kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Posts Tagged ‘biznes,

Ranking 10 największych przedsiębiorców naszych czasów

leave a comment »

Magazyn „Fortune” stworzył listę dziesięciu najważniejszych przedsiębiorców naszych czasów. Przy tworzeniu listu wzięto pod wizję, inspirację, innowację oraz wyniki działalności firm. Zapraszamy do poznania osób, które zmieniają świat.

Przedstawiamy 10  ludzi 2011 roku, którzy tworzą i wpływają na historię dzisiaj.

Cały artykuł dostępny w portalu gielda-inwestora.pl

Źródło: gielda-inwestora.pl

 

 

 

Reklamy

Written by kolekcjonersurowcow

15 września 2013 at 19:26

Napisane w Historia

Tagged with , ,

Kolekcjonerstwo grafiki w Polsce

leave a comment »

Czy w ogóle rynek grafiki istnieje? A jeśli tak, to jaka jest jego skala i możliwości działania? Spróbujmy się nad tym zastanowić.

W dawnej przeszłości kolekcje rycin w sposób naturalny uzupełniały zbiory książek, były tworzone przy wielkich bibliotekach królewskich, następnie magnackich, naśladujących te pierwsze. Wraz z bibliotekami rozrastały się przez wiele lat, a czasem i wieki. Znane są gabinety rycin króla Stanisława Augusta, Potockich, Czartoryskich, Moszyńskich itp. Ale kolekcjonerstwo, takie, do którego możemy się odnieść my współcześni – to dopiero kolekcjonerstwo wieku dwudziestego, charakteryzujące się tym, że wysiłkiem jednego człowieka, przy znacznie mniejszych możliwościach finansowych, w sposób świadomy, w stosunkowo krótkim czasie powstawał zbiór rycin o ściśle ustalonym indywidualnym charakterze. Przykładem mogą być znakomite zbiory Dominika Witke-Jeżewskiego (obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie) czy Feliksa Jasieńskiego „Manggha” – kolekcja drzeworytów japońskich (obecnie w Muzeum Sztuki Japońskiej w Krakowie). Tak było, a jak jest dzisiaj?

Skąd się biorą kolekcjonerzy?

Kolekcjonerstwo grafiki i dzisiaj w ogromnym stopniu łączy się ze zbieractwem starych ksiąg, często przecież ilustrowanych drzeworytami czy miedziorytami. Miłość do książki, druku, papieru łatwo przenosi się na zawartą w nich grafikę. Ciekawość dawnych epok, tak charakterystyczna u bibliofilów, często powoduje potrzebę zaglądania w przeszłość przez ekran grafiki. Mogą oni zobaczyć szczegóły budowli na panoramie graficznej ukochanego miasta, pochylić się nad konterfektami ulubionych wodzów, czy nad starymi mapami (to także grafika!) badać granice państw, czy postępy w poznawaniu odkrytych kontynentów.

Oczywiście, nie tylko ze świata bibliofilskiego rekrutują się zbieracze grafiki. Od kilkunastu lat widzimy także zbieraczy malarstwa, którzy zainteresowali się starą i współczesną grafiką. Ich spojrzenie jest trochę inne niż kolekcjonerów wyrosłych z bibliofilskiego pnia – zwracają swe zainteresowanie głównie ku grafice artystycznej i ze względu na swe możliwości finansowe, tej najlepszej. Poszukują rycin Norblina, Falcka, Pankiewicza, Berlewiego, ale także starają się sięgać po największych autorów: Dürera, Piranesiego, itp.

Oferta

Aby zaistniał rynek dzieł sztuki, jak zwykle potrzebni są świadomie kupujący (kolekcjonerzy, miłośnicy piękna) z jednej strony, ale także odpowiednia ilość dzieł z drugiej.

Do niedawna grafika traktowana była po macoszemu. Antykwariaty (od papieru) główny swój wysiłek kierowały na zdobycie książek, antykwariaty ze sztuką wieszały grafikę w bocznych salkach z niechcianym towarem. Owszem, czasem za bezcen można było nabyć jakiś rarytas graficzny, gdyż kupujących było niewielu. Ale od kilkunastu lat sytuacja zmienia się diametralnie.

Wzrost zainteresowania grafiką ściśle związany jest z ożywieniem gospodarczym Polski i otwarciem jej na świat. Nowe firmy przybyłe z Zachodu zapragnęły swe biura udekorować widokami miast Polski i polskimi mapami, nasze rodzime poszły również za tą szlachetną modą. Nagle ceny na te obiekty gwałtownie wzrosły (czasem 3-4-krotnie: cena mapy Polski sprzed boomu gospodarczego – 600 zł, potem nie spada poniżej 1.800-2.500 zł). Za tym poszło także powszechne zapotrzebowanie na grafikę dekoracyjną do nowo wznoszonych domów (kwiaty, mody, sceny rodzajowe itp.). Po raz pierwszy po wojnie rozpoczął się bardzo korzystny dla Polski kierunek przepływu dzieł sztuki, w tym map i grafiki, z Zachodu do Polski. Wzrosła podaż. Doceniona wreszcie grafika poczęła wypływać na rynek także z istniejących kolekcji w kraju – bo obrót nią zaczął być opłacalny. Umocnił się rynek, a wartość, dosłowna i artystyczna, grafiki trafiła do świadomości ogółu.

Grafika, częściej i liczniej niż dotąd, zaczęła gościć na aukcjach organizowanych przez antykwariaty książkowe. Wyselekcjonowane, dobrej jakości, pojawiły się zrazu widoki miast i mapy, później sceny historyczne, a w końcu niezbyt dotąd poszukiwane portrety. Przełomowym wydarzeniem była sprzedaż części doborowej kolekcji Marka Potockiego na VI Aukcji Lamusa w listopadzie 1998 r. Padły tu rekordy cenowe, które przerwały dotychczasowy układ cen w tej dziedzinie. Portret króla Władysława IV P. Pontiusa sprzedano za ponad 5.000 zł, portret Jana Kazimierza rylca Frederika H. Van Haue za 7.000 zł, wnętrze kopalni w Wieliczce J.E. Nilsona za 9.000 zł. Z niedowierzaniem publiczność aukcyjna przyjęła sprzedaż Widoku Warszawy Canaletta za sumę 36.000 zł – choć po 4 latach ta cena chyba nikogo nie dziwi. Pomału dociera do świadomości fakt, że rzadka, wielkiego autora, doskonale zachowana grafika może osiągnąć cenę zbliżoną do ceny dobrego obrazu.

Edukacja

Obok aukcji propagujących dobrą grafikę poprzez fachowo opracowane katalogi, niektóre antykwariaty utworzyły oddziały poświęcone niemal wyłącznie tej dziedzinie sztuk plastycznych (Nautilus w Krakowie, Lamus w Warszawie) prowadzone przez wykwalifikowany personel. Tu początkujący kolekcjonerzy mogli na przykładach nauczyć się odróżniania miedziorytu od litografii, uzyskać porady co do profilu budowanej kolekcji itp. Wreszcie, co może najważniejsze, poważne muzea zorganizowały wiele wystaw poświęconych wybitnym twórcom – w Muzeum Narodowym Dürerowi, w Teatrze Wielkim w Warszawie – Piranesiemu i Goyi, w Muzeum Literatury Norwidowi, czy całej grafice polskiej – Pięć wieków grafiki polskiej z doskonałym katalogiem wydanym przez Muzeum Narodowe.

Ruch wydawniczy stanął także na wysokości zadania. Ukazały się m.in. książki: Macieja Bobra Mistrzowie Grafiki Europejskiej, czy Ireny Kossowskiej Narodziny Polskiej Grafiki Artystycznej. A w czasopismach tematykę graficzną przybliżyły odbiorcom artykuły popularyzatorskie Hanny Widackiej z Biblioteki Narodowej i Jolanty Talbierskiej z Uniwersytetu Warszawskiego.

Obecnie dla kolekcjonerów szykuje się prawdziwa gratka – otóż Tomasz Niewodniczański przygotował wielką wystawę Imago Poloniae – gdzie pokaże po raz pierwszy m.in. ogromny zespół map Polski i widoków miast. Wystawa odbyła się w kwietniu b.r. w Berlinie, a w listopadzie przybędzie do Warszawy. Z tej okazji wydany zostanie niezwykle cenny katalog, który stanie się z pewnością podstawowym narzędziem pracy dla antykwariuszy i zbieraczy w tym zakresie. Podane zostaną nowe metody datowania wariantów tej samej mapy na podstawie prawie niewidocznych różnic.

Ceny

Najwyższe ceny osiągają polonica, przede wszystkim mapy i widoki miast. Najpiękniejsze mapy Polski Speeda, Hondiusza, czy Visschera uzyskują ceny powyżej 15.000 zł, a przy dobrze zachowanych starokolorowanych egzemplarzach ceny mogą być znacznie wyższe. Największy widok Krakowa z Brauna i Hogenberga z XVI/XVII w. kosztuje dziś ok. 15.000 zł, inne polskie miasta z tego wydawnictwa ok. 3.000-5.000 zł, z wyjątkiem widoku Warszawy, którego cena oscyluje wokół 8.000-10.000 zł. Na rynku utrzymuje się spora podaż rycin z ważnego dla ikonografii Polski dzieła Pufendorfa (XVII w.) De rebus gestis a Carolo Gustavo. Ryciny miast polskich wg rysunków Dalberga można kupić już za 500-1.000 zł, dużo droższa jest tam Panorama Warszawy (ok. 8-9 tys. zł) oraz widok oblężonego Krakowa (ok. 3.000 zł). Obecnie coraz bardziej poszukiwane i doceniane są widoki miast XIX w., których ceny, ze względu na ich duże walory dekoracyjne, stale rosną. Dla przykładu bardzo rzadkie widoki Wilna z Albumu Wilczyńskiego sprzedają się w cenie ok. 2.000 zł za sztukę, a rasowy kolekcjoner za dobrze kolorowaną litografię chętnie zapłaci więcej. Natomiast ciągle na dość niskim poziomie cenowym utrzymują się litografie N. Ordy – ok. 200-300 zł za sztukę, może ze względu na ich stosunkowo dużą ilość na rynku.

Obok widoków miast i map poszukiwane są sławne sceny historyczne, takie jak m.in. H. Verneta i Debucourta Śmierć J. Poniatowskiego – ok. 10.000 zł, czy tych samych autorów jeszcze rzadsza Somosierra.

Portrety królów, sławnych Polaków, arystokracji, kolekcjonowane są szczególnie chętnie, gdy wyszły spod rylca wybitnych sztycharzy; wówczas ceny sięgają kilku tysięcy złotych.

Równolegle do tego nazwijmy „patriotyczno-historycznego” nurtu zbieractwa, rozwija się drugi nurt związany z grafiką artystyczną starą i nową. Poszukiwane są ryciny takich rytowników, jak: Jeremiasz Falck, Wilhelm Hondius, Jan Piotr Norblin, Płoński, Kielesiński, z tym że wyższe ceny uzyskują również tematy związane z Polską. Dopiero przy grafice współczesnej, autorskiej, już nie tak ważny staje się temat ryciny, na pierwsze miejsce przesuwa się strona formalna i autor.

Rosnącym powodzeniem cieszy się szkoła polskiego drzeworytu. Na razie ceny na odbitki Skoczylasa, Mrożewskiego, Cieślewskiego nie są wygórowane, ale stopniowo rosną. Wiąże się to z ogólną modą na styl Art Deco i lata 20-30-te. Dobrą odbitkę można kupić już za 200-300 zł. Poza tym jest tu świetny teren do odkrywania nowych, mniej znanych twórców i nawet dobrego inwestowania.

Warto dodać, że codzienna oferta antykwaryczna skierowana jest nie tylko do kolekcjonerów, ale przede wszystkim do przeciętnego odbiorcy, który kupuje ryciny do upiększenia domu, czy ze względu na zainteresowanie jakimś tematem. Poszukiwane są ryciny z końmi, sceny myśliwskie itp.

Osobny nurt to grafika obcych autorów. Do tej pory zbierana była przez niewielkie grono kolekcjonerów. Barierą była oczywiście wysoka cena i nikła podaż. Nie mówimy tu o grafice obcej reprodukcyjnej, która zbierana jest ze względu na swe walory dekoracyjne (sceny rodzajowe, mody itp.) i nie jest zbyt kosztowna, lecz o pracach znanych, wielkich grafików. Zupełnie od niedawna powoli rośnie zaciekawienie tą grafiką. Myślę, że dobre odbitki nawet takich mistrzów, jak Dürer, czy Rembrandt mają szanse na sprzedaż. Co prawda, tego typu zbieractwo wymaga już sporej wiedzy i zaufania do firmy, w której się kupuje, ponieważ na rynku zachodnim krąży sporo odbitek późnych lub złej jakości, które przywiezione do Polski, mogą uchodzić za rarytasy najwyższego gatunku.

Istnieje także spora, stale rosnąca grupa młodych, zamożnych kolekcjonerów preferujących grafikę najnowszą. Są oni amatorami takich mistrzów, jak: Picasso, Dali, Chagall, Kisling, Matisse itp.; cena od 2.000 zł w górę. Dużego formatu dzieła wymienionych artystów przeznaczane bywają do ozdoby nowoczesnych apartamentów, ale nie tylko. Z czasem rozbudzają zainteresowania i potrzebę tworzenia kolekcji.

Przyszłość

Wydaje się, że już dzisiaj zarysowują się pewne nowe tendencje na rynku graficznym. W niedalekiej przyszłości kolekcje tworzone będą w bardziej świadomy a nie przypadkowy sposób, gdyż oferta graficzna, dzięki otwarciu Polski na rynki światowe, będzie rosnąć. Chętniej niż teraz będzie kupowana grafika autorska, pojawi się także większe niż dotychczas zapotrzebowanie na grafikę obcą. Pojawią się kolekcjonerzy poszczególnych tematów, a nawet autorów. Przy wzrastającej zamożności części społeczeństwa (być może jest to dopiero odległa przyszłość) i rosnącej wrażliwości na piękno, miejsce reprodukcji w plastikowych ramach dekorujących wnętrza zastąpią oryginalne grafiki.

Należy na koniec uzmysłowić sobie, że chyba tylko ta dziedzina kolekcjonerstwa daje możliwość zbierania większej liczby dzieł i chyba jeszcze tylko tutaj istnieje spora szansa na spektakularny wzrost cen rycin mniej znanych dawniej autorów. Wybitne dzieła wielkich mistrzów jeszcze można kupić tanio.

Kilka rad dla początkujących zbieraczy:

– nie kieruj się modą, gdyż znajdziesz się w obszarze najwyższych cen

– zwracaj uwagę na jakość odbitki, stan zachowania

– na początek kup tani miedzioryt, drzeworyt, litografię i naucz się je pod lupą odróżniać

– chodź na wystawy mistrzów, to wyrabia dobry smak

– zaglądaj do antykwariatów z grafiką i oglądaj jak najwięcej

– unikaj kupowania przez internet, w przypadkowej firmie

– trochę czytaj

Źródło: http://www.sztuka.pl, Andrzej Osełko, 01.09.2002

Written by kolekcjonersurowcow

11 Maj 2012 at 06:05

Facebook kurą znoszącą złote jajka

leave a comment »

W zeszłym roku na samej tylko działalności serwisu społecznościowego Facebook państwa Unii Europejskiej oraz Szwajcaria zarobiły 15,3 mld euro. W Polsce była to szacowana kwota 150-200 mln euro.

Najwięcej, bo po 2,6 mld euro przełożyło się na wkład PKB Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Międzynarodowa firma doradcza Deloitte w przeprowadzonym przez siebie badaniu „Measuring Facebook’s Economic impact in Europe” przedstawiła korzyści płynące z bezpośrednich działań Facebooka i wpływów dla podmiotów, korzystających z platformy stworzonej przez serwis. Wyniki jednoznacznie udowadniają to, do czego w Polsce podchodzi się ze sceptyzmem czyli fakt, iż na mediach społecznościowych można zarobić. I to niemało.

czytaj dalej: całość artykułu dostępna w serwisie Giełda Inwestora

Written by kolekcjonersurowcow

27 lutego 2012 at 18:59

Warren Buffet: wartości serwisów społecznościowych są zawyżone

leave a comment »

Amerykański inwestor uważa, że wartość większości serwisów społecznościowych jest zawyżona. Doradza rozwagę przy inwestowania w tego typu przedsiębiorstwa. Do wejścia na giełdę w najbliższym czasie przygotowuje się kilka największych serwisów internetowych.
Serwis Bloomberg.com, cytuje w swoim artykule słowa Warrena Buffeta, które padły na konferencji w New Dehli. Jest on amerykańskim inwestorem, prezesem Berkshire Hathaway i jednym z najbogatszych ludzi na świecie, znanym z tego, że stara się nie inwestować w sektorze technologicznym. Uważa, że jest on zbyt nieprzewidywalny.

Inwestor powiedział, że większość serwisów społecznościowych i stron związanych z wykorzystanie społecznościowych sieci ma zawyżone wartości. Popularność tych stron szybko rośnie, a niektóre w bardzo krótkim czasie oceniane są na wiele miliardów dolarów.

Facebook, który powstał w 2005 roku wyceniany jest obecnie na 50 mld dolarów, a Groupon, który swe początki ma w 2008 roku podobno chce, przy wejściu na giełdę, uzyskać wartość 25 mld dolarów. Traktuje to zupełnie poważnie, o czym świadczy fakt, że pod koniec zeszłego roku odrzucił ofertę Google, które dawało za niego 6 mld dolarów.

Buffet uważa, że oszacowanie wartości tych serwisów to bardzo trudne zadanie. Trzeba przyznać, że dynamika zmian na tym rynku jest bardzo szybka. W krótkim czasie prężnie rozwijająca się firma, wyznaczająca nowe standardy jak MySpace, może stać się kulą u nogi swojego właściciela, który myśli tylko o tym jak się jej pozbyć. Równie szybko serwis taki może zyskać popularność, czego przykładem jest Groupon.

Uwaga na bańkę inwestycyjną!

Wiele osób podziela zdanie Buffeta. Boją się, że boom na serwisy społecznościowe może zaowocować bańką inwestycyjną, która w zderzeniu z rzeczywistością pęknie zostawiając mokrą plamę. Amerykański inwestor twierdzi, że tylko nieliczne serwisy odniosą sukces. Kto w nie zainwestuje, osiągnie duży sukces. Nie powiedział jednak, o których firmach myśli.

Obecnie do wejścia na giełdę przygotowuje się kilka duży serwisów internetowych. Początkowo Facebook informował, że planuje pierwszą ofertę publiczną na koniec 2012 roku, ale obecnie można się jej spodziewać na początku 2012, albo nawet pod koniec bieżącego roku.

Również inne serwisy zmierzają prosto na giełdę. Najbliżej tego jest biznesowy serwis społecznościowy LinkedIn wyceniany na około 3 mld dolarów oraz serwis zakupów grupowych Groupon, który obecnie wyceniany jest już na ponad 15 mld dolarów.

Na rynku internetowych serwisów pojawiły się wielkie pieniądze. Daje on szanse na szybki zysk, ale i równie szybką oraz dotkliwą stratę. Warren Buffet zaleca więc ostrożność i rozważne inwestycje zamiast podążania za trendami, które mogą okazać się ulotne i delikatne jak bańka mydlana.

Źródło: Radosław Szpunar, http://www.internetstandard.pl, 31 marca 2011

Written by kolekcjonersurowcow

11 stycznia 2012 at 19:52

Porozmawiajmy: o wachlarzach, cz.2

leave a comment »

EUROPA

Wiek XV i XVI to m.in. epoka wielkich odkryć geograficznych, co ma związek z zamożnością krajów takich, jak Hiszpania, Włochy, Portugalia, Francja i Anglia. Historia wachlarza wiele zawdzięcza w tym względzie Portugalczykom, których ekspansja sięgała Chin i Japonii. Wśród przywożonych przez nich zdobyczy znajdowały się składane wachlarze, zupełnie do tej pory w Europie nieznane. Ta forma wachlarza szybko się spopularyzowała i zaczęła wypierać, panujące dotychczas typy, ekranu i oganiaczki, w tym, szczególnie, ulubione i modne, wachlarze z piór oraz chorągiewki.

Rozwój ekonomiczny i bogacenie się społeczeństw, pociągnęły za sobą rozwój sztuki, która przeżywała odrodzenie. Także rzemiosło artystyczne włącza się w ten nurt, a interesujące nas wachlarze, stają się modnym i niezbędnym elementem kobiecego ubioru. W konsekwencji, do wyrobu wachlarzy używa się wartościowych surowców i drogocennych kamieni. Najbardziej znane ośrodki produkcji wachlarzy to Mediolan, Genua i Siena, gdzie wytwarzano wachlarze z piór strusich, pawich, kruczych, a także, co stanowi nowość, z piór długo-ogonowych papug. Uchwyty wykonane są z rzeźbionej kości słoniowej, ze złota lub srebra, wysadzanych kamieniami ozdobnymi. Zaopatrzone są w łańcuszek lub wstążkę, w celu przymocowania go do ubioru. Z kolei, Wenecja słynie z artystycznych wachlarzy – chorągiewek, noszonych przez arystokratki i kobiety bardzo zamożne. (Wachlarze wykonane z białego welinu i ozdobione wenecką koronką, przeznaczone były dla zaręczonych dziewcząt.)

W Neapolu i Bolonii dominują sztywne wachlarze ekrany o dekoracji geometryzującej! Odmienna dekoracja cechuje wachlarze z Parmy i Florencji. Ferrara może poszczycić się pierwszym modelem wachlarza składanego, zwanym „kaczą łapą”, a wykonanym z reguły z kawałków miki i welinu, osadzonych na stelażu z kości słoniowej. Moda na wachlarze obejmuje niższe warstwy społeczne i w związku z tym ich produkcja nabiera charakteru masowego.

Rozpowszechnianie się wachlarzy dotyczy całej Europy, a szczególnie obejmuje dwory panujących. Angielska królowa Elżbieta I posiada wręcz kolekcję wachlarzy, otrzymywanych przez nią w prezencie m.in. z okazji Nowego Roku. Znany jest jej wachlarz z białych piór strusich, osadzony na uchwycie ze złota, ozdobionym diamentami, rubinami i jasnymi szmaragdami.

Ceremonialną funkcję spełniają wachlarze na dworze papieskim jako oznaka władzy i dostojeństwa.

Jak już wspomniano, pierwsze europejskie wachlarze składane, miały włoską proweniencję. Dekoracja występowała w postaci zwanej „decoupë” (z franc. – wycinanie); pokrycie wachlarza, wykonane z welinu, papieru itp., wycinano ażurowo w drobny ornament koronki RETICCELLA (rozetki, gwiazdki, trójkąty). Stelaż wykonany był na ogół z kości słoniowej. Ten typ wachlarza, mimo dużej popularności, nie trwał zbyt długo, być może z racji swej kruchości. Zastąpiły go wachlarze o mocniejszej konstrukcji, zaopatrzone w łańcuszek do przypięcia do ubioru. Wachlarze włączono także do stroju męskiego (np. króla Henryka III). Królowa Katarzyna Medycejska bardzo polubiła wachlarze i, także za jej sprawą, rozpowszechniły się w Europie. Nowo powstała gałąź rzemiosła, jaką było wytwarzanie wachlarzy, miała szczęście do przywilejów państwowych. Już w XVI wieku, w 1594 r. król Henryk IV wydał przywilej konstytuujący „Paryską Korporację Wytwórców i Dekoratorów Wachlarzy”. Rozwój tego rzemiosła był adekwatny do zapotrzebowania, które wciąż rosło. Pod koniec XVII wieku w Paryżu znajdowało się około 500 warsztatów wytwarzających wachlarze. W 1673 r. pod patronatem króla Ludwika IV powstało „Stowarzyszenie Wytwórców Wachlarzy”, które ustalało zasady i warunki uzyskania zawodu, oraz odpowiadające im normy prawne. Organizację tego typu posiadała również Anglia – w 1709 r. został wydany przez królową Annę akt założycielski „Towarzystwa Wytwórców Wachlarzy”. Jako ciekawostkę należy odnotować fakt, że znaczna część angielskich wytwórców wachlarzy wywodziła się z Francji (byli to uciekinierzy przed prześladowaniami religijnymi). W 1755 r. „Towarzystwo…” liczyło już 883 członków.

Wiek XVII to dalszy rozwój tego rzemiosła. Formy wachlarzy, to ekran, oganiaczka i składany – plisowany, który zdobywa dominującą pozycję w czasach Ludwików XIII i XIV. Zdobnictwo wachlarzy poszerza się o nową technologię – projekty graficzne, do pokryć wachlarzy papierowych wykonuje znany miedziorytnik Abraham BOSSE, autor m.in. grafiki żurnalowej. Kolorystyka wachlarzy z tego okresu jest ciemna (brązowa) z uwagi na użycie skóry (niekiedy perfumowanej), płótna, grubego papieru (jeszcze nie bielonego); często wklejano do nich różnych rozmiarów kawałki miki. Stelaże wykonywano z szylkretu, kości słoniowej i spełniały one – nie zdobioną – funkcję konkurencyjną. Dekoracja pokryć, to miniaturowe sceny rodzajowe, kopie dzieł wielkich mistrzów itp.

We Włoszech były to echa renesansu. W latach 1660-1680 na pierwsze miejsca w produkcji wachlarzy wysuwa się Francja. Pierwsze malowane wachlarze mają całościowe kompozycje o tematyce dworskiej, wykonane z dużą precyzją i dbałością o szczegóły. Były one niewielkich rozmiarów – dł. około 20 cm.

Za panowania Ludwika XIV odnotowuje się prekursorską technologię wykonania stelaży, które są lżejsze od poprzednio stosowanych, wycinane ażurowo i w jasnych kolorach; pokrycia przedstawiają sceny historyczne, pełne przewagi i patosu.

Wiek XVIII – ostatnie lata panowania Ludwika XIV, to chwilowy zastój w produkcji wachlarzy – król znajduje się wówczas pod ogromnym wpływem pani de MAITENON – przeciwniczki frywolności i rozwiązłości. Z kolei Filip Orleański, regent, był zwolennikiem zabawy i nastąpiło rozluźnienie obowiązujących rygorów. Okres regencji to odejście od pompy dzieł m.in. Le BRUNA i wprowadzenie nowych wartości: symetrii i dyscypliny ornamentu; proporcje stają się lżejsze i bardziej swobodne, a tematyka malowanych scen pasterska i erotyczna.

Znaczna część wachlarzy pochodzi z importu, z Dalekiego Wschodu, gdzie dostosowano się do wymogów dekoracji w guście europejskim. Widać to szczególnie w sposobie opracowania stelaży, których pióra są kunsztownie powycinane (oryginalne japońskie czy chińskie były proste, skromne, najczęściej bambusowe).

Wiek XVIII – to w Europie rozkwit sztuki wachlarzy, tak pod względem artystycznym jak i technologicznym. Projekty wachlarzy wykonywane są przez znanych artystów; stelaże stanowią arcydzieła sztuki jubilerskiej. Stosuje się różnorodne materiały, jak kość słoniowa, masa perłowa; używa się srebra i złota. Od około 1735 roku pokrycia wykonywane są z białego papieru, lub cienko wyprawionej skóry. Tematem scen malarskich były sielanki i sceny ogrodowe, obramowane roślinnym ornamentem, girlandami kwiatów, układających się w rokokowe formy. Barwy jasne i pastelowe, takie jak w malarstwie Antoine WATTEAU, twórcy motywów typu „fetes galantes”. Paryż staje się centrum wytwarzania wachlarzy. Stają się one nieco większe: około 25-28 cm długości, o kącie rozwarcia 120-130, ilości piór – 22, a szerokości plisy 1,5 cm. Typ wachlarza typu „BRISÉ” dominuje w latach 1710-1725. Przedmiotem dekoracji malarskiej staje się cały wachlarz, łącznie ze stelażem. Oprócz wymienionych wyżej tematów dekoracji, notuje się sceny biblijne i mitologiczne, chinoserie, pejzaże w stylu van de VELDA itd.

Techniki malarskie to olej i gwasz. W Paryżu pojawia się nowa technologia tzw. VERNIS MARTIN. Jej nazwa pochodzi od nazwiska rodziny wynalazcy i jego czterech synów. Technologię tę stosuje się do zdobienia mebli, drzwi, kaset czy zegarów, oprócz wachlarzy, a naśladuje ona daleko-wschodnią lakę. Wyroby dekorowane Vernis Martin są wysoko cenione, co dotyczy również holenderskich naśladownictw tej technologii.

W epoce dojrzałego rokoka (Ludwik XV) dominującą formą wachlarza staje się wachlarz plisowany. Jego stelaż jest zdobiony profilowaniem poszczególnych piór, inkrustowaniem i grawerowaniem motywów rokokowych (asymetryczne rocaille); stanowi płaską zintegrowaną powierzchnię, pióra lekko na siebie zachodzą. Stelaż stanowi 1/2 całości wachlarza (dł. 26 cm, kąt rozwarcia 135-150, ilość piór: 22). Zewnętrzne pióro jest u nasady finezyjnie profilowane (motywy snopów zboża, głów ptasich, muszli, tralek dwulalkowych itp.). Następny odcinek jest długi i prosty, aż do stylu z pokryciem. Na długości pokrycia pióro zewnętrzne poszerzało się do kształtu plisy. Tutaj stosowano dekorację POSA D’OR, czyli technikę zdobienia kości słoniowej, masy perłowej itp. za pomocą złota lub srebra. Używano również kamieni ozdobnych i szlachetnych. W dekoracji piór zewnętrznych spotykamy na malowane popiersia panujących monarchów lub postaci z komedii dell’arte. Pokrycie wachlarza występowało w postaci asymetrycznej winietki, umieszczonej centralnie, po bokach której znajdowały się (dwie, lub więcej) mniejsze, oddzielone ornamentem roślinnym. Tematy to głównie wizerunki zakochanych par wg BOUCHER’A, LANCRETA, czy FRAGONARD’A. Kolorystyka jasna, pastelowa; dominuje błękit i róż, ze złotymi akcentami (cekiny). Nowatorstwem zarejestrowanym w Anglii około 1740 roku są wachlarze tzw. topograficzne, przedstawiające na pokryciach znane artystyczne siedziby w ich parkowym otoczeniu. Pokrycie wykonywano ze skórki kurcząt lub papieru, a technologia malarska to gwasz lub pastele. Nowe wzornictwo malarskie pojawia się po roku 1748, kiedy to odkryto Pompeję i Herakulanum, co zaowocowało dekoracjami pokryć w stylu pompejańskich fresków z antycznymi symbolami i ornamentami. Konstrukcja wachlarzy staje się jeszcze lżejsza – pióra są cienkie i proste, nie zachodzą na siebie (przypominają koła powozu). Materiały i forma (wachlarz plisowany) pozostają te same, co poprzednio; też same są proporcje.

W 1740 roku Holendrzy zamawiają na Dalekim Wschodzie wachlarze wg przekazanych wzorów (sceny parkowe, sielanki – zawarte na pięciu winietkach), i stąd spotykamy ich daleko-wschodnie wersje. W 3 ćwierci XVIII wieku nadal modny typ wachlarza, to wachlarz plisowany, o bardzo ażurowym stelażu. Dekoracja nabiera charakteru pionowego; typowe motywy to wstęgi, wici roślinne, rocaille – biegnące z góry na dół. Nowość stanowi stelaż typu „battoire”; miał tylko 12 piór, był bardzo ozdobny, misternie wycinany – model poszukiwany szczególnie w Hiszpanii.

Około roku 1770 zaczęto dekorować stelaż również z tylnej strony (złotym szychem, barwnym metalizowanym papierem itp.) W modę wchodzi zdobienie pokrycia malaturą iluzjonistyczną tzw. „TROMPE L’OEIL”. Malowane w ten sposób koronki i tasiemki sprawiają wrażenie prawdziwych i tylko naklejanych. Stosowane na pokrycia materiały to papier, skórka, haftowany jedwab, len; nakleja się cekiny i płytki z masy perłowej. Dekoracja malarska występuje w technologii olejnej, gwaszu lub pasteli.

Epoka Oświecenia, to rozwój nauk ścisłych, przyrodniczych i ekonomicznych; pojawienie się nowych poglądów filozoficznych. Zwrot ku nauce ma wpływ na rzemiosło artystyczne, jakim jest produkcja wachlarzy.

Wachlarze tego okresu są skromne, proste, mniej okazałe. Do mody wraca typ „BRISÉ”; stelaż, wykonany przeważnie z kości słoniowej lub rogu, był precyzyjnie wycinany, często płaskorzeźbiony, tworzył intrygujący a zarazem delikatny wzór. Pióra okładzinowe dekorowano koralami, opalami, złotem. Długość wynosiła około 25 cm, kąt rozwarcia 120, ilość piór: 30. Współistniejące w tym czasie wachlarze plisowane zyskały także nowy wygląd; stelaż o piórach rzadko rozstawionych, pióro zewnętrzne owalne u nasady, nieco wyżej miało profil buławy lub jabłka, następny odcinek był prosty i wysmukły, często grawerowany (przeważały ornamenty pionowe). W proporcjach – stelaż zajmował, większą niż pokrycie, część wachlarza (Długość około 29 cm, kąt rozwarcia 150, ilość piór: 16). Malatury pokrycia wachlarza plisowanego, to, przeważnie, kopie pierwowzorów autorstwa Angeliki KAUFMANN; pojawiają się tonda, obszywane cekinami, wewnątrz których umieszczano portrety, sceny biblijne, symboliczne, wyobrażenia rzeźb na postumentach, kwiaty, ptaki. Materiały stosowano takie same, jak poprzednio. Następuje specjalizacja wytwórców; jedni wyrabiają wyłącznie stelaże, inni pokrycia. Notuje się znaczny import stelaży z Chin (pokrycia dodaje się francuskie lub angielskie).

Wachlarze z pokryciem pojedynczym, gdzie z tyłu widoczny jest stelaż, nazywano: „monte a l’anglaise” (w Anglii oszczędzano papier, który był obłożony bardzo wysokimi podatkami).

DIDEROT w swojej, wydanej w 1783 roku Encyklopedii Sztuk i Rzemiosł poświęca oddzielny rozdział, ilustrowany planszami, a poświęcony technologii wyrobu wachlarzy.

Najsłynniejszą wytwórnią wachlarzy (szczególnie stelaży) jest we Francji wytwórnia w DIEPPE, znana m.in. z prezentu w postaci wachlarza dla królowej Marii Antoniny, z okazji urodzenia przez nią syna.

Techniki graficzne stosowane w XVIII wieku do zdobienia wachlarzy nie notują specjalnych osiągnięć. W 1720 r. pokazały się pierwsze wachlarze drukowane, wykonane techniką akwaforty, podbarwionej ręcznie akwarelą. Z kolei, cechą charakterystyczną dla Anglii było w latach 1740-1750, rytowanie wszystkich szczegółów kompozycji, za wyjątkiem chmur, następnie kolorowanych. Poziom wyrobu, a zatem, i cena były niskie. Czasem produkowano je okazjonalnie – np. wachlarze żałobne, rozdawane podczas pogrzebu. We Francji w latach 1725-1728, tematy wachlarzy drukowanych, to sceny biblijne, sielanki, oraz sceny teatralne (najliczniejsza grupa). Produkowano również wachlarze kościelne, które posiadały wydrukowane teksty pacierza lub psalmu. Ciekawostkę stanowi wyprodukowanie wachlarzy z okazji lotów balonem w 1783 roku.

Koniec XVIII wieku to wachlarze o tematyce historycznej i politycznej (np. zdobycie Bastylii w 1789 r.). Poziom drukowanych wachlarzy angielskich był wyższy niż francuskich. U schyłku tego wieku pojawia się kolejna nowość: akwatinta. Jednak, z uwagi na stopień komplikacji i pracochłonność, zaniechano sposobu zdobienia tą technologią; toteż zachowały się nieliczne egzemplarze takich wachlarzy. Wachlarz był w tym czasie nieodzownym dodatkiem kobiecego stroju; stosowany powszechnie. Elegantki posiadały ich co najmniej kilka, jeżeli nie kilkanaście. Powstał nawet język wachlarzy, czyli sposób porozumiewania się między dwojgiem ludzi, przy jego użyciu.

Dla zbieraczy cenną informację stanowi okoliczność, że w XVIII wieku wachlarze nie posiadały koluszka, bądź było ono wyjątkową rzadkością. Po latach, zakładano je wtórnie (XIX w.) Wachlarze już wówczas stały się przedmiotem kolekcjonerskim, stąd zabiegi konserwacyjne starych wachlarzy. Drugi element, to fakt, że XVIII-wieczne wachlarze nie posiadały sygnatury autora dekoracji malarskiej (Nawet Watteau czy Boucher, nie pozostawiali swoich podpisów na malowanych przez siebie wachlarzach.)

Rewolucja francuska 1790-94 zainicjowała zmiany w sztuce, co miało wpływ również na wachlarze. Tematyka pokryć wachlarzy stała się patriotyczna i historyczna; dominowały trzy kolory flagi francuskiej i hasła rewolucyjne. Przedstawiano wizerunki bogiń Prawdy, Siły i Sprawiedliwości, portrety przywódców rewolucji itp. Cele propagandowe takich wachlarzy były oczywiste – wspierano nawet finansowo, wyznaczone manufaktury zajmujące się ich wyrobem. Dekoracje graficzne występowały w tonacji brązowej (sangwina) i czarnej, ręcznie kolorowane. Znikła etykieta i wyrafinowane obyczaje związane m.in. z wachlarzami. Materiały i technologie wytwarzania uległy ogromnemu uproszczeniu; masowa produkcja nie sprzyjała osiąganiu wysokiego poziomu artystycznego. Takie były konsekwencje rewolucji dla sztuki pięknych wachlarzy.

 BIBLIOGRAFIA

1. Podstawę stanowi opracowanie Pani Anny PAWLUS zatytułowane „WACHLARZE”, udostępnione przez autorkę redakcji GAZETY ANTYKWARYCZNEJ
2. „SŁOWNIK MODY” ELA I ANDRZEJ BANACH Warszawa 1962 r.
3. WACHLARZE W ZBIORACH CZARTORYSKICH – Jan DREŚCIK Kraków 1979 r.
4. UBIORY W POLSCE OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓ;W DO CHWIL OBECNYCH SPOSOBEM DYKCYONARZA UŁOŻONE I OPISANE – Łukasz GOŁĘBIOWSKI Kraków 1861
5. UBIORY KOBIECE I MĘSKIE OD POCZĄTKU XVIII do XX wieku w Zbiorach Muzeum w Rzeszowie Renata KNOTZ-BALICKA Katalog – Rzeszów 1974 r.
6. UBIORY I AKCESORIA MODY w XIX w. Maria RYCHLEWSKA i Maria TASZYCKA Kraków 1967 r.
7. WACHLARZE XVIII-XIX w. – Elżbieta ZAKRZEWSKA, Izabella CZARKOWSKA Muzeum Narodowe w Warszawie KAW 1981
8. KOSTIUMOLOGIA – Zdzisław ŻYGULSKI jr. Kraków 1972 r.

Źródło: http://www.sztuka.pl, Matylda Selwa, 01.09.2000

Written by kolekcjonersurowcow

20 grudnia 2011 at 20:44

www.gielda-inwestora.pl

leave a comment »

Przedstawiam następny ciekawy serwis poświęcony inwestycjom – Giełda Inwestora. Wprawdzie jest to jeszcze wersja beta serwisu, ale już teraz wyróżnia się na tle innych ciekawą stylistyką i interesującymi, praktycznymi informacjami. Zresztą sami się przekonajcie. Warto odwiedzić.

www.gielda-inwestora.pl

Written by kolekcjonersurowcow

10 grudnia 2011 at 14:03

Ceny mieszkań lecą w dół

leave a comment »

Bańka cenowa na rynku mieszkaniowym pękła. Jeszcze w styczniu 2010 r. analitycy Home Broker przewidywali 6-proc. wzrost cen. W listopadzie br. szacowali ponad 3-proc. spadki.

Dla nabywcy 50-m mieszkania kupowanego po 7736 zł za metr (średnia krajowa) taki spadek cen może oznaczać 12 tys. zł oszczędności. Jednak to dopiero początek obniżek. Deweloperzy bronią się jak mogą przed przyznaniem, że nadchodzi załamanie cenowe, ale ponad 80 proc. doradców nieruchomości Home Broker jest przekonanych, że ceny mieszkań nadal będą spadały.

Załamanie może okazać się głębokie, bo banki przykręciły kurek z kredytami, a rząd zlikwidował program „Rodzina na swoim”, w którym młode małżeństwa otrzymywały dopłaty do pożyczek. Pozostałych potencjalnych nabywców od zaciągania kredytów skutecznie odstrasza nadciągający kryzys i widmo bezrobocia.

Skutek jest taki, że w III kwartale liczba i wartość udzielonych kredytów spadła o 4 proc. w porównaniu z II kwartałem. Bankowcy nie liczą na poprawę w ostatnich trzech miesiącach. – Jeśli te przewidywania się potwierdzą, będzie to sygnał dla rządu i parlamentu, że nadszedł czas na odważne decyzje w polityce mieszkaniowej – uważa Jacek Furga ze Związku Banków Polskich. Niepokój banków nie dziwi. Obecnie 60 proc. portfela kredytowego stanowią właśnie pożyczki na zakup mieszkania.

Źródło: GPC,  Dorota Skrobisz

Written by kolekcjonersurowcow

4 grudnia 2011 at 10:36

%d blogerów lubi to: