kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Archive for the ‘Nieruchomości’ Category

Ceny mieszkań lecą w dół

leave a comment »

Bańka cenowa na rynku mieszkaniowym pękła. Jeszcze w styczniu 2010 r. analitycy Home Broker przewidywali 6-proc. wzrost cen. W listopadzie br. szacowali ponad 3-proc. spadki.

Dla nabywcy 50-m mieszkania kupowanego po 7736 zł za metr (średnia krajowa) taki spadek cen może oznaczać 12 tys. zł oszczędności. Jednak to dopiero początek obniżek. Deweloperzy bronią się jak mogą przed przyznaniem, że nadchodzi załamanie cenowe, ale ponad 80 proc. doradców nieruchomości Home Broker jest przekonanych, że ceny mieszkań nadal będą spadały.

Załamanie może okazać się głębokie, bo banki przykręciły kurek z kredytami, a rząd zlikwidował program „Rodzina na swoim”, w którym młode małżeństwa otrzymywały dopłaty do pożyczek. Pozostałych potencjalnych nabywców od zaciągania kredytów skutecznie odstrasza nadciągający kryzys i widmo bezrobocia.

Skutek jest taki, że w III kwartale liczba i wartość udzielonych kredytów spadła o 4 proc. w porównaniu z II kwartałem. Bankowcy nie liczą na poprawę w ostatnich trzech miesiącach. – Jeśli te przewidywania się potwierdzą, będzie to sygnał dla rządu i parlamentu, że nadszedł czas na odważne decyzje w polityce mieszkaniowej – uważa Jacek Furga ze Związku Banków Polskich. Niepokój banków nie dziwi. Obecnie 60 proc. portfela kredytowego stanowią właśnie pożyczki na zakup mieszkania.

Źródło: GPC,  Dorota Skrobisz

Reklamy

Written by kolekcjonersurowcow

4 grudnia 2011 at 10:36

Ceny działek budowlanych spadły nawet o 50 proc.

leave a comment »

Ceny działek budowlanych pod budownictwo jednorodzinne w Polsce spadły o 15-30 proc. w ciągu trzech ostatnich lat. W niektórych miejscach spadki sięgnęły ponad 50 proc.

– Ceny gruntów budowlanych w okolicach największych miast, czyli Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania czy Gdańska, są już mniej więcej na poziomie tych z początku 2008 r. – powiedział PAP pełnomocnik zarządu Emmerson S.A. Jarosław Skoczeń. Dodał, że wzrost zainteresowania działkami widać było już w drugiej połowie ubiegłego roku, ale przede wszystkim na początku tego roku.

Joanna Lebiedź z Joanna Lebiedź Holding twierdzi, że w wielu lokalizacjach ceny gruntów budowlanych spadły nawet o kilkadziesiąt procent w stosunku do tych, które były w latach 2006-2007. Widać także różnice w stosunku do ubiegłego roku.

– W Łomiankach pod Warszawą zanotowaliśmy spadki cen gruntów nawet o ponad 50 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Np. działka o powierzchni 1200 m kw., wystawiona na sprzedaż jeszcze w 2010 r. za 470 tys. zł, znalazła kupca dopiero w tym roku i dopiero wtedy, gdy cena spadła do 220 tys. zł – powiedziała PAP Lebiedź. Jej zdaniem to nie koniec spadków cen ziemi.

Podobne obserwacje ma Michał Kosiarski z Kos-Consulting. „Spadają ceny działek i zainteresowanie ich zakupem. Na warszawskiej Białołęce ceny spadły o 20-30 proc. i sprzedający wciąż nie mogą doczekać się klientów. Z drugiej strony znam przykłady z Torunia, gdzie ceny działek poszły w górę. Na przykład działka 1500 m kw. podrożała ze 180 tys. zł na 250 tys. zł, ale tu o podwyżce zdecydowało polepszenie infrastruktury” – powiedział PAP Kosiarski.

Skoczeń zwrócił uwagę, że w przypadku ziemi, podobnie jak innych nieruchomości, o cenie decyduje przede wszystkim lokalizacja. Bardzo dużo zależy też od sąsiedztwa i infrastruktury. Dodał, że w wyniku zrealizowanych przez samorząd przedsięwzięć (np. wodociągów, kanalizacji czy drogi) przy sprzedaży takiego gruntu gmina ma prawo pobrać opłatę adiacencką. Może ona wynieść nawet 50 proc. wzrostu wartości działki.

Nie zawsze jest jednak tak, że działka w tzw. dobrej dzielnicy jest droższa od gorzej położonej. Np. działka budowlana w peryferyjnej dzielnicy Wesoła w Warszawie o powierzchni 630 m kw. została wystawiona na sprzedaż za 480 tys. zł (762 zł za m kw.), a grunt w peryferyjnym Wawrze o powierzchni 1930 m kw. ma cenę wywoławczą 1 173 tys. zł (608 zł za m kw.). Tymczasem na Mokotowie, który uchodzi za jedną z tzw. lepszych dzielnic stolicy, można kupić działkę o powierzchni 1194 m kw. za 450 tys. zł (377 zł za m kw.).

W innych miastach i okolicach jest taniej, choć wszędzie istnieją dysproporcje, zależnie od lokalizacji. Na przykład w Krakowie w dzielnicy Prądnik Biały metr kwadratowy działki potrafi kosztować 450 zł, podczas gdy w Nowej Hucie 123 zł. W Zabierzowie (okolice Krakowa) nie dziwią ceny dochodzące do 280 zł za m kw., podczas gdy w Wielkiej Wsi (też okolice Krakowa) jest to tylko 167 zł.

We Wrocławiu w dzielnicy Brochów lub Żerniki ceny działek dochodzą do 300 zł za metr kwadratowy, podczas gdy w położonych niedaleko miejscowościach Kąty Wrocławskie czy Oborniki Śląskie można kupić działkę budowlaną za mniej niż 100 zł za metr kwadratowy.

Źródło: http://www.wyborcza.biz, 22.10.2011

Written by kolekcjonersurowcow

25 października 2011 at 06:53

Czy katastralny nas wykończy?

2 Komentarze

Co spowoduje w Polsce wprowadzenie podatku katastralnego? Czy obawy Polaków są uzasadnione? Jak może on wpłynąć na słabnący teraz rynek nieruchomości? Jak działa w innych krajach europejskich, dotkniętych teraz kryzysem nieruchomościowym (np. w Hiszpanii)?

Podatek katastralny inaczej nazywany Property Tax, jest podatkiem majątkowym od posiadanych nieruchomości. Istota podatku katastralnego przejawia się w dokładniejszej wycenie nieruchomości. Obecnie podatnicy posiadający nieruchomości lub grunty, płacą podatek uzależniony wyłącznie od posiadanej lub zajmowanej powierzchni. Tym samym osoba posiadającą ekskluzywną nieruchomość w centrum miasta o powierzchni 500 m2 zapłaci podobny podatek jak osoba posiadająca budynek w kiepskim stanie o podobnym metrażu, ale na obrzeżach miasta. Wprowadzenie podatku katastralnego ma de facto przyczynić się do usunięcia dysproporcji i niesprawiedliwości podatkowej. W podatku katastralnym podstawą do naliczenia obciążenia podatkowego będzie wartość nieruchomości. Wartość ta oszacowana będzie w oparciu o tzw. lokalny trend mieszkaniowy (zależny w głównej mierze od lokalizacji oraz cen zbytu) i nie będzie zależeć, ani od powierzchni, ani od chwilowych wahnięć cenowych na rynku. Podatek wyliczony będzie poprzez iloczyn określonego stałego parametru wyrażonego procentowo i wyliczonej wartości nieruchomości (tzw. wartości katastralnej).

Dzięki takiemu zastosowaniu obliczony podatek katastralny będzie adekwatny i proporcjonalny do wartości nieruchomości. Wyższą kwotę zapłacą osoby zamożniejsze, niższą uboższe. Innym plusem stosowania podatku katastralnego jest uwolnienie tzw. wolnych nieruchomości, co może odbić się na zwiększeniu podaży dostępnych obiektów, a pośrednio (z ekonomicznego punktu widzenia) wpłynie na obniżenie cen na rynku mieszkaniowym.

Wprowadzenie Property Tax wymaga przede wszystkim ustalenia odpowiednich zasad wyceny nieruchomości, a także zbudowania odpowiedniego zaplecza danych i systemów odpowiedzialnych za sprawne działanie takiej formy opodatkowania. Poza tym takie opodatkowanie może odstraszyć właścicieli nieruchomości przed remontami i konserwacją budynków – tak aby wartość obiektu malała, a nie rosła. Oczywiście takich sytuacji można uniknąć poprzez ustawowe określenie szczególnych ulg i zwolnień.

Warto również zaznaczyć, że wprowadzenie podatku katastralnego, w krótkim okresie może przyczynić się do odwrotnego skutku, niż zakłada sam podatek – mianowicie do wzrostu cen nieruchomości na rynku, powodowane przede wszystkim niewydolnym systemem podatkowym w początkowej fazie jego wprowadzenia. Zakłada się, że samo przygotowanie do wprowadzenia podatku katastralnego w Polsce może trwać nawet do kilku lat.

System podatku katastralnego działa z powodzeniem w wielu krajach europejskich, m.in.: we Francji, Austrii, Irlandii, Hiszpanii, Skandynawii czy Wielkiej Brytanii. W Hiszpanii podobnie zresztą jak we Francji wartość nieruchomości oparta jest na tzw. wartości czynszowej, która głównie opiera się na hipotetycznym założeniu dochodu jaki przyniósłby wynajem danej nieruchomości. Podatek przybiera formę progresywną – jego wysokość zależna jest od wartości katastralnej, a stawki oscylują w granicach 0,2% – 1,8%.

W każdym kraju zachodnioeuropejskim, dotkniętym kryzysem kredytów hipotecznych – subprime, podatek katastralny nie wywiera istotnych skutków, ani negatywnych, ani wręcz pozytywnych. To przede wszystkim podwyżki stóp procentowych na rynku międzybankowym doprowadziły do wyhamowania cen mieszkań na rynku nieruchomości. W związku z tym spadek cen prawdopodobnie przełoży się na spadek dochodów z podatku katastralnego do budżetów lokalnych. Podobnie sytuacja może wyglądać w Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii, które kryzys hipoteczny dotknął najbardziej – tutaj ceny mieszkań mogą spadać w granicach 5-10% rok do roku. Eksperci szacują, że ceny nieruchomości w Hiszpanii są przeszacowane nawet o blisko 20%.

Dlatego w obecnej sytuacji gospodarczej wprowadzenie podatku katastralnego może skutkować zwiększeniem obciążeń podatkowych przy jednoczesnym wzroście stóp procentowych, co de facto może przełożyć się na zwiększenie kosztów utrzymania nieruchomości (zwiększona kwota raty kredytu hipotecznego i podatku katastralnego). Taka sytuacja może mieć bezpośredni wpływ na spotęgowanie i tak słabnącego rynku nieruchomości.

Źródło: http://www.ecddp.pl, Paweł Barnik

Written by kolekcjonersurowcow

12 października 2011 at 07:47

Deweloperzy zawyżają powierzchnię mieszkań. Jak nie dać się oszukać?

leave a comment »

Sposób mierzenia powierzchni lokalu może zmniejszyć jego cenę nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ważne jest, kto i w jaki sposób mierzy. Okazać się może na przykład, że lokal sprzedawany jako 50-metrowy może mieć w rzeczywistości nawet 5 metrów kwadratowych mniej.

Wydawałoby się, że wzorzec metra przechowywany w Międzynarodowym Biurze Miar i Wag w Sevres pod Paryżem nie powinien pozostawiać pola do dyskusji. Metr to przecież metr. W praktyce, a zwłaszcza tej deweloperskiej, jest z tym jednak różnie. Nie znaczy to jednak, że z wzorcem jest coś nie tak, ale raczej sposób mierzenia mieszkań pozostawia wiele do życzenia.

Ważne jest, kto i w jaki sposób mierzy. Okazać się może na przykład, że lokal sprzedawany jako 50-metrowy może mieć w rzeczywistości nawet 5 metrów kwadratowych mniej. Nie jest to błaha sprawa, ponieważ przekłada się na wielotysięczne wydatki.

Tysiące w portfelu

Warto się więc przyjrzeć, jakie sztuczki są stosowane na rynku przy pomiarach powierzchni mieszkań.

– Rozbieżności mogą dotyczyć tynków, ścian wewnętrznych czy skosów. Przy zastosowaniu niekorzystnych dla kupującego norm cena 2-pokojowego mieszkania może być zawyżona nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych – uważa Bartosz Turek, ekspert Home Broker. Sposób liczenia sprzedawanych mieszkań zależy w dużej mierze od dewelopera. Na przykład nie każdy posługuje się pojęciem powierzchni użytkowej, a ponadto nawet tak określoną powierzchnię mierzą oni na różne sposoby.

– Przykładowo mieszkanie o powierzchni 50 mkw. może w oficjalnych dokumentach mieć w skrajnym przypadku metraż nawet 60 mkw. Zwykle dysproporcje nie są jednak aż tak duże. Tymczasem od metrażu zależy cena mieszkania, a później wysokość podatków, czynszu czy opłat za użytkowanie wieczyste. Gdy w wyniku zastosowania niekorzystnej dla kupującego metody obliczeń metraż mieszkania zostanie zawyżony, najpierw przepłaci on przy zakupie, a potem będzie ponosić nadmiernie wysokie koszty związane z użytkowaniem lokalu – wynika z analizy przygotowanej przez Home Broker.

Metoda to podstawa

Eksperci wskazują, że powierzchnię użytkową można mierzyć, korzystając z dwóch norm. Bardziej korzystna jest nowa norma (PN-ISO 9836). Według niej powierzchnię należy liczyć na poziomie podłogi w stanie wykończonym, czyli z tynkami. Stara norma (PN-70 B-02365) mówi natomiast o liczeniu powierzchni na wysokości 1 m i bez tynków. Powłoka ta może mieć różną grubość, ale przyjmując np., że ma 1,5 cm, różnica w powierzchni użytkowej dwupokojowego mieszkania pięćdziesięciometrowego wynosi 1 mkw. Niby niedużo, ale przekłada się to na blisko 2 proc., co oznacza, że przy metrażu liczonym z uwzględnieniem tynków i cenie 8 tys. zł za 1 mkw. koszt zakupu całego lokalu wyniesie 400 tys. zł, a przy metrażu liczonym bez tynków będzie to 408 tys. zł.

Z szacunków Home Broker wynika, że stara norma stosowana jest przez deweloperów znacznie częściej. Skorzystał z niej na przykład Marvipol w przypadku inwestycji Apartamenty Mokotów Park, Park Projects w Galerii Park na Mokotowie czy Sando w inwestycji Sansara na Bemowie. Nową normę zastosował natomiast Gant w projekcie Kaskada na Woli i J.W. Construction w przypadku inwestycji Lewandów. To jednak nie koniec praktyk stosowanych przez budowlańców. Pomysłowość deweloperów jest iście imponująca. Zdarza się, że sprzedają oni mieszkania, przeliczając ich ceny nie na powierzchnię użytkową, ale na przykład na powierzchnię wewnętrzną. Zgodnie z nową normą jest to powierzchnia ograniczona otynkowanymi ścianami zewnętrznymi. Innymi słowy, metraż lokalu jest liczony tak, jakby zniknęły wszystkie ściany wewnętrzne. Przykładowe mieszkanie dwupokojowe o powierzchni użytkowej 50 mkw. miałoby w tym układzie powierzchnię wewnętrzną 53,5 mkw., czyli o 7 proc. większą.

– Chcąc przenieść tę zależność na wymiar finansowy, można przyjąć, że kupując mieszkanie dwupokojowe po cenie 8 tys. zł za mkw., należałoby w wariancie z powierzchnią wewnętrzną zapłacić 428 tys. zł, czyli o 28 tys. zł więcej z tytułu płacenia za powierzchnię wewnętrzną, a nie użytkową lokalu – wyliczają analitycy Homebroker.

Jak policzyć skosy

Osoby, które rozważają zakup lokum na poddaszu, mają jeszcze jeden orzech do zgryzienia. Poza wymienionymi wcześniej metodami dochodzi kolejna – obliczanie powierzchni tam, gdzie występują skosy. Okazuje się, że i w tym przypadku liczyć można różnie. O tym, czy dany obszar zaliczyć do powierzchni, decyduje wysokość. Zgodnie ze starą normą można policzyć tak, że od wysokości 2,2 m zalicza się całą powierzchnię, od wysokości 1,4 m do 2,2 zalicza się połowę powierzchni a poniżej wysokości 1,4 m powierzchnię się pomija. Obliczanie powierzchni według nowej normy jest inne. Od wysokości 1,9 m zalicza się całą powierzchnię, a poniżej wysokości 1,9 m powierzchnię się pomija. Jak nietrudno się domyślić, od sposobu, w jaki policzona zostanie powierzchnia lokum, zależy jego cena.

– I w tym przypadku stosowanie nowej normy może być bardziej korzystne. Gdyby dach był nachylony pod kątem 30 stopni, skosy byłyby obecne na każdej zewnętrznej ścianie i mieszkanie miałoby 50 mkw. powierzchni użytkowej według starej normy. Ale według nowej normy miałoby metraż 44,5 m kw. Oznacza to, że powierzchnia użytkowa lokalu ze skosami może różnić się o 11 proc. Jak to się przekłada na cenę lokalu, gdy za metr deweloper żąda 8 tys. zł? Zamiast 356 tys. zł kupujący wydałby na zakup mieszkania aż 400 tys. zł – czytamy w opracowaniu Home Broker.

Wszystko w umowie

Według obowiązujących przepisów sposób liczenia powierzchni mieszkania dla ostatecznego rozliczenia musi być uregulowany w umowie z deweloperem.

– Nawet jeśli konkretna norma mówiąca o liczeniu powierzchni nie zostanie powołana w treści umowy, to powinna znaleźć się w załączniku. Umowa powinna regulować też kwestię rozliczeń w przypadku zmiany aranżacji lokalu. Nie wydaje się na przykład słuszne, aby kupujący dopłacał, jeśli zrezygnuje ze ścian wewnątrz lokalu, w efekcie czego wzrośnie powierzchnia użytkowa – uważa Bartosz Turek.

Zazwyczaj zapisy dotyczące metodologii liczenia powierzchni lokalu są zapisane skomplikowanym językiem. Warto poświęcić jednak chwilę na analizę tych zapisów lub skorzystać z pomocy specjalisty.

Źródło: http://www.gazetaprawna.pl, Tomasz Szpyt, 18.08.2010

Written by kolekcjonersurowcow

10 października 2011 at 07:03

Inwestowanie w egzotyczne nieruchomości

leave a comment »

Zamiast zastanawiać się, czy to dobry moment na inwestowanie w nieruchomości w kraju, może lepiej kupić sobie posiadłość w jakimś ciepłym miejscu, gdzie będziemy mogli wypoczywać w wakacje.

Taką alternatywę podsuwa dziś serwis internetowy Wirtualna Polska, przekonując, że aby cieszyć się urokami ciepłej wody i słońca na egzotycznej plaży, wystarczy wyłożyć równowartość mieszkania w małym polskim mieście.

Jakimi kryteriami się kierować w wyborze lokalizacji?

Największą wartość mają nieruchomości najbliżej plaży. Najchętniej kupowane apartamenty zlokalizowane są na najwyższych piętrach z widokiem na morze oraz te na parterze, bo często mają dostęp do ogródka. Warto zwrócić uwagę na odległość od lotniska. Jest to ważny czynnik wpływający na atrakcyjność i cenę. Jeśli w pobliżu nieruchomości nie ma międzynarodowego lotniska, możemy mieć problemy z wynajmem.

Gdzie warto się rozglądać?

Okazuje się, że najtaniej wypada Egipt. W kurorcie Marsa Alam jakiś mały apartament można kupić już za 18 tysięcy funtów, czyli niespełna 100 tys. zł, a za niewiele ponad 133 tys. zł – taki o powierzchni 49 m2. Z kolei za wygodne 67-metrowe mieszkanko na brazylijskim wybrzeżu przyjdzie nam zapłacić ok. 275 tys. zł. Znacznie drożej wypada inwestowanie w Wietnamie, gdzie aby zostać właścicielem luksusowego apartamentu tuż przy plaży w bajecznym kompleksie hotelowym Bai Tram Hideaway Resort, zapłacić musimy 350 tys. dolarów.

Widełki cenowe są, jak widać szerokie, nie dziwne więc, że zdecydowana większość, bo prawie 90 proc., Polaków zainteresowana jest nieruchomościami nad Nilem. Przesądzają o tym niskie ceny nieruchomości, stosunkowo tanie bilety lotnicze oraz pewni brytyjscy i holenderscy deweloperzy. Jednak zdarzają się i inwestorzy tacy, którzy kupują ziemię pod kompleksy hotelowe w Zanzibarze czy w środkowoamerykańskiej Kostaryce, gdzie transakcje są bezpieczne. Oprócz tego, coraz częściej obszarem zainteresowań jest wspomniana Brazylia, a zwłaszcza jej północno-wschodnia część w Natal w stanie Rio Grande do Norte oraz Wietnam.

Formalności

Zdaniem prezesa CEE Property Group, zanim kupimy dom czy działkę gdziekolwiek, warto przeanalizować opłacalność przedsięwzięcia oraz zastanowić się, ile kosztować będzie administracja nieruchomością, przelot do niej, itp. Zaraz potem pod uwagę wziąć trzeba, że w zależności od lokalizacji, formalności związane z zakupem nieruchomości wyglądają inaczej. Choć najczęściej większość rzeczy możemy załatwić korespondencyjnie, to jednak finalizacja transakcji wymaga podpisania aktu notarialnego. Możemy zrobić to osobiście lub, co wygodniejsze, przez pełnomocnika. Do zakupu potrzebny jest nam aktualny paszport. Jego posiadanie w zupełności wystarczy w Egipcie, ale już nie w Brazylii, gdzie dodatkowo musimy mieć nadany brazylijski numer podatkowy CPF (Cedastro de Pessoa Fisia). Ten uzyskać łatwo, w przeciągu 2-3 dni za pośrednictwem ambasady brazylijskiej.

Dalej pozostaje zasięgnąć informacji o regionie, sprawdzić dokumenty dewelopera związane z daną inwestycją, np. pozwolenia na budowę, wymagane licencje, itp. oraz… przed podpisaniem przeczytać uważnie umowę.

Opłacalność

Kupowanie domu w egzotycznej scenerii ma sens, o ile faktycznie stać nas na częste wakacje oraz pod warunkiem, że lubimy wracać do znajomych miejsc. Oczywiście równie dobrze założyć możemy inwestycyjny charakter takiego przedsięwzięcia. Wówczas nieruchomość możemy przez okrągły rok wynajmować, korzystając z usług firmy zajmującej się administracją i bieżącym utrzymaniem apartamentu, która jednoczesnie szukać będzie klientów pod wynajem. To o tyle opłacalne, że koszt takiej obsługi regulowany jest zwykle z wpływów z wynajmu. Aby uchronić się przed nierzetelnością firmy zarządzającej nieruchomością, lepiej sprawdzić, czy będziemy mieli wgląd do systemu rezerwacyjnego albo od razu wynegocjować niezależny od obłożenia, stały zysk z wynajmu, w wys. 5-10 proc.

Źródło: http://www.termodom.pl,  bpawlak, 03.07.2009

Written by kolekcjonersurowcow

6 października 2011 at 07:45

Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania? Tak, jeśli mamy działkę

2 Komentarze

Jeżeli mamy działkę budowlaną, to nadal taniej będzie postawić dom, niż kupić mieszkanie w centrum miasta o podobnej powierzchni, mimo że ceny mieszkań spadają.

Według wyliczeń ekspertów, dom w stanie deweloperskim, czyli w takim, w jakim kupujemy czesto mieszkania na rynku pierwotnym (bez podłóg, parapetów, drzwi wewnętrznych i tzw. białego montażu) można wybudować po ok. 2,2 tys. zł za m kw. powierzchni użytkowej. Natomiast w wersji wykończonej o standardzie średnim będzie to ok. 2,6 tys. zł za m kw. – wynika z wyliczeń ośrodka „Promocja”, który monitoruje ceny na rynku budowlanym. Należy pamiętać, że chodzi o koszty budowy domu jednorodzinnego bez ceny działki, a te mogą być wysokie.

Z danych firmy doradczej redNet Consulting wynika, że średnie ceny transakcyjne za metr kwadratowy mieszkania na rynku pierwotnym w lipcu wynosiły: w Warszawie (7838 zł), Krakowie (6605 zł) Wrocławiu (6241 zł), Poznaniu (6056 zł), Gdańsku (5401 zł), Katowicach (5217 zł) i Łodzi (5117 zł). Ceny te obejmują nie tylko koszt budowy mieszkania, ale także, m.in. udział w gruncie i marżę dewelopera.

Oznacza to, że mieszkanie w budownictwie wielorodzinnym w stanie deweloperskim jest nadal droższe, niż budowa domu – ale bez ceny działki.

Według danych ośrodka „Promocja” od dwóch lat ceny w budownictwie utrzymują się na stabilnym poziomie. Dotyczy to stawek robocizny kosztorysowej, cen materiałów i pracy sprzętu, a więc elementów mających wpływ na poziom kosztów poniesionych przy budowie domu.

W trzecim kwartale 2011 r. w porównaniu z analogicznym okresem ub. roku ceny materiałów budowlanych wzrosły o 1,7 proc., natomiast materiałów instalacyjnych o 2,7 proc. Największy wzrost dotyczy materiałów elektrycznych o 17 proc., ale trzeba pamiętać, że koszty te stanowią 2-5 proc. wartości robót.

W tym czasie najbardziej (o 12,5 proc.) wzrosły ceny wyrobów hutnictwa żelaza -przede wszystkim prętów zbrojeniowych. Wyroby z ceramiki szlachetnej podrożały o 2,5 proc., materiały drzewne (w tym płyty i sklejki) o 1,7 proc., elementy żelbetowe budownictwa kubaturowego o 1,6 proc. Ale są też materiały, które potaniały np. wyroby ceramiczne i wapienno-piaskowe o 3,8 proc., materiały wiążące oraz wapienno-gipsowe o 1,1 proc., a izolacyjne i betony o 0,1 proc.

Wszystko to sprawia, że koszty poniesione w tym roku na budowę domu jednorodzinnego są niewiele wyższe, niż w 2010 r., bo wzrosły tylko o 1,4 proc. Andrzej Górniecki, prezes zarządu ośrodka „Promocja” zastrzegł w rozmowie z PAP, że w zależności od projektu, technologii i standardu wykonania oraz wykończenia, koszty domu mogą być większe.

„To prawda, że budowa domu jest tańsza od zakupu mieszkania, ale pozostaje pytanie, ilu mieszkańców miast, ma już działkę budowlaną” – komentuje Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy doradczej REAS.

Zwraca uwagę, że gdy do kosztu domu dochodzi cena działki, jej uzbrojenie, urządzenie, projekt domu, to łączny koszt takiej inwestycji jest tylko nieco niższy od kupna mieszkania. Kirejczyk podkreśla, że zaoszczędzimy sporo, jeśli w znacznym stopniu będziemy sami nadzorować np. placu budowy. „Ale gdybyśmy chcieli wynająć do wszystkiego dobrych fachowców lub generalnego wykonawcę – skala oszczędności zmaleje” – mówi.

Źródło: PAP

Written by kolekcjonersurowcow

6 września 2011 at 08:07

%d blogerów lubi to: