzna cechowa, zwłaszcza w pewnych porach dnia, dla narad, załatwiania interesów a przytem i posilenia się i biesiadowania.” W XVIII wieku biesiadny charakter giełdy uległ zanikowi – na wielkich i znanych giełdach w Londynie, Amsterdamie, w miastach Italii spekulowano już tylko papierami wartościowymi, złotem, srebrem, walutami i dewizami, zaś na tworzonych równolegle giełdach towarowych – towarami masowymi. Obracano coraz wyższymi kwotami. W ciągu jednej sesji powstawały lub upadały wielkie majątki. Dzisiejsze giełdy pozostały formą zorganizowanego rynku, na którym w ustalonym miejscu i czasie przeprowadza się transakcje ściśle określonymi wartościami: pieniężnymi, towarowymi, ubezpieczeniowymi itp. Na ziemiach polskich upowszechnienie formy prawno-własnościowej jaką jest spółka akcyjna nastąpiło w drugiej połowie XIX wieku. Początkowo emitowano głównie akcje imienne. Gdy odpowiednio umocnił się rynek papierów wartościowych, zaczęto emitować również akcje „na okaziciela”. W okresie tym powstawały pierwsze giełdy pieniężne kolejno w Warszawie, Lwowie i Łodzi. Dalsze (w Krakowie, Poznaniu i Wilnie) otwarto dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Papiery wartościowe oprócz wartości, którą im sprzedający i kupujący przypisują, mogą posiadać jeszcze zupełnie inną wartość: wartość historyczną i kolekcjonerską. Część z nich, w czasach gdy pierwsze giełdy stały się rajem dla amatorów łatwych zarobków, przeszła przez ręce oszustów i aferzystów, którzy doprowadzali do ruiny nie tylko drobnych inwestorów ale i fundusze skarbu państwa europejskich królestw (Francja, Anglia), inne funkcjonowały na „czarnych giełdach” Stanów Zjednoczonych – kraju, który na początku XX wieku doznał prawdziwej plagi oszustw giełdowych. Większość papierów wartościowych emitowanych przed laty została pozbawiona znaczenia poprzez zmiany, które przyniosła II wojna światowa. Dziś interesują się nimi już tylko kolekcjonerzy ciekawych rzeczy sprzed lat, rzeczy nie tylko ciekawych, ale równocześnie cieszących oko. Nic dziwnego, część papierów wartościowych wyszła z pracowni znanych artystów prezentujących różne style obowiązujące w sztuce XIX i XX w. Wówczas to rozwinęła się nowa forma sztuki – grafika użytkowa. Termin ten powstał pod koniec XIX wieku, gdy zanikała grafika reprodukcyjna i odrodziła się grafika warsztatowa o wysokich ambicjach artystycznych. Dzieła grafiki użytkowej charakteryzowały się m.in. tym, że udanie łączyły elementy graficzne z liternictwem. Postęp w technikach druku spowodował zaś, że artysta mógł się ograniczyć tylko do wykonania projektu rysunkowego, powielanego następnie w sposób masowy w różnych technikach druku. Zapotrzebowanie na tego rodzaju twórczość i stosunkowo łatwa jej realizacja przyciągnęły do nowej formy sztuki rzesze artystów, parających się dotychczas malarstwem monumentalnym, batalistyką i podobnymi, wydawałoby się, skrajnymi i przeciwstawnymi formami sztuki. Grafika użytkowa z przełomu XIX i XX w. a także z lat dwudziestych ubiegłego stulecia, powstała w znanych polskich zakładach litograficznych i drukarskich, zasługuje na miano prawdziwej sztuki. W XIX w. wysoki poziom realizacji gwarantował warszawski zakład litograficzny Maksymiliana Fajansa, w wieku XX – liczne inne zakłady zlokalizowane w większych ośrodkach przemysłowych i kulturalnych.

Pułkownik Wojska Polskiego w stanie spoczynku (mówiąc „po cywilnemu”: na emeryturze) Ryszard Kowalczuk jest posiadaczem najliczniejszego zbioru historycznych polskich papierów wartościowych. Były wykładowca Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie przeszedł przez zbieractwo znaczków pocztowych, monet, banknotów, by w końcu wyspecjalizować się w kolekcjonowaniu polskich papierów wartościowych. Przez 25 lat zbiór Ryszarda Kowalczuka urósł do 4 tysięcy egzemplarzy i jak sam kolekcjoner przypuszcza, wszystkie inne polskie zbiory, razem wzięte, nie osiągają tej ilości egzemplarzy. Za najbardziej cenne w swoim zbiorze uznaje obligacje emitowane przez miasto Toruń w 1823 roku, jedyne egzemplarze jakie napotkał i uratował przed wysłaniem na aukcję do Niemiec. Był jednym z pierwszych, którzy zainteresowali się w Polsce tą formą zbieractwa i stał się wkrótce niekwestionowanym autorytetem w swojej kolekcjonerskiej dziedzinie. Ryszard Kowalczuk zinwentaryzował dotąd ok.15 000 różnych papierów wartościowych emitowanych na polskich ziemiach (bez Ziem Odzyskanych a z Kresami). Są to akcje przedsiębiorstw, obligacje skarbowe i miejskie, listy zastawne banków i towarzystw kredytowych, bony skarbowe. Te, które trafiły do zbioru warszawskiego kolekcjonera wyróżniają się nie tylko rzadkością występowania, ale także urodą. Projektowali je m.in. znakomity malarz, przedstawiciel Młodej Polski – Józef Mehoffer, batalista Stanisław Kaczor Batowski, Zofia Stryjeńska prezentująca styl charakterystyczny dla ugrupowania Rytm a inspirowany polskim folklorem, jeden z twórców nowoczesnej sztuki dekoracyjnej, współzałożyciel Towarzystwa Polska Sztuka Stosowana – Henryk Uziembło, twórca tzw. antykwy polskiej, drukarz i grafik – Adam Półtawski i wielu innych, mniej lub bardziej znanych, malarzy i grafików polskich. Wszechstronna działalność artystyczna Józefa Mehoffera zaowocowała również pracami w dziedzinie grafiki. Grafiką użytkową zajmował się właściwie od początku swojej działalności twórczej – już w 1892 r. wziął udział w konkursie na plakat oraz okładkę do albumu. Projektował także inne drobne formy graficzne jak np. znaczki pocztowe i bilety pasażerskie. Był autorem akcji Banku Komercyjnego w Krakowie (1918 r.), Fabryki Lokomotyw (1919 r.), Towarzystwa Polska Ruda Żelaza i innych. Stanisław Batowski raczej nie sprawdził się jako grafik, a szczególnie projektant akcji lwowskich zakładów przemysłowych. Zafascynowany pisarstwem Sienkiewicza w swoich projektach graficznych podejmował próbę przeniesienia sienkiewiczowskich postaci dla zilustrowania akcji m.in. Zakładów Przemysłowych Merkury we Lwowie emitowanej w 1921 roku. Styl Batowskiego okazał się już jednak przestarzały wobec nowych kierunków w grafice, reprezentowanych przez takich twórców jak Półtawski, Stryjeńska, Uziembło i in. Historyczne papiery wartościowe ze zbioru Ryszarda Kowalczuka dają nie tylko obraz półtorawiecznej historii gospodarki polskiej, ale również przegląd kierunków sztuki z tego okresu.

Ryszard Kowalczuk od dwu lat przewodniczy powstałemu w Warszawie Stowarzyszeniu Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych. Wystawia i użycza swoje zbiory do publikacji kolekcjonerskich. Sam jest autorem okazałego albumu Papiery wartościowe banków na ziemiach polskich w latach 1871- 2000. Młodych kolekcjonerów przestrzega: nie kupujcie oferowanych przez bazarowych sprzedawców papierów wartościowych w wygórowanych cenach! Wiedzę na temat ich wartości nabywa się w trakcie kolekcjonowania. Papiery wartościowe pojawiają się na polskim rynku kolekcjonerskim w stosunkowo dużych ilościach i w urozmaiconym wyborze. Warto więc najpierw pogłębić wiedzę na ich temat niż przepłacać, masowo nieraz występujące, egzemplarze akcji czy obligacji. Dopiero wówczas będziecie wiedzieć, za który walor zapłacić 20 zł, za który zaś kilka tysięcy!

Dawnymi papierami wartościowymi zainteresowały się dzisiejsze instytucje bankowe. Znakomite zbiory powstały w Banku Przemysłowo-Handlowym w Krakowie oraz w Wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie. Muzea gromadzą papiery wartościowe wybiórczo w ramach zainteresowań tematycznych. Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi prezentowało w 1991 r. swoje zbiory na wystawie papierów włókienniczych spółek akcyjnych, wydając jednocześnie rzetelnie opracowany katalog. Może on stanowić dobre wprowadzenie w temat dla początkujących kolekcjonerów historycznych papierów wartościowych.

Źródło: http://www.sztuka.pl, Jerzy Zieliński, 01.12.2001

Written by kolekcjonersurowcow

24 października 2011 at 06:06

%d blogerów lubi to: