kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Archive for the ‘Zegarki i Biżuteria’ Category

Porozmawiajmy: o wachlarzach, cz.2

leave a comment »

EUROPA

Wiek XV i XVI to m.in. epoka wielkich odkryć geograficznych, co ma związek z zamożnością krajów takich, jak Hiszpania, Włochy, Portugalia, Francja i Anglia. Historia wachlarza wiele zawdzięcza w tym względzie Portugalczykom, których ekspansja sięgała Chin i Japonii. Wśród przywożonych przez nich zdobyczy znajdowały się składane wachlarze, zupełnie do tej pory w Europie nieznane. Ta forma wachlarza szybko się spopularyzowała i zaczęła wypierać, panujące dotychczas typy, ekranu i oganiaczki, w tym, szczególnie, ulubione i modne, wachlarze z piór oraz chorągiewki.

Rozwój ekonomiczny i bogacenie się społeczeństw, pociągnęły za sobą rozwój sztuki, która przeżywała odrodzenie. Także rzemiosło artystyczne włącza się w ten nurt, a interesujące nas wachlarze, stają się modnym i niezbędnym elementem kobiecego ubioru. W konsekwencji, do wyrobu wachlarzy używa się wartościowych surowców i drogocennych kamieni. Najbardziej znane ośrodki produkcji wachlarzy to Mediolan, Genua i Siena, gdzie wytwarzano wachlarze z piór strusich, pawich, kruczych, a także, co stanowi nowość, z piór długo-ogonowych papug. Uchwyty wykonane są z rzeźbionej kości słoniowej, ze złota lub srebra, wysadzanych kamieniami ozdobnymi. Zaopatrzone są w łańcuszek lub wstążkę, w celu przymocowania go do ubioru. Z kolei, Wenecja słynie z artystycznych wachlarzy – chorągiewek, noszonych przez arystokratki i kobiety bardzo zamożne. (Wachlarze wykonane z białego welinu i ozdobione wenecką koronką, przeznaczone były dla zaręczonych dziewcząt.)

W Neapolu i Bolonii dominują sztywne wachlarze ekrany o dekoracji geometryzującej! Odmienna dekoracja cechuje wachlarze z Parmy i Florencji. Ferrara może poszczycić się pierwszym modelem wachlarza składanego, zwanym „kaczą łapą”, a wykonanym z reguły z kawałków miki i welinu, osadzonych na stelażu z kości słoniowej. Moda na wachlarze obejmuje niższe warstwy społeczne i w związku z tym ich produkcja nabiera charakteru masowego.

Rozpowszechnianie się wachlarzy dotyczy całej Europy, a szczególnie obejmuje dwory panujących. Angielska królowa Elżbieta I posiada wręcz kolekcję wachlarzy, otrzymywanych przez nią w prezencie m.in. z okazji Nowego Roku. Znany jest jej wachlarz z białych piór strusich, osadzony na uchwycie ze złota, ozdobionym diamentami, rubinami i jasnymi szmaragdami.

Ceremonialną funkcję spełniają wachlarze na dworze papieskim jako oznaka władzy i dostojeństwa.

Jak już wspomniano, pierwsze europejskie wachlarze składane, miały włoską proweniencję. Dekoracja występowała w postaci zwanej „decoupë” (z franc. – wycinanie); pokrycie wachlarza, wykonane z welinu, papieru itp., wycinano ażurowo w drobny ornament koronki RETICCELLA (rozetki, gwiazdki, trójkąty). Stelaż wykonany był na ogół z kości słoniowej. Ten typ wachlarza, mimo dużej popularności, nie trwał zbyt długo, być może z racji swej kruchości. Zastąpiły go wachlarze o mocniejszej konstrukcji, zaopatrzone w łańcuszek do przypięcia do ubioru. Wachlarze włączono także do stroju męskiego (np. króla Henryka III). Królowa Katarzyna Medycejska bardzo polubiła wachlarze i, także za jej sprawą, rozpowszechniły się w Europie. Nowo powstała gałąź rzemiosła, jaką było wytwarzanie wachlarzy, miała szczęście do przywilejów państwowych. Już w XVI wieku, w 1594 r. król Henryk IV wydał przywilej konstytuujący „Paryską Korporację Wytwórców i Dekoratorów Wachlarzy”. Rozwój tego rzemiosła był adekwatny do zapotrzebowania, które wciąż rosło. Pod koniec XVII wieku w Paryżu znajdowało się około 500 warsztatów wytwarzających wachlarze. W 1673 r. pod patronatem króla Ludwika IV powstało „Stowarzyszenie Wytwórców Wachlarzy”, które ustalało zasady i warunki uzyskania zawodu, oraz odpowiadające im normy prawne. Organizację tego typu posiadała również Anglia – w 1709 r. został wydany przez królową Annę akt założycielski „Towarzystwa Wytwórców Wachlarzy”. Jako ciekawostkę należy odnotować fakt, że znaczna część angielskich wytwórców wachlarzy wywodziła się z Francji (byli to uciekinierzy przed prześladowaniami religijnymi). W 1755 r. „Towarzystwo…” liczyło już 883 członków.

Wiek XVII to dalszy rozwój tego rzemiosła. Formy wachlarzy, to ekran, oganiaczka i składany – plisowany, który zdobywa dominującą pozycję w czasach Ludwików XIII i XIV. Zdobnictwo wachlarzy poszerza się o nową technologię – projekty graficzne, do pokryć wachlarzy papierowych wykonuje znany miedziorytnik Abraham BOSSE, autor m.in. grafiki żurnalowej. Kolorystyka wachlarzy z tego okresu jest ciemna (brązowa) z uwagi na użycie skóry (niekiedy perfumowanej), płótna, grubego papieru (jeszcze nie bielonego); często wklejano do nich różnych rozmiarów kawałki miki. Stelaże wykonywano z szylkretu, kości słoniowej i spełniały one – nie zdobioną – funkcję konkurencyjną. Dekoracja pokryć, to miniaturowe sceny rodzajowe, kopie dzieł wielkich mistrzów itp.

We Włoszech były to echa renesansu. W latach 1660-1680 na pierwsze miejsca w produkcji wachlarzy wysuwa się Francja. Pierwsze malowane wachlarze mają całościowe kompozycje o tematyce dworskiej, wykonane z dużą precyzją i dbałością o szczegóły. Były one niewielkich rozmiarów – dł. około 20 cm.

Za panowania Ludwika XIV odnotowuje się prekursorską technologię wykonania stelaży, które są lżejsze od poprzednio stosowanych, wycinane ażurowo i w jasnych kolorach; pokrycia przedstawiają sceny historyczne, pełne przewagi i patosu.

Wiek XVIII – ostatnie lata panowania Ludwika XIV, to chwilowy zastój w produkcji wachlarzy – król znajduje się wówczas pod ogromnym wpływem pani de MAITENON – przeciwniczki frywolności i rozwiązłości. Z kolei Filip Orleański, regent, był zwolennikiem zabawy i nastąpiło rozluźnienie obowiązujących rygorów. Okres regencji to odejście od pompy dzieł m.in. Le BRUNA i wprowadzenie nowych wartości: symetrii i dyscypliny ornamentu; proporcje stają się lżejsze i bardziej swobodne, a tematyka malowanych scen pasterska i erotyczna.

Znaczna część wachlarzy pochodzi z importu, z Dalekiego Wschodu, gdzie dostosowano się do wymogów dekoracji w guście europejskim. Widać to szczególnie w sposobie opracowania stelaży, których pióra są kunsztownie powycinane (oryginalne japońskie czy chińskie były proste, skromne, najczęściej bambusowe).

Wiek XVIII – to w Europie rozkwit sztuki wachlarzy, tak pod względem artystycznym jak i technologicznym. Projekty wachlarzy wykonywane są przez znanych artystów; stelaże stanowią arcydzieła sztuki jubilerskiej. Stosuje się różnorodne materiały, jak kość słoniowa, masa perłowa; używa się srebra i złota. Od około 1735 roku pokrycia wykonywane są z białego papieru, lub cienko wyprawionej skóry. Tematem scen malarskich były sielanki i sceny ogrodowe, obramowane roślinnym ornamentem, girlandami kwiatów, układających się w rokokowe formy. Barwy jasne i pastelowe, takie jak w malarstwie Antoine WATTEAU, twórcy motywów typu „fetes galantes”. Paryż staje się centrum wytwarzania wachlarzy. Stają się one nieco większe: około 25-28 cm długości, o kącie rozwarcia 120-130, ilości piór – 22, a szerokości plisy 1,5 cm. Typ wachlarza typu „BRISÉ” dominuje w latach 1710-1725. Przedmiotem dekoracji malarskiej staje się cały wachlarz, łącznie ze stelażem. Oprócz wymienionych wyżej tematów dekoracji, notuje się sceny biblijne i mitologiczne, chinoserie, pejzaże w stylu van de VELDA itd.

Techniki malarskie to olej i gwasz. W Paryżu pojawia się nowa technologia tzw. VERNIS MARTIN. Jej nazwa pochodzi od nazwiska rodziny wynalazcy i jego czterech synów. Technologię tę stosuje się do zdobienia mebli, drzwi, kaset czy zegarów, oprócz wachlarzy, a naśladuje ona daleko-wschodnią lakę. Wyroby dekorowane Vernis Martin są wysoko cenione, co dotyczy również holenderskich naśladownictw tej technologii.

W epoce dojrzałego rokoka (Ludwik XV) dominującą formą wachlarza staje się wachlarz plisowany. Jego stelaż jest zdobiony profilowaniem poszczególnych piór, inkrustowaniem i grawerowaniem motywów rokokowych (asymetryczne rocaille); stanowi płaską zintegrowaną powierzchnię, pióra lekko na siebie zachodzą. Stelaż stanowi 1/2 całości wachlarza (dł. 26 cm, kąt rozwarcia 135-150, ilość piór: 22). Zewnętrzne pióro jest u nasady finezyjnie profilowane (motywy snopów zboża, głów ptasich, muszli, tralek dwulalkowych itp.). Następny odcinek jest długi i prosty, aż do stylu z pokryciem. Na długości pokrycia pióro zewnętrzne poszerzało się do kształtu plisy. Tutaj stosowano dekorację POSA D’OR, czyli technikę zdobienia kości słoniowej, masy perłowej itp. za pomocą złota lub srebra. Używano również kamieni ozdobnych i szlachetnych. W dekoracji piór zewnętrznych spotykamy na malowane popiersia panujących monarchów lub postaci z komedii dell’arte. Pokrycie wachlarza występowało w postaci asymetrycznej winietki, umieszczonej centralnie, po bokach której znajdowały się (dwie, lub więcej) mniejsze, oddzielone ornamentem roślinnym. Tematy to głównie wizerunki zakochanych par wg BOUCHER’A, LANCRETA, czy FRAGONARD’A. Kolorystyka jasna, pastelowa; dominuje błękit i róż, ze złotymi akcentami (cekiny). Nowatorstwem zarejestrowanym w Anglii około 1740 roku są wachlarze tzw. topograficzne, przedstawiające na pokryciach znane artystyczne siedziby w ich parkowym otoczeniu. Pokrycie wykonywano ze skórki kurcząt lub papieru, a technologia malarska to gwasz lub pastele. Nowe wzornictwo malarskie pojawia się po roku 1748, kiedy to odkryto Pompeję i Herakulanum, co zaowocowało dekoracjami pokryć w stylu pompejańskich fresków z antycznymi symbolami i ornamentami. Konstrukcja wachlarzy staje się jeszcze lżejsza – pióra są cienkie i proste, nie zachodzą na siebie (przypominają koła powozu). Materiały i forma (wachlarz plisowany) pozostają te same, co poprzednio; też same są proporcje.

W 1740 roku Holendrzy zamawiają na Dalekim Wschodzie wachlarze wg przekazanych wzorów (sceny parkowe, sielanki – zawarte na pięciu winietkach), i stąd spotykamy ich daleko-wschodnie wersje. W 3 ćwierci XVIII wieku nadal modny typ wachlarza, to wachlarz plisowany, o bardzo ażurowym stelażu. Dekoracja nabiera charakteru pionowego; typowe motywy to wstęgi, wici roślinne, rocaille – biegnące z góry na dół. Nowość stanowi stelaż typu „battoire”; miał tylko 12 piór, był bardzo ozdobny, misternie wycinany – model poszukiwany szczególnie w Hiszpanii.

Około roku 1770 zaczęto dekorować stelaż również z tylnej strony (złotym szychem, barwnym metalizowanym papierem itp.) W modę wchodzi zdobienie pokrycia malaturą iluzjonistyczną tzw. „TROMPE L’OEIL”. Malowane w ten sposób koronki i tasiemki sprawiają wrażenie prawdziwych i tylko naklejanych. Stosowane na pokrycia materiały to papier, skórka, haftowany jedwab, len; nakleja się cekiny i płytki z masy perłowej. Dekoracja malarska występuje w technologii olejnej, gwaszu lub pasteli.

Epoka Oświecenia, to rozwój nauk ścisłych, przyrodniczych i ekonomicznych; pojawienie się nowych poglądów filozoficznych. Zwrot ku nauce ma wpływ na rzemiosło artystyczne, jakim jest produkcja wachlarzy.

Wachlarze tego okresu są skromne, proste, mniej okazałe. Do mody wraca typ „BRISÉ”; stelaż, wykonany przeważnie z kości słoniowej lub rogu, był precyzyjnie wycinany, często płaskorzeźbiony, tworzył intrygujący a zarazem delikatny wzór. Pióra okładzinowe dekorowano koralami, opalami, złotem. Długość wynosiła około 25 cm, kąt rozwarcia 120, ilość piór: 30. Współistniejące w tym czasie wachlarze plisowane zyskały także nowy wygląd; stelaż o piórach rzadko rozstawionych, pióro zewnętrzne owalne u nasady, nieco wyżej miało profil buławy lub jabłka, następny odcinek był prosty i wysmukły, często grawerowany (przeważały ornamenty pionowe). W proporcjach – stelaż zajmował, większą niż pokrycie, część wachlarza (Długość około 29 cm, kąt rozwarcia 150, ilość piór: 16). Malatury pokrycia wachlarza plisowanego, to, przeważnie, kopie pierwowzorów autorstwa Angeliki KAUFMANN; pojawiają się tonda, obszywane cekinami, wewnątrz których umieszczano portrety, sceny biblijne, symboliczne, wyobrażenia rzeźb na postumentach, kwiaty, ptaki. Materiały stosowano takie same, jak poprzednio. Następuje specjalizacja wytwórców; jedni wyrabiają wyłącznie stelaże, inni pokrycia. Notuje się znaczny import stelaży z Chin (pokrycia dodaje się francuskie lub angielskie).

Wachlarze z pokryciem pojedynczym, gdzie z tyłu widoczny jest stelaż, nazywano: „monte a l’anglaise” (w Anglii oszczędzano papier, który był obłożony bardzo wysokimi podatkami).

DIDEROT w swojej, wydanej w 1783 roku Encyklopedii Sztuk i Rzemiosł poświęca oddzielny rozdział, ilustrowany planszami, a poświęcony technologii wyrobu wachlarzy.

Najsłynniejszą wytwórnią wachlarzy (szczególnie stelaży) jest we Francji wytwórnia w DIEPPE, znana m.in. z prezentu w postaci wachlarza dla królowej Marii Antoniny, z okazji urodzenia przez nią syna.

Techniki graficzne stosowane w XVIII wieku do zdobienia wachlarzy nie notują specjalnych osiągnięć. W 1720 r. pokazały się pierwsze wachlarze drukowane, wykonane techniką akwaforty, podbarwionej ręcznie akwarelą. Z kolei, cechą charakterystyczną dla Anglii było w latach 1740-1750, rytowanie wszystkich szczegółów kompozycji, za wyjątkiem chmur, następnie kolorowanych. Poziom wyrobu, a zatem, i cena były niskie. Czasem produkowano je okazjonalnie – np. wachlarze żałobne, rozdawane podczas pogrzebu. We Francji w latach 1725-1728, tematy wachlarzy drukowanych, to sceny biblijne, sielanki, oraz sceny teatralne (najliczniejsza grupa). Produkowano również wachlarze kościelne, które posiadały wydrukowane teksty pacierza lub psalmu. Ciekawostkę stanowi wyprodukowanie wachlarzy z okazji lotów balonem w 1783 roku.

Koniec XVIII wieku to wachlarze o tematyce historycznej i politycznej (np. zdobycie Bastylii w 1789 r.). Poziom drukowanych wachlarzy angielskich był wyższy niż francuskich. U schyłku tego wieku pojawia się kolejna nowość: akwatinta. Jednak, z uwagi na stopień komplikacji i pracochłonność, zaniechano sposobu zdobienia tą technologią; toteż zachowały się nieliczne egzemplarze takich wachlarzy. Wachlarz był w tym czasie nieodzownym dodatkiem kobiecego stroju; stosowany powszechnie. Elegantki posiadały ich co najmniej kilka, jeżeli nie kilkanaście. Powstał nawet język wachlarzy, czyli sposób porozumiewania się między dwojgiem ludzi, przy jego użyciu.

Dla zbieraczy cenną informację stanowi okoliczność, że w XVIII wieku wachlarze nie posiadały koluszka, bądź było ono wyjątkową rzadkością. Po latach, zakładano je wtórnie (XIX w.) Wachlarze już wówczas stały się przedmiotem kolekcjonerskim, stąd zabiegi konserwacyjne starych wachlarzy. Drugi element, to fakt, że XVIII-wieczne wachlarze nie posiadały sygnatury autora dekoracji malarskiej (Nawet Watteau czy Boucher, nie pozostawiali swoich podpisów na malowanych przez siebie wachlarzach.)

Rewolucja francuska 1790-94 zainicjowała zmiany w sztuce, co miało wpływ również na wachlarze. Tematyka pokryć wachlarzy stała się patriotyczna i historyczna; dominowały trzy kolory flagi francuskiej i hasła rewolucyjne. Przedstawiano wizerunki bogiń Prawdy, Siły i Sprawiedliwości, portrety przywódców rewolucji itp. Cele propagandowe takich wachlarzy były oczywiste – wspierano nawet finansowo, wyznaczone manufaktury zajmujące się ich wyrobem. Dekoracje graficzne występowały w tonacji brązowej (sangwina) i czarnej, ręcznie kolorowane. Znikła etykieta i wyrafinowane obyczaje związane m.in. z wachlarzami. Materiały i technologie wytwarzania uległy ogromnemu uproszczeniu; masowa produkcja nie sprzyjała osiąganiu wysokiego poziomu artystycznego. Takie były konsekwencje rewolucji dla sztuki pięknych wachlarzy.

 BIBLIOGRAFIA

1. Podstawę stanowi opracowanie Pani Anny PAWLUS zatytułowane „WACHLARZE”, udostępnione przez autorkę redakcji GAZETY ANTYKWARYCZNEJ
2. „SŁOWNIK MODY” ELA I ANDRZEJ BANACH Warszawa 1962 r.
3. WACHLARZE W ZBIORACH CZARTORYSKICH – Jan DREŚCIK Kraków 1979 r.
4. UBIORY W POLSCE OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓ;W DO CHWIL OBECNYCH SPOSOBEM DYKCYONARZA UŁOŻONE I OPISANE – Łukasz GOŁĘBIOWSKI Kraków 1861
5. UBIORY KOBIECE I MĘSKIE OD POCZĄTKU XVIII do XX wieku w Zbiorach Muzeum w Rzeszowie Renata KNOTZ-BALICKA Katalog – Rzeszów 1974 r.
6. UBIORY I AKCESORIA MODY w XIX w. Maria RYCHLEWSKA i Maria TASZYCKA Kraków 1967 r.
7. WACHLARZE XVIII-XIX w. – Elżbieta ZAKRZEWSKA, Izabella CZARKOWSKA Muzeum Narodowe w Warszawie KAW 1981
8. KOSTIUMOLOGIA – Zdzisław ŻYGULSKI jr. Kraków 1972 r.

Źródło: http://www.sztuka.pl, Matylda Selwa, 01.09.2000

Written by kolekcjonersurowcow

20 grudnia 2011 at 20:44

Porozmawiajmy: o wachlarzach, cz.1

leave a comment »

To zdumiewające i dziwne, jak drobny przedmiot, który na ogół zaliczany do akcesoriów damskiej mody, spełniał wielorakie funkcje w ciągu swojej historii, liczącej już tysiące lat.

Historia wachlarza, wydawałoby się, zupełnie zbędnego przedmiotu, obfituje w niezwykle ciekawe aspekty z punktu widzenia m.in. historii sztuki, jak i historii obyczajów.

Na początku zajmijmy się pojęciem wachlarza. Wg Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powszechnej – Wydawnictwo Gutenberga z 1932 roku: „WACHLARZ, od dawnych czasów używany do chłodzenia twarzy, ochrony przed słońcem i owadami, składa się w swej najprostszej postaci z trzonka i umocowanego na nim liścia, kawałka papieru lub materii. Znane są również z piór. W XVII w. pojawiają się wachlarze składane, na wzór staro-japońskich HI-OGI, składające się z wąskich płytek, obracających się jednym końcem dookoła wspólnej osi, a z drugiej związanych przeciągniętą przez nie tasiemką jedwabną. Odmianą ich są wachlarze, zrobione z kawałka papieru, pergaminu itp. rozciągnięte na wąskich deseczkach, nieraz malowane przez wybitnych malarzy”.

Znacznie wdzięczniejszą, a nawet trafniejszą definicję wachlarza stworzył, moim zdaniem, Łukasz GOŁĘBIOWSKI w swojej książce zatytułowanej: „UBIORY W POLSCE OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓW DO CHWIL OBECNYCH SPOSOBEM DYCYONARZA UŁOŻONE I OPISANE” z 1861 roku – wg niego wachlarz jest to: „damskie narzędzie do robienia sobie chłodu powiewając nim. Damy bez wachlarza nie pokazywały się na przechadzce lub jadąc, a nawet w domach. Zasłaniały się nim od słońca, chłodziły, osobliwie kiedy tańcem lub przechadzką były zmordowane”. Anglicy z kolei uważaj wachlarz za: „lekki instrument ręczny, poruszający powietrze i służący do chłodzenia, odpędzania owadów i rozniecania ognia” (ENCYKLOPEDIA BRYTANNICA).

W historii wielu cywilizacji wachlarz odegrał istotną rolę jako atrybut władzy. Pełnił zarazem funkcje praktyczne, reprezentacyjne, a nawet obrzędowe i religijne.

Będąc w zasadzie wytworem rzemiosła, często osiągał wysoki poziom artystyczny, wyrażający się w jego dekoracji. Zdobnictwo wachlarzy to odrębny, bogaty temat, obejmujący różnorodne techniki malarskie, stolarskie, hafciarskie, jubilerskie itd.

Zajmijmy się teraz typami wachlarzy. Zasadniczo, dzielimy je na trzy podstawowe grupy:
I. EKRAN
II. OGANIACZKA
III. SKŁADANY:
a) BRISÉ
b) PLISOWANY

Najczęściej mamy do czynienia z wachlarzami składanymi – dotyczy to zarówno zbiorów muzealnych, jak i kolekcjonerskich.

Na rys. nr 1 – wg opracowania ANNY PAWLUS, przedstawiamy schematy wszystkich wymienianych typów wachlarzy. Z kolei, rys. nr 2 prezentuje budowę wachlarza składanego, z uwzględnieniem nazewnictwa jego poszczególnych części, co będzie przydatne przy omawianiu historii wachlarza i jego dekoracji.

Zacznijmy zatem od historii wachlarza. Pierwotna jego forma wywodzi się z natury, gdyż naturalnym pierwszym wachlarzem był po prostu duży liść, którym, mniej lub więcej skutecznie, prehistoryczny człowiek odganiał się od owadów, lub chłodził jego powiewem w czasie upału. Stopniowo, łączono kilka liści, bądź splatano w jedną całość. Najlepiej nadawały się do tego celu liście palm, lotosu czy bananowca. Takie prymitywne wachlarze są wytwarzane do dzisiaj przez ludność krajów tropikalnych, do własnego użytku, bądź jako wyrób pamiątkarski, na sprzedaż, dla turystów.

Przez bliżej nieokreślony czas, chociaż liczony w tysiącleciach, dominującymi typami wachlarza były EKRAN i OGANIACZKA.

Typ I, czyli EKRAN, przybierał różne formy – począwszy od liścia, serca, koła, lub jego części, prostokąta, gwiazdy, chorągiewki itd.

Wykonywany był z różnorodnych materiałów naturalnych, lub przetworzonych, takich jak słoma, bambus, drewno, papier, skóra, tkaniny czy pióra. Występował w barwach naturalnych, gdzie dekorację stanowiła, wynikająca ze sposobu wytwarzania, plecionka, bądź był barwiony, uzupełniany wstawkami z innych materiałów (np. miki), haftowany paciorkami, malowany w różnego rodzaju wzory itd. Z takimi wachlarzami mamy do czynienia w Azji (w szczególności w Indiach), w Afryce i w Południowej Ameryce (sztuka prekolumbijska).

Jedną z najstarszych form wachlarza tego typu jest CHORĄGIEWKA, występująca w kulturze asyryjskiej, egipskiej, koptyjskiej i hinduskiej (buddyjskiej), oraz arabskiej (Północna Afryka).

Ciekawostkę stanowi okoliczność, że do formy chorągiewki powrócono w epoce włoskiego renesansu.

Typ II, czyli OGANIACZKA, stanowił najprostszą formę wachlarza i był najbardziej skuteczny w walce z natrętnymi owadami. Do jego wyrobu używano włosia z ogonów końskich i bydlęcych, różnego rodzaju traw i ptasich piór (szczególnie pawich). Pawie pióra były bardzo często stosowane do wachlarzy, którym w Indiach i na Bliskim Wschodzie nadawano charakter symboliczny. Miało to związek z religią (w Indiach paw jest traktowany jako ptak święty), władzą, kultem bogactwa i płodności. Tworzono z nich ceremonialne wachlarze wielkich rozmiarów, oraz małe wachlarzyki do codziennego, osobistego użytku.

Część ozdobną OGANIACZKI stanowił z reguły uchwyt, wykonany z drogocennych materiałów, takich jak: kość słoniowa, drewno sandałowe, róg a nawet metale szlachetne – srebro i złoto. Uchwyty takie były często rzeźbione i dodatkowo dekorowane inkrustacjami z metalu, masy perłowej i kamieni ozdobnych. W czasach historycznych wachlarze pierwszych dwóch typów przechodziły przez różne etapy rozwoju, co miało związek z miejscem ich występowania. Oganiaczki ceremonialne były noszone przez, specjalnie do tej funkcji przeznaczonych, niewolników i stanowiły jeden z atrybutów władzy.

EGIPT

Już około 3000 lat p.n.e. wytwarzano w Egipcie wachlarze wzorowane na wachlarzach ludów kontynentu afrykańskiego. Egipcjanki z tego okresu używały dużych wachlarzy z liści lub piór, osadzonych na długich uchwytach (1,5 do około 2 m długości). Technologia wytwarzania wachlarzy była w Egipcie postawiona bardzo wysoko; także poziom artystyczny (jak całego rękodzieła egipskiego) był znakomity. Na przestrzeni całej historii starożytnego Egiptu notujemy różne style i mody, odnoszące się również do wachlarzy. Np. w Średnim Państwie (2264 – 1785 p.n.e.) panowała moda na wachlarze półkoliste z piór strusich, osadzone na uchwycie długości około 50 cm, zgiętym pod kątem prostym u nasady pióropusza. Wytworzył się również ceremoniał, dotyczący wachlarza, jako oznaki władzy. Stanowisko „trzymającego wachlarz” było wysoko notowane w hierarchii państwowej (m.in. nagradzano nim bohatera wygranej bitwy). O urodzie egipskich wachlarzy świadczą, znajdujące się w kairskim muzeum zabytki z grobowca TUTANHAMONA (XIV w. p.n.e.), tj. dwa uchwyty wachlarzy: jeden z kości słoniowej, ozdobionej lapis-lamli, drugi ze złota rzeźbionego m.in. w ornament przedstawiający skarabeusze (święte żuki Egipcjan).

STAROŻYTNY BLISKI WSCHÓD

Tereny te zdominował wachlarz II typu, czyli OGANIACZKA, czego dowodem są liczne zabytki w postaci reliefów, przedstawiających życie dworu królewskiego (ASYRIA). Wyobrażone na nich OGANIACZKI występują w różnych rozmiarach (w zależności od zastosowania) i różnych formatach, także ceremonialnych, oraz związanym z przeznaczeniem, poziomem dekoracji.

Wzornictwo asyryjskie przejęli PERSOWIE, zarówno w zakresie formy, dekoracji, jak i sposobu użytkowania.

GRECJA

Kultura grecka zapożyczyła wachlarze z Egiptu i już w czasie lat od 1200 do 510 p.n.e. wytwarzano w Grecji wachlarze I typu, czyli ekrany. Wykonywano je ze sztywnych liści z uchwytem w postaci długiego drążka. Używane były zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn, a noszone przez niewolników.

Zmniejszenie formy notujemy od IV w. p.n.e. Noszone już osobiście, kobiece wachlarze były mniejsze, niż w poprzednich epokach, bogato zdobione i wygodniejsze w użyciu. Tworzywo do ich wyrobu stanowiły, jak w innych krajach, materiały naturalne (liście palmowe, trzcina, słoma itp.). Pióra pojawiają się dopiero w okresie hellenistycznym i wachlarzom z piór często przypisuje się właściwości magiczne.

Oprócz w/w materiałów używa się cienkich (malowanych i złoconych) deseczek, skór oraz tkanin, naciąganych na stelaż. Formą najczęściej spotykaną był wachlarz półkolisty, co znalazło swój wyraz w treści dekoracji ceramiki, oraz opisach, znajdujących się w greckiej literaturze.

RZYM

Kultura starożytnego Rzymu opierała się na wzorach greckich i etruskich, skąd przejęła wzór wachlarza ceremonialnego, osadzonego na długim uchwycie. Wytworzyła też własny rodzaj wachlarza II typu, czyli OGANIACZKI, zwany MUSICARUM (od łacińskiego musicas – mucha), służący do oganiania się od owadów. Początkowo wachlarze z piór miały duże rozmiary i do noszenia ich niezbędni byli niewolnicy. Z czasem ewolucja doprowadziła do ich zmniejszenia i patrycjuszki rzymskie posługiwały się nimi własnoręcznie.

Materiały do wyrobu wachlarzy były analogiczne do greckich. Około IV w. p.n.e. pojawiła się nowa forma małego wachlarza w postaci chorągiewki.

EPOKA CHRZEŚCIJAŃSTWA

Ludność zamieszkująca kraje nad Morzem Śródziemnym, z uwagi na warunki klimatyczne, nadal stosowała różne formy wachlarzy, przejmując wzornictwo starożytności. Do nowych sytuacji wyznaniowych stosuje się jednak zmienioną symbolikę nawet takiego przedmiotu jak wachlarz. Np. w pismach św. Hieronima spotykamy opinię, że wachlarz jest oznaką wstrzemięźliwości. (Świętym HIERONIMOWI i FULGENTIUSOWI przypisuje się zawód rzemieślników wytwarzających wachlarze).

W okresie przedromańskim (zalążki nowego stylu w sztuce), wynaleziono nowe formy wachlarza: kolistą i tarczową, które to formy stają się dominujące przez całe, chrześcijańskie średniowiecze. Używa się wachlarzy w liturgii MSZY ŚWIĘTEJ, a nazywane są: „FLABELLUM” po łacinie, lub „RIPIDION” po grecku, i służą do odpędzania od ołtarza owadów, oraz do podsycania ognia i dymu kadzideł. Z czasem to zastosowanie zanika (od momentu wprowadzenia do użytku kielicha posiadającego pokrywę). W obrządku greckim, diakon przy wyświęceniu na kapłana otrzymywał „HAGION RIPIDION”, czyli „poświęcony wachlarz”, którym powiewał ponad chlebem i winem w czasie Ofiarowania i Komunii Świętej. „Liturgiczne” wachlarze były wykonane szczególnie starannie, z cennych materiałów (srebro, pergamin, kość słoniowa) i bogato dekorowane (często złocone). Piękne okazy takich wachlarzy znajdują się w muzeach włoskich i francuskich.

EUROPA W ŚREDNIOWIECZU (do XIV w.)

Wachlarze tego okresu to zasadniczo przedmioty użytku codziennego o formie typu I, czyli EKRANU. Najczęściej spotykamy wachlarze koliste i tarczowe. Nowość stanowią wachlarze przeznaczone dla chorych. Kolejna fala powodzenia i stosowania wachlarzy związana jest z wyprawami i wojnami krzyżowymi. Widać tu wyraźnie wpływ obyczajów Bliskiego Wschodu. Ornament wachlarza pojawia się w heraldyce. Sam król Ryszard Lwie Serce umieszcza wachlarz w swoim herbie. Za królem podążają inni i np. spotykamy wachlarze we wzorach pieczęci książęcych tego czasu.

CHINY

Od początków państwowości Kraju Środka, czyli od około 1600 roku p.n.e. notuje się wiele kultów religijnych, wierzeń i związanych z nimi legend, dotyczących wachlarza, który był powszechnie stosowanym przedmiotem użytku codziennego, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Sztywne reguły odnośnie kształtu wachlarza i zasad jego używania obowiązywały dwór cesarski i całą strukturę urzędniczą państwa. Przy zachowaniu wszelkich reguł, wachlarz był jednak przedmiotem bardzo pomocnym w obejściu etykiety, gdyż np. zasłaniając nim twarz, można było uniknąć niekończących się, ceremonialnych ukłonów. Innym zastosowaniem praktycznym było posługiwanie się wachlarzem przy karceniu uczniów w szkole, bądź regulowanie przez sędziego na ringu przebiegu zapasów sumo. Oczywiście wachlarze używane do takich czynności musiały być wykonane ze stosownych, mniej lub więcej odpornych, materiałów. Zazwyczaj były one drewniane, pokryte obustronnie laką (czarną i czerwoną), czasem opatrzone napisami, wskazującymi na ich przeznaczenie. Specjalnym rodzajem wachlarzy były „wachlarze wojenne”, wykonane z żelaza lub innych metali, a przeznaczone dla żołnierzy różnej rangi. W kręgu tej kultury występowały również wachlarze ceremonialne, mające odpowiednio większe rozmiary i stosowane m.in. w czasie defilad czy procesji. Wachlarze tego typu miały spełniać funkcje reprezentacyjne i wobec tego były bogato dekorowane.

Poza wymienionymi wyżej materiałami, do produkcji wachlarzy używano: papieru, jedwabiu, piór, drewna, w tym pokrytego laką, liści palmowych, kości słoniowej oraz szczególnie cenionego w Chinach kamienia ozdobnego, jakim był biały nefryt. Uchwyty szczególnie cennych egzemplarzy wykonywano z masy perłowej, srebra i złota. Dekoracje malowane na wachlarzach wywodziły się z sztuki kaligrafii, a kolorystyka była monochromatyczna. Znaczny rozwój tej dziedziny rzemiosła artystycznego nastąpił po przejęciu z Japonii formy wachlarza składanego.

Najbardziej znanym wachlarzem połowy XIX wieku stają się (modne w Europie) chińskie wachlarze „mandarynowe” (inna nazwa: „wachlarze o 1000 twarzach”). Na jedwabną tkaninę naklejano skrawki innych tkanin i wyszywano wzory, które przedstawiały postacie mandarynów w liczbie około stu; twarze były wyrzeźbiane w kości słoniowej, a dłonie, podobno (!), z prawdziwych mandaryńskich paznokci. Strój każdej osoby był odmienny, a stelaż wachlarza wyrabiano z laki, malowanej złotem; ażurowo wycinanej i malowanej kości słoniowej itp.

JAPONIA

Odmienność sztuki japońskiej w interesującym nas temacie, mimo chińskich pierwowzorów, wynika z japońskiego umiłowania natury i związanej z tym elegancji wszelkich wyrobów rzemiosła artystycznego.

Wachlarze dotarły do Japonii poprzez Koreę i zostały artystycznie przetworzone, oraz wzbogacone nowymi kształtami formy ekranu. Stosowano materiały analogiczne do chińskich, lecz dekoracja została rozwinięta poprzez wprowadzenie m.in. rysunków tuszem i reprodukcji drzeworytów, czy też umieszczenie krótkich wierszy HAI-KU. Ciekawostkę stanowi praktyczna okoliczność, polegająca na możliwości zakupu wachlarza niezdobionego (czystego), i wykonania własnoręcznej dekoracji, z przeznaczeniem np. na prezent. Do XV wieku większość technik zdobniczych była monochromatyczna; z czasem zaczęto stosować malowanie akwarelą oraz innymi barwnymi technikami. Około VII wieku Japonia staje się ojczyzną wachlarza składanego. Wynalazkowi temu towarzyszy legenda o parze kłótliwych małżonków, do mieszkania których, wpadł nocą nietoperz. Gdy biedne stworzenie opaliło sobie od lampy skrzydła i upadło na podłogę, podnoszący je mężczyzna zaobserwował w jaki sposób wymienione skrzydła składają się i otwierają. Obserwacja ta posłużyła do sporządzenia wachlarza składanego, którego najstarsze formy nosiły nazwę „KOMORI”, co w języku japońskim oznacza nietoperza.

Rozwój tej formy nastąpił szybko i doprowadził do podziału na formę składaną – BRISÉ – oraz plisowaną. Wzrosło użycie wachlarzy, co spowodowało, powstanie, wytwarzających je, manufaktur, często o wysokim stopniu specjalizacji. Zastosowanie nowego typu wachlarzy było takie samo jak poprzednio; nastąpiło jednak większe ich zróżnicowanie, związane z odmiennością ceremonii, podczas których były używane. O statusie społecznym i majątkowym właściciela wachlarza świadczyły surowce, z jakich został wykonany. Używane były powszechnie i stanowiły nieodłączny atrybut stroju np. samuraja; istotną funkcję spełniały w japońskim teatrze. Wprowadzono nowe, różne techniki zdobienia, stosowano wzorce i specjalizację; powstawały szkoły malarskie, zajmujące się wyłącznie malowaniem wachlarzy. Pojawia się również malarstwo portretowe. Oprócz dekoracji, zmienia się i ulepsza technologia ich wytwarzania. Bogactwu zdobienia towarzyszy zastosowanie drogocennych materiałów (złota, kości słoniowej, kamieni ozdobnych). Wprowadza się technikę inkrustacji i ażuru. Równie bogata, lecz bardziej wysublimowana artystycznie, była technika monochromatycznych malowideł tuszem.

Najbardziej popularna w Chinach i Japonii była odmiana wachlarza składanego typu BRISÉ. Do jego wyrobu stosowano różnorodne materiały a stelaż był z reguły misternie rzeźbiony w drobne ornamenty roślinne, pejzażowe, detale architektoniczne, oraz ludzkie postacie.

Konstrukcja wachlarza „BRISÉ” skłaniała do zastosowania nowinek technologicznych i tworzono wachlarze-zabawki (np. tzw. „łamiące się”), umieszczano na nich przenikające się na przemian i znikające kompozycje, często o tematach erotycznych. Japonia zasłynęła m.in. z sztuki zastosowania w dekoracji wachlarzy metali (miedzi, brązu, srebra i złota), inkrustacji ozdobnymi kamieniami i emalią.

Źródło: http://www.sztuka.pl, Matylda Selwa, 01.07.2000

Written by kolekcjonersurowcow

16 listopada 2011 at 17:52

Zegary cenniejsze niż złoto

leave a comment »

Nikogo chyba przekonywać nie trzeba, że zegary stały się modne, że fascynują wytrawnych koneserów, miłośników sztuki i zbieraczy, że wiedza na ich temat systematycznie się pogłębia. Nie bez racji bynajmniej zegar cieszy się powodzeniem, gdyż w istocie jest obiektem szczególnym, który jak żadne dzieło naznaczone piętnem artyzmu, łączy w sobie i zespala sens utylitarny, dekoracyjny i treściowy. Bo nie tylko wyznacza rytm życia codziennego oraz może kreować lub potęgować nastrój wnętrza, ale również funkcjonuje w sferze stricte ideowej, bądź to jako obrazowa metafora Wszechświata, symbol Boskiej Mądrości tudzież Czasu, znikomości doczesnej egzystencji, bądź atrybut Umiaru, Pilności, Roztropności, Dostojeństwa i Godności czyli owych pozytywnych wartości, jakie rodzi niepokój o życiową kondycję człowieka. Zegar ma ciało (obudowa) oraz duszę (rytmicznie poruszający się mechanizm) i dlatego pobudza wyobraźnię i zmysły, a zarazem apeluje do intelektu i skłania do refleksji. Ten swoisty fenomen ujawniają zwłaszcza zegary oglądane w muzeach – na wystawach czasowych i w galeriach. Znacznie większe emocje wywołują jednak obiekty wypatrzone na aukcjach i w antykwariatach, skoro można je posiąść na własność i w zaciszu domowym kontemplować ich kształty oryginalne, wyszukaną strukturę mechanizmu, albo wsłuchać się w bicie dzwonka, a w nielicznych przypadkach – w melodię kuranta.

Katalogi aukcyjne i anonsy w prasie fachowej są podstawowym źródłem informacji o tym, czym potencjalnych klientów aktualnie wabi rynek krajowy, gdyż trzeba wiedzieć, że najcenniejsze okazy sztuki zegarmistrzowskiej czyli – jak niegdyś pisał Maurycy Dzieduszycki – „kosztowne, rzadkie i wysokiej dystynkcji” z reguły sprzedawane są w trybie licytacji i to w firmach o ustalonej renomie, jak warszawskie „Unicum” (od 1998 r. „Desa-Unicum”), „Rempex”, „Ostoya” i krakowska „Sztuka”. Z perspektywy minionej dekady krajowa oferta prezentuje się wcale interesująco. Nie zabrakło w niej dzieł atrakcyjnych i wybitnych, zwłaszcza luksusowych zegarów kominkowych, konsolowych i carteli, zegarów podłogowych i podróżnych, czy schlebiających gustom naszych antenatów, kaflaków, które w Polsce do tej pory otacza aura sentymentu.

Jedną z bardziej znaczących, jeżeli nie najważniejszą pozycją tej oferty, był rokokowy zegar kominkowy z elementami klasycyzującymi, zdobiony odlaną w brązie grupą rzeźbiarską Porwanie Europy, wyposażony w wychwyt kotwicowy oraz mechanizm bicia zapadkowy, który powstał około 1755 r. jako efekt współpracy znakomitych twórców paryskich, zegarmistrza François Vigera i brązownika Roberta Osmonda. Wystawiony na aukcji w warszawskim „Unicum” 19 VI 1994 r., przyciągał uwagę i rozpalał ciekawość obecnych na sali, gdyż była to przypuszczalnie pierwsza i być może jedyna okazja, by podziwiać kunszt sławnego Osmonda. Nota bene obiekt nosił jego sygnaturę. Dzięki twórczej inwencji Jean-Joseph de Saint-Germaina i Osmonda model tego zegara rozpowszechnił się w trzech wersjach kompozycyjnych i doczekał się autorskich powtórzeń. Rozwiązanie z elementami klasycyzującymi, tak znamienne dla ogólnie znanego zegara z kolekcji królewskiej w Buckhingham Palace w Londynie, reprezentuje sobą nasz egzemplarz. Zatem dobrze się stało, że ten cenny egzemplarz trafił na pokoje Zamku Królewskiego w Warszawie, tym bardziej, że z przekazów archiwalnych wiadomo, iż Stanisław August miał tam w 1769 r. „zegar na komodę, na Wałku (czyli kurantowy) z mosiądzu pozłacanego reprezentującego Porwanie Europy z Figurami”, godziny i półgodziny bijący, tyle, że z mechanizmem paryskiego mistrza, Frédérica Duvala.

Na kolejny ewenement przyszło jednak jeszcze długo czekać. Nie oznacza to wszakże, że paryskie importy nieoczekiwanie zniknęły z obiegu rynkowego, tylko żaden z nich nie mógł równać się z Porwaniem Europy, uchodzącym w opinii znawców za dzieło wyjątkowe, godne konfrontacji z rzeźbą lub obrazem. I oto 12 XII 1999 r. na aukcji w warszawskiej firmie „Ostoya” oczom zgromadzonych tam licznie amatorów sztuki, koneserów i marszandów objawił się zegar kominkowy, opatrzony adresem paryskiego brązownika, Jean-Simon Deverberie, zdecydowanie różniący się od dotychczasowej oferty i nie mający też analogii wśród obiektów francuskich z zasobów krajowych. Wykonany w brązie złoconym i patynowanym jako pomnik z wyeksponowaną centralnie grupą dwojga Indian w pióropuszach, wywoływał około 1800 r. niebywałą sensację, gdyż był wtedy bezprecedensowym zjawiskiem, potwierdzającym specyficzny genre talentu jego twórcy i projektanta zarazem (nota bene rysunkowy projekt tego zegara, oznaczony datą 1799 r., zachował się w Bibliothëque Nationale w Paryżu). Nic też dziwnego, że czarno-złote zegary Deverberiego z figurami Indian w pióropuszach, inspirowane literacko-filozoficzną treścią mitu o „dobrym dzikusie” zyskały nazwę „au sauvage”, że są marzeniem niejednego kolekcjonera i muzeum, acz należą już do antykwarycznych rzadkości. Artysta pomny swego sukcesu, z niewielkimi zmianami powielał je na zamówienie, lecz by uchronić unikatowy charakter swego dzieła – tylko w ściśle ograniczonej liczbie egzemplarzy. Z kolei egzemplarz warszawski, wylicytowany za astronomiczną sumę 150 000 złotych – jak fama głosi – opuścił granice Polski. Niewykluczone, że swoją przystań znajdzie w Musëe François Duesberg w belgijskim mieście Mons, gdyż tam właśnie istnieje największa, rozwojowa kolekcja zegarów francuskich osnutych na egzotycznych wątkach, a trzon jej tworzą niecodzienne kreacje Deverberie.

Zgoła inne wartości kryje w sobie zegar kominkowy paryskiej proweniencji, wystawiony na aukcji w warszawskiej firmie „Desa-Unicum” 23 VIII 2001 r. W odróżnieniu od uprzednio poznanych obiektów, pozbawiony jest całkowicie elementu narracji, a przez to samo funkcjonuje jako czasomierz i komponenta decorum, co nie umniejsza bynajmniej jego rangi artystycznej. Bo w istocie jest dziełem wyjątkowym, znanym tylko z dwóch wariantowych rozwiązań (autorstwa Le Duca i Toussaint Lenoira), lecz nie tyle i nie tylko przez ten fakt przemawiają niepoślednie jego zalety. Wykonany w oparciu o rysunkowy projekt Le Duca ze zbiorów Bibliothéque Doucet w Paryżu, prezentuje się pod postacią wielkiej sferycznej tarczy ujętej w obudowę z brązu złoconego o proporcjach masywnych i ciężkich, zdobną motywami przejętymi ze sztuki klasycznego antyku (akant, feston laurowy, waza z płonącym zniczem na szczycie, czy antaby z głowami lwów) i wyposażony jest w wychwyt wrzecionowy oraz system bicia grzebieniowy. Innymi słowy, jest ten zegar charakterystyczny dla stylu á la grecque, który w modzie utrzymywał się krótko, bo zaledwie 10 lat (1760-1770), pozostawił jednak po sobie dzieła wybitne i samodzielne artystycznie, jak dopiero w 1974 r. skonstatował to skandynawski badacz, Svend Eriksen, zafascynowany tym fenomenalnym odkryciem.

O niezwykłej wyobraźni i inwencji twórców paryskich świadczy zegar rotacyjny z wychwytem wrzecionowym, wybijający godziny i półgodziny na gongu, autorstwa Adama Lechopië, wystawiony na sprzedaż w antykwariacie Leszka Wąsa „Sztuka i Antyki” w Bielsku-Białej. Ukształtowany na podobieństwo antycznego tempietta, jako popularna w osiemnastowiecznych ogrodach Świątynia Miłości, należy do rozwiązań obdarzonych sugestywną siłą wyrazu, nowatorskich i spektakularnych, które około 1780 r. pojawiły się w obiegu i przez różne wytwórnie, w mniej lub bardziej dekoracyjnych układach, z upodobaniem były powtarzane. Ponadczasowa, obiektywnie doskonała i klasycznie piękna forma tego zegara w dyskretny sposób eksponuje mechanizm i stanowiące ekwiwalent tarczy, obrotowe obręcze z podziałką. Trudno oprzeć się wrażeniu, że za tym wytwornym rozwiązaniem stoi zamysł, nieśmiały jeszcze i niesprecyzowany, pogodzenia estetycznych walorów mechanizmu i okazałej obudowy.

Kolejny, decydujący krok na tej drodze uczynili zegarmistrzowie paryscy za czasów rewolucji, którzy w swoim zegarze szkieletowym obnażyli piękno konstrukcji. Godne także uwagi, acz bardziej powściągliwe okazały się próby podejmowane w środowisku wiedeńskim już od schyłku XVIII w., gdzie ustalił się nowy typ zegara kominkowego z widoczną w prześwicie tarczy konstrukcją mechanizmu. Taką propozycję niesie z sobą zegar opatrzony wiedeńskim adresem oraz słabo czytelną sygnaturą twórcy (zapewne Antona Brandla), 31 V 1998 r. pokazany na aukcji w warszawskim „Unicum”. Wyposażony w architektoniczną obudowę z mosiądzu złoconego i srebrzonego, wychwyt kotwicowy i mechanizm bicia typu „grande sonnerie”, jest obiektem o charakterze podręcznikowym, znamiennym dla purystycznych tendencji wiedeńskiego ośrodka.

Niewątpliwym atutem aukcji, zorganizowanej przez warszawski „Rempex” 13 XII 2000 r., był zegar podróżny z budzikiem, pochodzący z fabryki Franciszka Czapka i Spółki przy rue de Rhône w Genewie – bezpretensjonalny, w standardowej przeszklonej obudowie z mosiądzu złoconego, z wychwytem kotwicowym i mechanizmem bicia typu „grande sonnerie”. Zegar, jakich w handlu spotyka się wiele, a jednak na naszym gruncie – niespotykany, skoro powstał w fabryce nastawionej głównie na produkcję dla polskiego odbiorcy, ale znanej wyłącznie z wyrobu zegarków kieszonkowych, i jak objaśnia sygnatura na jego tarczy – „Czapek & Cie (5412) Geneve & Paris” – wykonany został z myślą o przedstawicielstwie tej firmy w Paryżu, które przy eleganckim Place Vendôme rozwijało działalność w latach 1860-1869.

Dla polskiego kolekcjonera o wyrafinowanym smaku artystycznym interesujący nade wszystko jest zegar kaflowy, czy to z racji przywiązania, jakie żywi on do rodzimej sarmackiej tradycji, czy z uwagi na obecną podaż rynkową. Bo rzeczywiście, w antykwariatach i na aukcjach pojawiają się zegary kaflowe pochodzenia obcego oraz swojskie, żeby przypomnieć tylko oferowany niedawno przez antykwariat Leszka Wąsa „Sztuka i Antyki” w Bielsku-Białej niewielkiego formatu kaflak bijący godziny, w czworobocznej przeszklonej szkatule z brązu złoconego, zdobionej rytowanym subtelnie drobnym ornamentem kwiatowym. Skonstruowany przez nieznanego bliżej Johannesa Kürschela, przywodzi na myśl południowoniemieckie wyroby z połowy XVII w., i kojarzy się zwłaszcza z warsztatem Jeremiasa Pfaffa w Augsburgu.

Jednak żaden z wystawionych na sprzedaż kaflaków nie dorastał do rangi gdańskiego zegara Johanna Eichstedta, który od 30 I do 16 II 1997 r. można było oglądać na I-ej aukcji Vickreya w warszawskim „Rempexie”. Jak przystało na popisową kreację – zadziwiającą, niepowtarzalną i kunsztowną, prezentował się w pełnym blasku barokowej okazałości, i jak akord najdoskonalszy w orkiestrze, pozostawił w pamięci trwały ślad. Pokrewny zwłaszcza mistrzowskim dziełom Paulusa Horna (w zbiorach paryskiego Luwru), Simona Gintera (w krakowskich zbiorach na Wawelu) i Michaela Schultza (w londyńskim British Museum) stanowi razem z nimi o obliczu i aspiracjach gdańskiej sztuki zegarmistrzowskiej. Bo niepodobna przejść obojętnie nad jego walorami, a nade wszystko – wyszukaną konstrukcją mechanizmu o rozbudowanym zakresie czynności, poczynając od wskazań godzin, dni, miesięcy, znaków zodiaku i faz księżyca, a skończywszy na sygnalizacji godzin, kwadransów i alarmie budzika.

O wyborze tych, a nie innych obiektów zadecydowały względy stricte artystyczne, wizualne walory obudowy, a w szczególnych przypadkach – oryginalna struktura mechanizmu, jako że w szlacheckiej Rzeczypospolitej „zegarów” – przypomina Jan Stanisław Bystroń – „używano bardziej dla ozdoby niż dla faktycznego mierzenia czasu” i przeto „więcej na złotniczą niż mechaniczną robotę były obliczone”. Kto wie, czy te gusty dawnych Polaków nie odeszły już w zapomnienie, jedno jednak jest pewne, że – jak trafnie ktoś zauważył – „piękno kryje się w oku patrzącego”.

Zegar kominkowy Porwanie Europy, Paryż około 1755 r., sygn.: „Viger a Paris”, oraz „Osmond” (DA „Unicum” Warszawa, 19 VI 1994 r.)

Źródło: http://www.sztuka.pl, Zuzanna Prószyńska, 01.11.2001

Written by kolekcjonersurowcow

4 października 2011 at 17:50

Zegarki pod młotek

2 komentarze

Aukcje mają długą historię, najwcześniej odnotowane licytacje odbywały się w Babilonie około 500 lat p.n.e. Wtedy kobiety „szły pod młotek”, a najwyżej licytujący był zobligowany do poślubienia zdobytej kobiety.

Dzisiejsze aukcje to również duże emocje i chęć zdobycia upatrzonego przedmiotu pożądania, historia nie zmieniła pragnień ludzkich. Ceny na dzisiejszych aukcjach drogich przedmiotów np. unikalnych zegarków mogą jednak przyprawić o zawrót głowy.

Od paru już lat obserwowany jest boom na aukcjach zegarkowych i rynku antykwarycznym. Jedną z najsłynniejszych i najbardziej prestiżowych aukcji jest dom aukcyjny Antiquorum Auctioneers. Założony w Genewie w 1974 roku posiada obecnie swoje oddziały w Nowym Jorku, Paryżu, Monachium, Mediolanie, Londynie, Hong Kongu, Szanghaju, Tokio i w Moskwie. Jego prestiż potwierdza fakt, że z ponad 62 modeli zegarków jakie kiedykolwiek były wystawione na aukcjach za ponad 1 mln franków szwajcarskich, 44 były licytowane właśnie w Antiquorum.

Wspaniałość wystawianych tam eksponatów ściąga prawdziwych bogatych koneserów; jest również magnesem dla złodziei spragnionych posiadania rzeczy drogich za „5 minut strachu”.

24 listopada 2002 roku, świetnie zorganizowany cztero-, pięcioosobowy gang złodziei włamał się do małego Muzeum przy ulicy Route de Malagnou niedaleko Starego Miasta w Genewie i skradł wiele zegarków i wyrobów biżuteryjnych o ogólnej wartości około 1 mln dolarów. Złodzieje uciekli (jak to zwykle bywa) zanim przyjechała policja. Włamanie miało miejsce wkrótce po aukcji, gdzie ustanowione zostały dwa rekordy w sprzedaży zegarków.

Trudno uznać to za przypadek. Złodzieje, tak jak i prawdziwi inwestorzy czytają te same gazety i ogłoszenia, wyciągają podobne wnioski, mają swoich informatorów. Oni również obserwują rynek i wiedzą, że zegarki rosną w cenę, więc ryzyko jest bardzo opłacalne.

Antiquorum zorganizowało w Genewie dwie aukcje w ciągu miesiąca. W czasie pierwszej, w dniach 19-20 października 2002 r. ustanowionych zostało 9 światowych rekordów a ogólna wartość zlicytowanych przedmiotów wyniosła 26 mln dolarów. Druga aukcja (16-17 listopada 2002) dołożyła kolejne 4 rekordy i wartość 9,8 mln dolarów sprzedanych drogocennych przedmiotów.

Tydzień po zakończeniu drugiej aukcji, w Muzeum złożyli wizytę złodzieje. Skradzione zostały głównie stare zegarki, złodzieje bowiem wiedzieli, że prawdziwe pieniądze ukryte są w starych zegarkach. Jak wytłumaczyć to zjawisko? Dlaczego rynek zegarków aukcyjnych jest tak bardzo atrakcyjny podczas gdy rynek zegarków nowych, technicznie doskonałych przeżywa trudne chwile? Odpowiedzi są dwie. Jedna, to chęć inwestorów znalezienia pewnych zródeł lokowania pieniędzy, podobnie jak to jest przypadku domów lub obrazów.

Zegarki są obecnie dobrą inwestycją. Ale jest i druga przyczyna: w największych aukcjach biorą udział najwięksi gracze finansowi i kolekcjonerzy. Przykładem mógł być Philippe Stern wieloletni szef Patek Philippe (zmarł w roku 2003) oraz Nicolas G. Hayek właściciel Grupy Swatch (m. in. Omega, Longines, Rado, Breguet, Blancpain, Certina, Tissot, Swatch), nazywanej często Imperium Hayek’a. Hayek jest wielkim monopolistą i potentatem w zakresie produkcji mechanizmów zegarkowych takich jak m.in. ETA, Lemania, Fr. Piquet.

Doczekał się nawet kłopotów w szwajcarskim Urzędzie Antymonopolowym. Jedną z ostatnich firm zegarkowych nabytą i lansowaną przez Swatch Grup była słynna francuska firma zegarmistrzowska Breguet.

Wielką zasługą Hayek’a jest fakt, że uratował on szwajcarski przemysł zegarkowy przed agresywną ekspansją elektronicznych zegarków ze Wschodu. Odpowiedzią na ten „zalew” elektroniki było wyprodukowanie zegarka tzw. kwarcowego, dostępnego dla zwykłego śmiertelnika – SWATCH. Stał on się tak atrakcyjny i modny, że projekty graficzne zaczęły być wykonywane przez najznakomitszych artystów światowych

Philippe Stern natomiast, polował głównie na rzadkie okazy Patka Philippa nie gardząc jednak innymi wartościowymi egzemplarzami, które następnie były eksponowane w Muzeum Patka w Genewie.

W tym miejscu warto odnotować, że firma i nazwa Patek Philippe powstała z połączenia dwóch osób i ich nazwisk: Antoni Norbert de Patek i Jean Adrien Philippe (inżynier konstruktor, poznany przez Antoniego Patka w czasie wystawy w Paryżu). Cały światowy przemysł zegarmistrzowski zawdzięcza temu genialnemu konstruktorowi zaprojektowanie wielu funkcji obsługi zegarka w jednej koronce (na jednym wałku mechanizmu).

Hayek głównie polował i nadal to czyni, na rzadkie oryginały Breguet. Skupuje je dla potrzeb Muzeum Breguet’a. Zawsze miał jednak mocną konkurencję. Stern w swoim długim życiu bez reszty poświęconym zegarkom zdobył wiele modeli Bregueta, które eksponowane są w muzeum Patka. Wieloletnia rywalizacja tych dwóch wielkich inwestorów i zegarmistrzów wywindowała ceny zegarków Breguet. Na październikowej aukcji dwa zegarki tej firmy z początku XIX wieku osiągnęły ceny 1,5 mln dolarów oraz 1,43 mln dolarów.

Na każdej, liczącej się aukcji zegarkowej można spotkać przedstawiciela Patek Philippe, przedstawiciela Breguet’a, co najmniej dwóch sułtanów lub choćby szejków z krajów arabskich, paru Amerykanów, 2-3 Japończyków i podobnie Koreańczyków. W czasie aukcji październikowej rozgorzała prawdziwa walka o jeden z modeli: Breguet Tourbillion. Był to zaledwie trzeci wyprodukowany egzemplarz i jedyny istniejący. Walka była ostra choć bezkrwawa. Ostatecznie zwycięstwo odniósł Hayek. Licytując telefonicznie pozbył się w tym dniu 1,43 mln dol. Dobrze, że nie trafiło to na biednego.

Nie każda jednak aukcja kończyła się jego sukcesem. Podczas wielu licytacji ceny częstokroć były przebijane nawet 10-krotnie. Ceny, jak to bywa w życiu osób nawet bardzo zamożnych, czasami utrudniają zdobycie wszystkiego co by się chciało mieć, a dodatkowy problem pojawia się gdy do gry włączają się bogaci Koreańczycy lub Japończycy.

Lista najdroższych sprzedanych zegarków jest zdominowana przez Patek Phillippe zarówna w modelach kieszonkowych jak i naręcznych. Najdroższym modelem jaki kiedykolwiek został wylicytowany jest zegarek kieszonkowy dostarczony amerykańskiemu kolekcjonerowi Henry Graves’owi przez Patka w roku 1933. Ten model nazwany „Modelem Gravesa” posiadający wszelkie możliwe funkcje został sprzedany w roku 1999 podczas aukcji w Sotheby’s za 17 191 500 franków szwajcar-skich. Drugie i trzecie miejsce na tej zaszczytnej liście zajmują również modele Patka: wersja w białym i żółtym złocie Kaliber 89 posiadający 33 funkcje – mechanizm najbardziej skomplikowany jaki kiedykolwiek został wyprodukowany. Te kieszonkowe zegarki zostały wylicytowane w Antiquorum w roku 2004 i 1989 i osiągnęły ceny odpowiednio 6 603 500 i 4 950 000 franków.

Model Patka 1890 znany jako „Gradowski” został sprzedany również w Antiqourum za 3 920 000 franków . Ten sam dom aukcyjny sprzedał model Vacheron Constantin zwany „King Fouad” za kwotę 3 306 250 franków w roku 2005. Miejsce 6 i 8 zajmują ponownie modele Patka opracowane dla Henry Graves’a  w 1930 r. sprzedane odpowiednio za 2 540 000 i 2 252 000 franków. Pomiędzy nimi uplasował się 1817 Brequet model „Yermoloff”, który zmienił właściciela podczas aukcji w Antiquorum w 2002 roku za cenę 2 258 500 franków . Miejsce dziewiate zajmuje również klasyczny Brequet „Don Antonio of Spain” wykonany w roku 1808 sprzedany na aukcji w Antiquorum za kwotę 2 148 500 franków. Dziewiątkę zamyka ponownie Patek swoim modelem sprzedanym przez dom aukcyjny Sotheby’s za 1 868 000 franków.

Supremacja Patka jest jeszcze większa w przypadku zegarków naręcznych, gdzie 10 najdroższych modeli należy właśnie do tej firmy, w przedziale cenowym od 6 603 500 do 2 093 500 franków. Każdy z nich jest modelem absolutnie unikalnym. Najdroższy z nich, model 1946 „Platinium Word Time” został wylicytowany w 2002 r. również w Antiquorum.

Numer „10” to zegarek 1941 „Calatrava” w wersji z różowego złota sprzedany w tym samym domu aukcyjnym w 2000 roku. Ale nie tylko ceny Patek Philippe i Breguet zdominowały aukcyjny rynek drogich zegarków. Ceny rosną na wszystko co piękne, unikalne i co znajduje swoich nabywców.

Wspaniałe sukcesy aukcyjne notuje również Rolex i Cartier oraz takie marki jak np. Garald Genta. W czasie opisanych dwóch aukcji, cztery egzemplarze tej ostatniej firmy Grande Sonnier z dodatkowymi funkcjami zostały zlicytowane w 1990 roku w kwotach pomiędzy 207 700 i 259 000 dolarów.

Piękne, rzadkie i drogie zegarki szybko znajdują nabywców. Ludzie szukają okazji do kolejnych inwestycji łączących w sobie wartość i urok nabywanych przedmiotów.

Źródło: http://www.motofakty.pl, Wiesław Litewski, 11.02.2009

Written by kolekcjonersurowcow

28 września 2011 at 07:23

%d blogerów lubi to: