kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Posts Tagged ‘inwestycje

Facebook kurą znoszącą złote jajka

leave a comment »

W zeszłym roku na samej tylko działalności serwisu społecznościowego Facebook państwa Unii Europejskiej oraz Szwajcaria zarobiły 15,3 mld euro. W Polsce była to szacowana kwota 150-200 mln euro.

Najwięcej, bo po 2,6 mld euro przełożyło się na wkład PKB Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Międzynarodowa firma doradcza Deloitte w przeprowadzonym przez siebie badaniu „Measuring Facebook’s Economic impact in Europe” przedstawiła korzyści płynące z bezpośrednich działań Facebooka i wpływów dla podmiotów, korzystających z platformy stworzonej przez serwis. Wyniki jednoznacznie udowadniają to, do czego w Polsce podchodzi się ze sceptyzmem czyli fakt, iż na mediach społecznościowych można zarobić. I to niemało.

czytaj dalej: całość artykułu dostępna w serwisie Giełda Inwestora

Reklamy

Written by kolekcjonersurowcow

27 lutego 2012 at 18:59

Pokemon TCG inwestycją nie tylko dla najmłodszych wiekiem

leave a comment »

Pokémon (Poketto Monsutā), czyli Kieszonkowy Potwór to nazwa serii gier konsolowych firmy Nintendo, tworzonych od 1996 przez Satoshiego Tajiri. Po sukcesie gier, świat Pokémonów został także zaadaptowany do anime, filmów, mangi, zabawek, książek itp. 

Jednym z tych produktów jest kolekcjonerska gra karciana Pokémon Trading Card Game (Pokémon TCG).

czytaj dalej: całość artykułu dostępna w serwisie Giełda Inwestora 

Written by kolekcjonersurowcow

14 lutego 2012 at 18:57

Napisane w Autografy i Komiksy

Tagged with , ,

Warren Buffet: wartości serwisów społecznościowych są zawyżone

leave a comment »

Amerykański inwestor uważa, że wartość większości serwisów społecznościowych jest zawyżona. Doradza rozwagę przy inwestowania w tego typu przedsiębiorstwa. Do wejścia na giełdę w najbliższym czasie przygotowuje się kilka największych serwisów internetowych.
Serwis Bloomberg.com, cytuje w swoim artykule słowa Warrena Buffeta, które padły na konferencji w New Dehli. Jest on amerykańskim inwestorem, prezesem Berkshire Hathaway i jednym z najbogatszych ludzi na świecie, znanym z tego, że stara się nie inwestować w sektorze technologicznym. Uważa, że jest on zbyt nieprzewidywalny.

Inwestor powiedział, że większość serwisów społecznościowych i stron związanych z wykorzystanie społecznościowych sieci ma zawyżone wartości. Popularność tych stron szybko rośnie, a niektóre w bardzo krótkim czasie oceniane są na wiele miliardów dolarów.

Facebook, który powstał w 2005 roku wyceniany jest obecnie na 50 mld dolarów, a Groupon, który swe początki ma w 2008 roku podobno chce, przy wejściu na giełdę, uzyskać wartość 25 mld dolarów. Traktuje to zupełnie poważnie, o czym świadczy fakt, że pod koniec zeszłego roku odrzucił ofertę Google, które dawało za niego 6 mld dolarów.

Buffet uważa, że oszacowanie wartości tych serwisów to bardzo trudne zadanie. Trzeba przyznać, że dynamika zmian na tym rynku jest bardzo szybka. W krótkim czasie prężnie rozwijająca się firma, wyznaczająca nowe standardy jak MySpace, może stać się kulą u nogi swojego właściciela, który myśli tylko o tym jak się jej pozbyć. Równie szybko serwis taki może zyskać popularność, czego przykładem jest Groupon.

Uwaga na bańkę inwestycyjną!

Wiele osób podziela zdanie Buffeta. Boją się, że boom na serwisy społecznościowe może zaowocować bańką inwestycyjną, która w zderzeniu z rzeczywistością pęknie zostawiając mokrą plamę. Amerykański inwestor twierdzi, że tylko nieliczne serwisy odniosą sukces. Kto w nie zainwestuje, osiągnie duży sukces. Nie powiedział jednak, o których firmach myśli.

Obecnie do wejścia na giełdę przygotowuje się kilka duży serwisów internetowych. Początkowo Facebook informował, że planuje pierwszą ofertę publiczną na koniec 2012 roku, ale obecnie można się jej spodziewać na początku 2012, albo nawet pod koniec bieżącego roku.

Również inne serwisy zmierzają prosto na giełdę. Najbliżej tego jest biznesowy serwis społecznościowy LinkedIn wyceniany na około 3 mld dolarów oraz serwis zakupów grupowych Groupon, który obecnie wyceniany jest już na ponad 15 mld dolarów.

Na rynku internetowych serwisów pojawiły się wielkie pieniądze. Daje on szanse na szybki zysk, ale i równie szybką oraz dotkliwą stratę. Warren Buffet zaleca więc ostrożność i rozważne inwestycje zamiast podążania za trendami, które mogą okazać się ulotne i delikatne jak bańka mydlana.

Źródło: Radosław Szpunar, http://www.internetstandard.pl, 31 marca 2011

Written by kolekcjonersurowcow

11 stycznia 2012 at 19:52

Porozmawiajmy: o wachlarzach, cz.2

leave a comment »

EUROPA

Wiek XV i XVI to m.in. epoka wielkich odkryć geograficznych, co ma związek z zamożnością krajów takich, jak Hiszpania, Włochy, Portugalia, Francja i Anglia. Historia wachlarza wiele zawdzięcza w tym względzie Portugalczykom, których ekspansja sięgała Chin i Japonii. Wśród przywożonych przez nich zdobyczy znajdowały się składane wachlarze, zupełnie do tej pory w Europie nieznane. Ta forma wachlarza szybko się spopularyzowała i zaczęła wypierać, panujące dotychczas typy, ekranu i oganiaczki, w tym, szczególnie, ulubione i modne, wachlarze z piór oraz chorągiewki.

Rozwój ekonomiczny i bogacenie się społeczeństw, pociągnęły za sobą rozwój sztuki, która przeżywała odrodzenie. Także rzemiosło artystyczne włącza się w ten nurt, a interesujące nas wachlarze, stają się modnym i niezbędnym elementem kobiecego ubioru. W konsekwencji, do wyrobu wachlarzy używa się wartościowych surowców i drogocennych kamieni. Najbardziej znane ośrodki produkcji wachlarzy to Mediolan, Genua i Siena, gdzie wytwarzano wachlarze z piór strusich, pawich, kruczych, a także, co stanowi nowość, z piór długo-ogonowych papug. Uchwyty wykonane są z rzeźbionej kości słoniowej, ze złota lub srebra, wysadzanych kamieniami ozdobnymi. Zaopatrzone są w łańcuszek lub wstążkę, w celu przymocowania go do ubioru. Z kolei, Wenecja słynie z artystycznych wachlarzy – chorągiewek, noszonych przez arystokratki i kobiety bardzo zamożne. (Wachlarze wykonane z białego welinu i ozdobione wenecką koronką, przeznaczone były dla zaręczonych dziewcząt.)

W Neapolu i Bolonii dominują sztywne wachlarze ekrany o dekoracji geometryzującej! Odmienna dekoracja cechuje wachlarze z Parmy i Florencji. Ferrara może poszczycić się pierwszym modelem wachlarza składanego, zwanym „kaczą łapą”, a wykonanym z reguły z kawałków miki i welinu, osadzonych na stelażu z kości słoniowej. Moda na wachlarze obejmuje niższe warstwy społeczne i w związku z tym ich produkcja nabiera charakteru masowego.

Rozpowszechnianie się wachlarzy dotyczy całej Europy, a szczególnie obejmuje dwory panujących. Angielska królowa Elżbieta I posiada wręcz kolekcję wachlarzy, otrzymywanych przez nią w prezencie m.in. z okazji Nowego Roku. Znany jest jej wachlarz z białych piór strusich, osadzony na uchwycie ze złota, ozdobionym diamentami, rubinami i jasnymi szmaragdami.

Ceremonialną funkcję spełniają wachlarze na dworze papieskim jako oznaka władzy i dostojeństwa.

Jak już wspomniano, pierwsze europejskie wachlarze składane, miały włoską proweniencję. Dekoracja występowała w postaci zwanej „decoupë” (z franc. – wycinanie); pokrycie wachlarza, wykonane z welinu, papieru itp., wycinano ażurowo w drobny ornament koronki RETICCELLA (rozetki, gwiazdki, trójkąty). Stelaż wykonany był na ogół z kości słoniowej. Ten typ wachlarza, mimo dużej popularności, nie trwał zbyt długo, być może z racji swej kruchości. Zastąpiły go wachlarze o mocniejszej konstrukcji, zaopatrzone w łańcuszek do przypięcia do ubioru. Wachlarze włączono także do stroju męskiego (np. króla Henryka III). Królowa Katarzyna Medycejska bardzo polubiła wachlarze i, także za jej sprawą, rozpowszechniły się w Europie. Nowo powstała gałąź rzemiosła, jaką było wytwarzanie wachlarzy, miała szczęście do przywilejów państwowych. Już w XVI wieku, w 1594 r. król Henryk IV wydał przywilej konstytuujący „Paryską Korporację Wytwórców i Dekoratorów Wachlarzy”. Rozwój tego rzemiosła był adekwatny do zapotrzebowania, które wciąż rosło. Pod koniec XVII wieku w Paryżu znajdowało się około 500 warsztatów wytwarzających wachlarze. W 1673 r. pod patronatem króla Ludwika IV powstało „Stowarzyszenie Wytwórców Wachlarzy”, które ustalało zasady i warunki uzyskania zawodu, oraz odpowiadające im normy prawne. Organizację tego typu posiadała również Anglia – w 1709 r. został wydany przez królową Annę akt założycielski „Towarzystwa Wytwórców Wachlarzy”. Jako ciekawostkę należy odnotować fakt, że znaczna część angielskich wytwórców wachlarzy wywodziła się z Francji (byli to uciekinierzy przed prześladowaniami religijnymi). W 1755 r. „Towarzystwo…” liczyło już 883 członków.

Wiek XVII to dalszy rozwój tego rzemiosła. Formy wachlarzy, to ekran, oganiaczka i składany – plisowany, który zdobywa dominującą pozycję w czasach Ludwików XIII i XIV. Zdobnictwo wachlarzy poszerza się o nową technologię – projekty graficzne, do pokryć wachlarzy papierowych wykonuje znany miedziorytnik Abraham BOSSE, autor m.in. grafiki żurnalowej. Kolorystyka wachlarzy z tego okresu jest ciemna (brązowa) z uwagi na użycie skóry (niekiedy perfumowanej), płótna, grubego papieru (jeszcze nie bielonego); często wklejano do nich różnych rozmiarów kawałki miki. Stelaże wykonywano z szylkretu, kości słoniowej i spełniały one – nie zdobioną – funkcję konkurencyjną. Dekoracja pokryć, to miniaturowe sceny rodzajowe, kopie dzieł wielkich mistrzów itp.

We Włoszech były to echa renesansu. W latach 1660-1680 na pierwsze miejsca w produkcji wachlarzy wysuwa się Francja. Pierwsze malowane wachlarze mają całościowe kompozycje o tematyce dworskiej, wykonane z dużą precyzją i dbałością o szczegóły. Były one niewielkich rozmiarów – dł. około 20 cm.

Za panowania Ludwika XIV odnotowuje się prekursorską technologię wykonania stelaży, które są lżejsze od poprzednio stosowanych, wycinane ażurowo i w jasnych kolorach; pokrycia przedstawiają sceny historyczne, pełne przewagi i patosu.

Wiek XVIII – ostatnie lata panowania Ludwika XIV, to chwilowy zastój w produkcji wachlarzy – król znajduje się wówczas pod ogromnym wpływem pani de MAITENON – przeciwniczki frywolności i rozwiązłości. Z kolei Filip Orleański, regent, był zwolennikiem zabawy i nastąpiło rozluźnienie obowiązujących rygorów. Okres regencji to odejście od pompy dzieł m.in. Le BRUNA i wprowadzenie nowych wartości: symetrii i dyscypliny ornamentu; proporcje stają się lżejsze i bardziej swobodne, a tematyka malowanych scen pasterska i erotyczna.

Znaczna część wachlarzy pochodzi z importu, z Dalekiego Wschodu, gdzie dostosowano się do wymogów dekoracji w guście europejskim. Widać to szczególnie w sposobie opracowania stelaży, których pióra są kunsztownie powycinane (oryginalne japońskie czy chińskie były proste, skromne, najczęściej bambusowe).

Wiek XVIII – to w Europie rozkwit sztuki wachlarzy, tak pod względem artystycznym jak i technologicznym. Projekty wachlarzy wykonywane są przez znanych artystów; stelaże stanowią arcydzieła sztuki jubilerskiej. Stosuje się różnorodne materiały, jak kość słoniowa, masa perłowa; używa się srebra i złota. Od około 1735 roku pokrycia wykonywane są z białego papieru, lub cienko wyprawionej skóry. Tematem scen malarskich były sielanki i sceny ogrodowe, obramowane roślinnym ornamentem, girlandami kwiatów, układających się w rokokowe formy. Barwy jasne i pastelowe, takie jak w malarstwie Antoine WATTEAU, twórcy motywów typu „fetes galantes”. Paryż staje się centrum wytwarzania wachlarzy. Stają się one nieco większe: około 25-28 cm długości, o kącie rozwarcia 120-130, ilości piór – 22, a szerokości plisy 1,5 cm. Typ wachlarza typu „BRISÉ” dominuje w latach 1710-1725. Przedmiotem dekoracji malarskiej staje się cały wachlarz, łącznie ze stelażem. Oprócz wymienionych wyżej tematów dekoracji, notuje się sceny biblijne i mitologiczne, chinoserie, pejzaże w stylu van de VELDA itd.

Techniki malarskie to olej i gwasz. W Paryżu pojawia się nowa technologia tzw. VERNIS MARTIN. Jej nazwa pochodzi od nazwiska rodziny wynalazcy i jego czterech synów. Technologię tę stosuje się do zdobienia mebli, drzwi, kaset czy zegarów, oprócz wachlarzy, a naśladuje ona daleko-wschodnią lakę. Wyroby dekorowane Vernis Martin są wysoko cenione, co dotyczy również holenderskich naśladownictw tej technologii.

W epoce dojrzałego rokoka (Ludwik XV) dominującą formą wachlarza staje się wachlarz plisowany. Jego stelaż jest zdobiony profilowaniem poszczególnych piór, inkrustowaniem i grawerowaniem motywów rokokowych (asymetryczne rocaille); stanowi płaską zintegrowaną powierzchnię, pióra lekko na siebie zachodzą. Stelaż stanowi 1/2 całości wachlarza (dł. 26 cm, kąt rozwarcia 135-150, ilość piór: 22). Zewnętrzne pióro jest u nasady finezyjnie profilowane (motywy snopów zboża, głów ptasich, muszli, tralek dwulalkowych itp.). Następny odcinek jest długi i prosty, aż do stylu z pokryciem. Na długości pokrycia pióro zewnętrzne poszerzało się do kształtu plisy. Tutaj stosowano dekorację POSA D’OR, czyli technikę zdobienia kości słoniowej, masy perłowej itp. za pomocą złota lub srebra. Używano również kamieni ozdobnych i szlachetnych. W dekoracji piór zewnętrznych spotykamy na malowane popiersia panujących monarchów lub postaci z komedii dell’arte. Pokrycie wachlarza występowało w postaci asymetrycznej winietki, umieszczonej centralnie, po bokach której znajdowały się (dwie, lub więcej) mniejsze, oddzielone ornamentem roślinnym. Tematy to głównie wizerunki zakochanych par wg BOUCHER’A, LANCRETA, czy FRAGONARD’A. Kolorystyka jasna, pastelowa; dominuje błękit i róż, ze złotymi akcentami (cekiny). Nowatorstwem zarejestrowanym w Anglii około 1740 roku są wachlarze tzw. topograficzne, przedstawiające na pokryciach znane artystyczne siedziby w ich parkowym otoczeniu. Pokrycie wykonywano ze skórki kurcząt lub papieru, a technologia malarska to gwasz lub pastele. Nowe wzornictwo malarskie pojawia się po roku 1748, kiedy to odkryto Pompeję i Herakulanum, co zaowocowało dekoracjami pokryć w stylu pompejańskich fresków z antycznymi symbolami i ornamentami. Konstrukcja wachlarzy staje się jeszcze lżejsza – pióra są cienkie i proste, nie zachodzą na siebie (przypominają koła powozu). Materiały i forma (wachlarz plisowany) pozostają te same, co poprzednio; też same są proporcje.

W 1740 roku Holendrzy zamawiają na Dalekim Wschodzie wachlarze wg przekazanych wzorów (sceny parkowe, sielanki – zawarte na pięciu winietkach), i stąd spotykamy ich daleko-wschodnie wersje. W 3 ćwierci XVIII wieku nadal modny typ wachlarza, to wachlarz plisowany, o bardzo ażurowym stelażu. Dekoracja nabiera charakteru pionowego; typowe motywy to wstęgi, wici roślinne, rocaille – biegnące z góry na dół. Nowość stanowi stelaż typu „battoire”; miał tylko 12 piór, był bardzo ozdobny, misternie wycinany – model poszukiwany szczególnie w Hiszpanii.

Około roku 1770 zaczęto dekorować stelaż również z tylnej strony (złotym szychem, barwnym metalizowanym papierem itp.) W modę wchodzi zdobienie pokrycia malaturą iluzjonistyczną tzw. „TROMPE L’OEIL”. Malowane w ten sposób koronki i tasiemki sprawiają wrażenie prawdziwych i tylko naklejanych. Stosowane na pokrycia materiały to papier, skórka, haftowany jedwab, len; nakleja się cekiny i płytki z masy perłowej. Dekoracja malarska występuje w technologii olejnej, gwaszu lub pasteli.

Epoka Oświecenia, to rozwój nauk ścisłych, przyrodniczych i ekonomicznych; pojawienie się nowych poglądów filozoficznych. Zwrot ku nauce ma wpływ na rzemiosło artystyczne, jakim jest produkcja wachlarzy.

Wachlarze tego okresu są skromne, proste, mniej okazałe. Do mody wraca typ „BRISÉ”; stelaż, wykonany przeważnie z kości słoniowej lub rogu, był precyzyjnie wycinany, często płaskorzeźbiony, tworzył intrygujący a zarazem delikatny wzór. Pióra okładzinowe dekorowano koralami, opalami, złotem. Długość wynosiła około 25 cm, kąt rozwarcia 120, ilość piór: 30. Współistniejące w tym czasie wachlarze plisowane zyskały także nowy wygląd; stelaż o piórach rzadko rozstawionych, pióro zewnętrzne owalne u nasady, nieco wyżej miało profil buławy lub jabłka, następny odcinek był prosty i wysmukły, często grawerowany (przeważały ornamenty pionowe). W proporcjach – stelaż zajmował, większą niż pokrycie, część wachlarza (Długość około 29 cm, kąt rozwarcia 150, ilość piór: 16). Malatury pokrycia wachlarza plisowanego, to, przeważnie, kopie pierwowzorów autorstwa Angeliki KAUFMANN; pojawiają się tonda, obszywane cekinami, wewnątrz których umieszczano portrety, sceny biblijne, symboliczne, wyobrażenia rzeźb na postumentach, kwiaty, ptaki. Materiały stosowano takie same, jak poprzednio. Następuje specjalizacja wytwórców; jedni wyrabiają wyłącznie stelaże, inni pokrycia. Notuje się znaczny import stelaży z Chin (pokrycia dodaje się francuskie lub angielskie).

Wachlarze z pokryciem pojedynczym, gdzie z tyłu widoczny jest stelaż, nazywano: „monte a l’anglaise” (w Anglii oszczędzano papier, który był obłożony bardzo wysokimi podatkami).

DIDEROT w swojej, wydanej w 1783 roku Encyklopedii Sztuk i Rzemiosł poświęca oddzielny rozdział, ilustrowany planszami, a poświęcony technologii wyrobu wachlarzy.

Najsłynniejszą wytwórnią wachlarzy (szczególnie stelaży) jest we Francji wytwórnia w DIEPPE, znana m.in. z prezentu w postaci wachlarza dla królowej Marii Antoniny, z okazji urodzenia przez nią syna.

Techniki graficzne stosowane w XVIII wieku do zdobienia wachlarzy nie notują specjalnych osiągnięć. W 1720 r. pokazały się pierwsze wachlarze drukowane, wykonane techniką akwaforty, podbarwionej ręcznie akwarelą. Z kolei, cechą charakterystyczną dla Anglii było w latach 1740-1750, rytowanie wszystkich szczegółów kompozycji, za wyjątkiem chmur, następnie kolorowanych. Poziom wyrobu, a zatem, i cena były niskie. Czasem produkowano je okazjonalnie – np. wachlarze żałobne, rozdawane podczas pogrzebu. We Francji w latach 1725-1728, tematy wachlarzy drukowanych, to sceny biblijne, sielanki, oraz sceny teatralne (najliczniejsza grupa). Produkowano również wachlarze kościelne, które posiadały wydrukowane teksty pacierza lub psalmu. Ciekawostkę stanowi wyprodukowanie wachlarzy z okazji lotów balonem w 1783 roku.

Koniec XVIII wieku to wachlarze o tematyce historycznej i politycznej (np. zdobycie Bastylii w 1789 r.). Poziom drukowanych wachlarzy angielskich był wyższy niż francuskich. U schyłku tego wieku pojawia się kolejna nowość: akwatinta. Jednak, z uwagi na stopień komplikacji i pracochłonność, zaniechano sposobu zdobienia tą technologią; toteż zachowały się nieliczne egzemplarze takich wachlarzy. Wachlarz był w tym czasie nieodzownym dodatkiem kobiecego stroju; stosowany powszechnie. Elegantki posiadały ich co najmniej kilka, jeżeli nie kilkanaście. Powstał nawet język wachlarzy, czyli sposób porozumiewania się między dwojgiem ludzi, przy jego użyciu.

Dla zbieraczy cenną informację stanowi okoliczność, że w XVIII wieku wachlarze nie posiadały koluszka, bądź było ono wyjątkową rzadkością. Po latach, zakładano je wtórnie (XIX w.) Wachlarze już wówczas stały się przedmiotem kolekcjonerskim, stąd zabiegi konserwacyjne starych wachlarzy. Drugi element, to fakt, że XVIII-wieczne wachlarze nie posiadały sygnatury autora dekoracji malarskiej (Nawet Watteau czy Boucher, nie pozostawiali swoich podpisów na malowanych przez siebie wachlarzach.)

Rewolucja francuska 1790-94 zainicjowała zmiany w sztuce, co miało wpływ również na wachlarze. Tematyka pokryć wachlarzy stała się patriotyczna i historyczna; dominowały trzy kolory flagi francuskiej i hasła rewolucyjne. Przedstawiano wizerunki bogiń Prawdy, Siły i Sprawiedliwości, portrety przywódców rewolucji itp. Cele propagandowe takich wachlarzy były oczywiste – wspierano nawet finansowo, wyznaczone manufaktury zajmujące się ich wyrobem. Dekoracje graficzne występowały w tonacji brązowej (sangwina) i czarnej, ręcznie kolorowane. Znikła etykieta i wyrafinowane obyczaje związane m.in. z wachlarzami. Materiały i technologie wytwarzania uległy ogromnemu uproszczeniu; masowa produkcja nie sprzyjała osiąganiu wysokiego poziomu artystycznego. Takie były konsekwencje rewolucji dla sztuki pięknych wachlarzy.

 BIBLIOGRAFIA

1. Podstawę stanowi opracowanie Pani Anny PAWLUS zatytułowane „WACHLARZE”, udostępnione przez autorkę redakcji GAZETY ANTYKWARYCZNEJ
2. „SŁOWNIK MODY” ELA I ANDRZEJ BANACH Warszawa 1962 r.
3. WACHLARZE W ZBIORACH CZARTORYSKICH – Jan DREŚCIK Kraków 1979 r.
4. UBIORY W POLSCE OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓ;W DO CHWIL OBECNYCH SPOSOBEM DYKCYONARZA UŁOŻONE I OPISANE – Łukasz GOŁĘBIOWSKI Kraków 1861
5. UBIORY KOBIECE I MĘSKIE OD POCZĄTKU XVIII do XX wieku w Zbiorach Muzeum w Rzeszowie Renata KNOTZ-BALICKA Katalog – Rzeszów 1974 r.
6. UBIORY I AKCESORIA MODY w XIX w. Maria RYCHLEWSKA i Maria TASZYCKA Kraków 1967 r.
7. WACHLARZE XVIII-XIX w. – Elżbieta ZAKRZEWSKA, Izabella CZARKOWSKA Muzeum Narodowe w Warszawie KAW 1981
8. KOSTIUMOLOGIA – Zdzisław ŻYGULSKI jr. Kraków 1972 r.

Źródło: http://www.sztuka.pl, Matylda Selwa, 01.09.2000

Written by kolekcjonersurowcow

20 grudnia 2011 at 20:44

www.gielda-inwestora.pl

leave a comment »

Przedstawiam następny ciekawy serwis poświęcony inwestycjom – Giełda Inwestora. Wprawdzie jest to jeszcze wersja beta serwisu, ale już teraz wyróżnia się na tle innych ciekawą stylistyką i interesującymi, praktycznymi informacjami. Zresztą sami się przekonajcie. Warto odwiedzić.

www.gielda-inwestora.pl

Written by kolekcjonersurowcow

10 grudnia 2011 at 14:03

Ceny mieszkań lecą w dół

leave a comment »

Bańka cenowa na rynku mieszkaniowym pękła. Jeszcze w styczniu 2010 r. analitycy Home Broker przewidywali 6-proc. wzrost cen. W listopadzie br. szacowali ponad 3-proc. spadki.

Dla nabywcy 50-m mieszkania kupowanego po 7736 zł za metr (średnia krajowa) taki spadek cen może oznaczać 12 tys. zł oszczędności. Jednak to dopiero początek obniżek. Deweloperzy bronią się jak mogą przed przyznaniem, że nadchodzi załamanie cenowe, ale ponad 80 proc. doradców nieruchomości Home Broker jest przekonanych, że ceny mieszkań nadal będą spadały.

Załamanie może okazać się głębokie, bo banki przykręciły kurek z kredytami, a rząd zlikwidował program „Rodzina na swoim”, w którym młode małżeństwa otrzymywały dopłaty do pożyczek. Pozostałych potencjalnych nabywców od zaciągania kredytów skutecznie odstrasza nadciągający kryzys i widmo bezrobocia.

Skutek jest taki, że w III kwartale liczba i wartość udzielonych kredytów spadła o 4 proc. w porównaniu z II kwartałem. Bankowcy nie liczą na poprawę w ostatnich trzech miesiącach. – Jeśli te przewidywania się potwierdzą, będzie to sygnał dla rządu i parlamentu, że nadszedł czas na odważne decyzje w polityce mieszkaniowej – uważa Jacek Furga ze Związku Banków Polskich. Niepokój banków nie dziwi. Obecnie 60 proc. portfela kredytowego stanowią właśnie pożyczki na zakup mieszkania.

Źródło: GPC,  Dorota Skrobisz

Written by kolekcjonersurowcow

4 grudnia 2011 at 10:36

Rośnie popyt na druki patriotyczne

with one comment

W najnowszej aukcyjnej ofercie prawie nie ma już leciwych książek w cenie poniżej 100 zł. Zdrożały zatem eleganckie prezenty.

Rynek zabytkowych książek, grafik i map przeżywa rozkwit. Rośnie zainteresowanie ze strony klientów, równocześnie maleje podaż. Być może w białych krukach chcemy przechować złotówki, które tracą na wartości. Zakończyła się właśnie aukcja stołecznego antykwariatu TOM. Oferta była słabsza niż na aukcji wiosennej, ale sprzedano ok. 70 proc. pozycji, co jest bardzo dobrym wynikiem – przekonuje Tomasz Marszewski. Przed nami dwie godne uwagi papierowe aukcje.

Wielkością i jakością oferty wyróżnia się propozycja warszawskiego antykwariatu Lamus (www.lamus.pl), 13 grudnia trafi pod młotek 900 pozycji. Najwyższą cenę wywoławczą (120 tys. zł) ma pierwodruk dzieła Heweliusza z 1673 roku, w którym opisuje swoją pracownię astronomiczną i wyniki badań. To światowej klasy bogato ilustrowany biały kruk.

Za minimum 2,4 tys. zł kupimy oficjalny rękopis z 5 listopada 1790 roku, wyliczający klejnoty, jakie Stanisław August Poniatowski ofiarował na skarb narodowy (m.in. swój Order Orła Białego oraz brylanty). Dokument zawiera oficjalną wycenę królewskiego daru przez jubilerów i podpisy wyższych urzędników państwowych. Do tego zakupu możemy dodać rękopis z podpisem Napoleona (7 tys. zł). Lamus od paru lat wzbogaca ofertę o bibeloty patriotyczne, które w polskich dworach stały na półce z książkami.

„Dziady” zawsze groźne

To dzieło Mickiewicza zawsze niepokoiło rządzących. Od 2,5 tys. zł rozpocznie się licytacja pierwodruku z 1832 roku. W opisie katalogowym czytamy, jak przemycano nakład z Paryża nad Wisłę. Rozwija się moda na druki patriotyczne. W ofercie Lamusa wyróżniają się plakaty z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego lub wydawane na rocznice odzyskania niepodległości w 1928 i 1938 roku (3 – 4,5 tys. zł). Jeszcze pięć lat temu podobne plakaty nieśmiało wystawiano po ok. 800 zł – 1,2 tys. zł. Jeśli biznesmen powiesi w gabinecie efektowny plakat w modnym stylu art deco, reklamujący Międzynarodowe Targi w Poznaniu w 1926 roku (1,2 tys. zł), to będzie miał neutralny pretekst do rozpoczęcia rozmów z klientami.

Kolekcjonerzy poszukują

Do dekoracji gabinetu nadaje się też fotografia 24 x 38 cm z „Pierwszym Ludowym Rządem Rzeczypospolitej w 1918 – 1919 roku” (1,8 tys. zł). Na zdjęciu widnieją oryginalne podpisy np. Ignacego Daszyńskiego, Jędrzeja Moraczewskiego i Marszałka. Do dekoracji gabinetu nadaje się też grafika. O wzroście popytu na grafikę świadczy fakt, że kompletny podręcznik grafiki artystycznej Andrzeja Jurkiewicza z 1939 roku w półskórku kosztuje 3,5 tys. zł, gdy jeszcze parę lat temu kosztował niecały tysiąc. Przybyło kolekcjonerów grafiki, a każdy chce mieć podręcznik Jurkiewicza.

Najbardziej poszukiwane są polonika, na rynku jest ich najmniej, mają najwyższe ceny. Oferta Lamusa jest jak zwykle ostro wyselekcjonowana. Zawiera naprawdę pozycje aukcyjne. Rarytasem jest np. Album Jana Matejki z 1874 roku. Luksusowa edycja zawiera 48 drzeworytowych reprodukcji obrazów artysty (5 tys. zł). Przysłowiową perełką jest wydany w 1928 roku przez Rajnolda Przeździeckiego przewodnik po Warszawie dla dyplomatów akredytowanych w II RP. To książka pięknie oprawiona w skórę.

Na elegancki prezent nadaje się książka „Staroświecki sklep” (240 zł), pięknie wydana w 1938 roku przez oficynę Melchiora Wańkowicza. Zawiera oryginalne całostronicowe drzeworyty m.in. Edmunda Bartłomiejczyka, Tadeusza Cieślewskiego-syna, Stanisława Ostoi-Chrostowskiego, Stefana Mrożewskiego. Ilustrują one opowiadania różnych autorów (np. Jarosława Iwaszkiewicza). Teksty i obrazki dotyczą firmowego sklepu Wedla. To owoc konkursu ogłoszonego przez firmę Emila Wedla. Wstęp napisał oczywiście wielki bibliofil Julian Tuwim. Wyobraźmy sobie, że idziemy z wizytą do wpływowego polityka lub wielkiego kapitalisty i wręczamy jego żonie taki brylancik… Nasze akcje od razu szybują w górę.

Klasycznym białym krukiem jest komplet luksusowego młodopolskiego czasopisma „Chimera”. Za dziesięć tomów w ozdobnym półskórku zapłacimy minimum 15 tys. zł. Ten egzemplarz zawiera oryginalne grafiki Jana Stanisławskiego, Edwarda Okunia, Józefa Mehoffera. Rzadko zdarzają się tomy „Chimery” z grafikami, ponieważ powyrywano je i osobno licytowano na aukcjach malarstwa.

W najnowszej aukcyjnej ofercie prawie nie ma już leciwych książek w cenie poniżej 100 zł. Zdrożały zatem eleganckie prezenty

Rosyjska awangarda

Druki rosyjskiej awangardy malarskiej i literackiej stanowią osobny dział (60 zł – 1,1 tys. zł). Za drugie wydanie z 1918 roku „Obłoku w spodniach” Majakowskiego zapłacimy co najmniej 700 zł. Rosyjskojęzycznymi edycjami zainteresują się zapewne rosyjscy kolekcjonerzy.

W ofercie Lamusa znalazłem zaledwie parę książek w cenie poniżej 100 złotych! Jeszcze niedawno było ich zwykle ok. 150 – 200 sztuk. Od 30 zł zacznie się licytacja książki Ewy Grodeckiej „Tropem zastępu Żurawi”, wydana w 1935 ze stylową okładką. Bibliofilską atrakcją jest „Elementarz nauki chodzenia” Izydora Bechmetiuka, wydany we Lwowie w 1935 roku z okładką projektu Tadeusza Gronowskiego, informuje, jak bezpiecznie poruszać się w ruchu ulicznym (80 zł).

Rembrandt pod Wawelem

Krakowski Salon Antykwaryczny Nautilus (www.antique.com.pl) 29 listopada wystawi oprócz malarstwa ok. 200 rzadkich grafik, w tym ok. 50 grafik z okresu międzywojennego. Są tu poszukiwane prace Józefa Pankiewicza (3,2 tys. zł) i np. słynne serigrafie Romana Cieślewicza (1,6 tys. zł). Akwafortę Rembrandta kupimy już za 12 tys. zł.

Zwraca uwagę bogaty zestaw plakatu patriotycznego zwłaszcza z okresu wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku (ceny 900 zł do 2,5 tys. zł). Michał Maksymiuk z Nautilusa informuje, że tego rodzaju plakaty kupują nie tylko biblioteki, ale także prywatni kolekcjonerzy.

Jak wygląda rynek bibliofilski? Z miniankiety przeprowadzonej wśród antykwariuszy wynika, że na co dzień przybywa zapytań i zakupów, jakby klienci woleli przechowywać złotówki w formie książek niż banknotów. – Natomiast na aukcjach jest coraz mniej zabytkowych książek, których nikt nie chce się pozbyć. W zamian jest coraz więcej map, grafiki, fotografii, plakatów – mówi Leszek Woźniak z antykwariatu Logos w Warszawie.

Źródło: http://www.rp.pl, Janusz Miliszkiewicz, 26.11.2008

Written by kolekcjonersurowcow

23 listopada 2011 at 21:55

%d blogerów lubi to: