kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Archive for the ‘Fotografia’ Category

Sprawdź, aby nie zmarnować pieniędzy

leave a comment »

Z obserwacji rynku fotografii wynika, że klienci marnują pieniądze, ponieważ nie wiedzą, jakie kryteria techniczne spełniać powinna współczesna fotografia kolekcjonerska. Rozmowa z Jerzym Łapińskim, rzeczoznawcą w dziedzinie fotografii.

Rz: Z obserwacji rynku fotografii wynika, że klienci dość często marnują pieniądze, ponieważ nie wiedzą, jakie kryteria techniczne spełniać powinna współczesna fotografia kolekcjonerska. Jest pan biegłym sądowym, rzeczoznawcą resortu kultury. Jest pan też fotografikiem i kolekcjonerem. Na czym polega techniczna wartość fotografii kolekcjonerskiej?

Jerzy Łapiński: Odbitka powinna być przede wszystkim trwała.

Jak to sprawdzić?

Odpowiednim odczynnikiem na marginesie odbitki sprawdzamy, czy zdjęcie jest poprawnie wypłukane z utrwalacza. Umieszcza się kroplę roztworu na marginesie zdjęcia. Po trzech minutach się sprawdza, na ile fotografia zżółkła. Jeśli jest lekko słomkowy kolor, to w porządku. Gdy jest ciemno brązowy, oznacza to, że stężenie pozostałości utrwalacza jest za wysokie i jest to nietrwała odbitka. Zawarty w utrwalaczu tiosiarczan rozpuszcza srebro na obrazie. Takie próby rutynowo wykonuje się na rynku fotografii, np. w USA. Amerykańskie galerie, przyjmując zdjęcia do sprzedaży, standardowo robią te testy, żeby nie wprowadzać w błąd klientów. Technika ta w Polsce jest dostępna, ale takich testów się nie robi.

W profesjonalnie wykonanych odbitkach wokół obrazu pozostawiony jest biały margines, popularnie mówiąc „ramka”, aby można było sprawdzić trwałość?

Generalnie test robi się po stronie emulsji. Gdy nie ma ramki, można sprawdzić trwałość na odwrocie odbitki. Oczywiście z powodu braku miejsca zaledwie sygnalizuję problem.

Istnieje równie prosty test trwałości dla odbitek kolorowych?

Jeśli jest to odbitka barwna wykonana tradycyjną powszechnie stosowaną metodą w procesie RA4, to na pewno odbitka ta nie jest trwała! Jeśli chodzi o trwałość, to mimo moich zastrzeżeń do wydruku jest on jednak wielokrotnie trwalszy od tradycyjnej odbitki barwnej.

Dlaczego?

Obraz na odbitce barwnej tworzony jest w procesie chemicznym, który tak naprawdę nigdy się nie kończy. Wytworzone barwniki są szalenie podatne na wpływy promieniowania UV, wilgotności, temperatury i innych czynników działających destrukcyjnie na obraz fotograficzny.

Kolekcjonerzy na całym świecie mają wielki problem z odbitkami barwnymi.

One przestają się starzeć dopiero w ujemnych temperaturach, w całkowitej ciemności, w odpowiednio suchym klimacie. Jakość obróbki ma niewielki wpływ na trwałość, destrukcyjnie działa tu sama technologia wykonania.

A jeśli chodzi o wydruki?

Z testów wynika, że są trwalsze. Ale tak naprawdę faktyczną miarą trwałości jest historia. One nie istnieją wystarczająco długo, żebyśmy nie mieli wątpliwości. Wiemy na przykład, że odbitka czarno-biała na papierze, odpowiednio przechowywana, nie zmienia się przez 100 lat, bo istnieją takie odbitki. Na pewno wydruki pigmentowe są trwalsze, bo atramentowe bazują na chemii, która jest rozpuszczalna w wodzie. Gdybym jako kolekcjoner miał do wyboru klasyczną odbitkę czarno-białą i wydruk, to oczywiście wybrałbym tę pierwszą, ponieważ jest najtrwalsza.

Jak przechowywać fotografie kolekcjonerskie, aby cieszyły nas 100 lat?

Najlepiej bez światła, w wilgotności 40 – 50 proc. Jak jest za sucho, to może pękać emulsja. Gdy jest zbyt wilgotno, tworzą się zarodki bakterii. Zdjęcia powinny być trzymane z dala od chemii: farb, rozpuszczalników, kwasów, zwłaszcza związków siarki.

Nie należy przechowywać zdjęć w nowej szafce z płyty paździerzowej, która paruje chemikaliami?

To odpada! Może to być szafa metalowa, polakierowana specjalną neutralną farbą. Zdjęcia powinny być przechowywane w pudełkach z papieru z tzw. buforem zasadowym. Środowisko kwaśne szkodzi odbitkom, bo srebro reaguje z kwasami. Silnie zasadowy papier stanowi bufor dla ewentualnej agresji ze strony kwaśnego środowiska. W specjalistycznych sklepach papiery i tektury mają odpowiednie oznaczenia poziomu zasadowości.

Obserwuje pan rynek. Porozmawiajmy wprost o grzechach antykwariuszy.

Na każdej aukcji widać zdjęcia, które nie powinny trafić do sprzedaży, bo są to odbitki barwne wykonane w latach 70., czyli minęła już ich trwałość. Często widać na nich nienaturalną czerwień. Oznacza to, że zaczął się proces psucia obrazu. Odbitki barwne wytrzymują góra pięć lat. Widuję odbitki przesadnie czerwone, to znaczy, że one już straciły kolor. Pierwszy objaw jest taki, że odbitka traci kolor niebieski i wszystko zaczyna się robić nienaturalnie brązowoczerwonożółte.

Mam starsze odbitki i są super!

Gdy zrobi pan redaktor dziś odbitkę porównawczą z tego samego negatywu, okaże się, że zmiany kolorów są jednak ewidentne!

Wróćmy do grzechów antykwariuszy.

Klient powinien być informowany w katalogu, że nie ma gwarancji trwałości na odbitkę barwną. Oferowanie odbitek na podłożu plastikowym jest błędem w sztuce, ponieważ to podłoże nie jest trwałe! To tak, jakby ktoś oferował rzeźbę z lodu, która za chwilę zacznie się rozpuszczać.

Moim zdaniem zdjęcia powinny posiadać pisemną gwarancję autora, że proces chemiczny został poprawnie przeprowadzony.

Czy konflikty prawne występują na polskim rynku fotografii?

Rynek istnieje zbyt krótko, żeby ujawniły się sprawy, o których mówimy. Klienci nie są jeszcze w pełni świadomi swoich praw i zagrożeń. Problemy ujawnią się za jakieś pięć lat, gdy zaczną znikać niektóre kupione na aukcjach odbitki barwne.

Są falsyfikaty?

To problem na razie ujawniany w niewielkiej skali. Miałem do czynienia z kilkoma falsyfikatami zdjęć Beksińskiego i Hartwiga. Fałszerz starał się uwiarygodnić swoją pracę, przystawiając na odwrocie wiele pieczęci wystaw i organizacji fotograficznych. Dla fachowca widoczne były ślady reprodukcji na falsyfikacie.

Jeśli ktoś kolekcjonuje fotografie Beksińskiego, to wie, jak wyglądają oryginały, ich podłoże, jaka jest np. kontrastowość światła, poziom czerni. Szarości, czernie, biele – tego typu cechy u każdego autora są cechami stałymi. Może je osiągnąć tylko artysta pracujący w ciemni.

Dlatego odbitka osobiście wykonana przez artystę ma wyjątkową wartość kolekcjonerską, a więc estetyczną i techniczną?

Tak. Takich indywidualnych niuansów nie daje wydruk ani wołanie w typowym laboratorium.

Warto chodzić na wystawy i oglądać oryginały, aby odróżniać je od podróbek?

Oglądanie zdjęć w Internecie mija się z celem. Nie widzimy jakości technicznej fotografii ani niuansów, o jakich powiedzieliśmy.

Problemem polskiego rynku jest to, że odbitki nie są sygnowane przez autorów, nie mają podanego nakładu, zwłaszcza te modne dziś, z czasów PRL. Antykwariusze twierdzą, że są to pojedyncze odbitki wystawowe.

Nie wierzę w pojedyncze odbitki wystawowe! Gdy nie istniał Internet, to można było zaprezentować swój dorobek, wysyłając wiele odbitek na różne konkursy. Podchodziłbym z dużą rezerwą do twierdzenia sprzedawcy, że nieopisana odbitka ma charakter unikatowy. Może mieć taki charakter, ale nie ma gwarancji, że nie wypłyną na rynek kolejne takie same autorskie odbitki! Znam autorów, którzy w czasach, o których mówimy, robili po kilkadziesiąt takich samych odbitek i wysyłali je na wszelkie możliwe wystawy, żeby zaistnieć! Numerowanie odbitek zaczęło się w Polsce dopiero kilka lat temu.

Przed zakupem zdjęcia powinniśmy skalkulować, czy opłacalna i możliwa jest jego konserwacja.
Jak są ubytki emulsji, to nie da się jej odtworzyć. Można próbować fachowo usunąć pleśń z odbitki, tym zajmują się konserwatorzy, np. w archiwum akt dawnych. Konserwatorzy wyceniają koszt usługi zwykle na podstawie roboczogodziny.

Na młodym polskim rynku za ekspertów w dziedzinie fotografii podają się historycy sztuki, nierzadko wczorajsi absolwenci. Przypomnijmy, jakie pan ma kwalifikacje do oceny zdjęć.

Jestem magistrem inżynierem poligrafem. W związku z tym znam technologię papieru, farb, drukowania, chemię w tym zakresie. Fotografią w praktyce, czyli w ciemni, zajmuję się od 40 lat. Wywołuję zdjęcia dla siebie i usługowo dla innych autorów. Na mojej stronie są podstawowe informacje przydatne kolekcjonerom fotografii (www.fotolapinski.eu).

Źródło: http://www.rp.pl, Janusz Miliszkiewicz, 30.04.2009

Written by kolekcjonersurowcow

1 listopada 2011 at 10:39

Fotografia – wstęp do inwestowania

leave a comment »

Czy warto w inwestować w fotografię? Tak! Właśnie teraz kiedy, ceny są jeszcze w miarę niskie. Tylko ruch na rynku może spowodować ich wzrost, a od czegoś przecież trzeba zacząć…

Technika ta przebyła długą drogę zanim została uznana za pełnoprawną dziedzinę sztuki – chętnie uprawianą i kupowaną za swe oryginalne walory plastyczno – estetyczne oraz dokumentacyjne. Kolekcjonerów interesują wszystkie rodzaje fotografii, od portretów przez krajobrazy, zdjęcia-dokumenty, po fotografię artystyczną. Każda grupa ma swoich odbiorców i wielbicieli – tekst ten poświęcony jest głównie tej ostatniej grupie, czyli fotografii artystycznej – jej początkach i elementach ewolucji.

Wynalazek fotografii odmienił świat i sztukę. Stosunek artystów do zdjęć kształtował się różnie, często skrajnie – od negacji po całkowitą aporobatę. Powstanie nowej metody rejestrowania odmieniło oblicze całej sztuki przedstawiającej. Twórcy zostali niejako zmuszeni do zrezygnowania z dotychczasowych, tradycyjnych środków wyrazu na rzecz abstrakcji (aczkolwiek nie można faktu rozwoju tego rodzaju malarstwa uzależniać jedynie od pojawienia się kamery).

Fotografia startowała z pozycji medium, które było lustrzanym odbiciem rzeczywistości. Posługiwano się więc nią zgodnie z jej naturalnym charakterem – pełniła funkcje dokumentującą określone miejsce i czas. Traktowano ją także jako po prostu obrazek – dzieło zwracające uwagę walorami estetyczno – plastycznymi. To stanowiło główny argument dla przeciwników fotografii jako dzieła sztuki. Uważano bowiem, że fotograf jedynie utrwala widziany świat za pomocą instrumentu, jakim jest kamera, natomiast artysta tworzy coś nowego. Wyższość prac wykonywanych manualnie długo wydawała się oczywistością. Mimo iż dość wcześnie (bo w 1856 r.) sugerowano, żeby fotografię włączyć do wystawy Francuskiej Akademii Szuk Pięknych. To dystans, z jakim traktowali ją decydenci życia artystycznego, spowodował, że ciągle była uważana za wynalazek techniczny, a nie medium artystyczne. Na Wystawie Światowej w Londynie w 1862 r. fotografia była eksponowana w dziale maszynerii. Dopiero międzynarodowa wystawa fotografii w Kunsthalle w Hamburgu zorganizowana w 1893 r. przez znanego krytyka sztuki Alfreda Lichtwarka stała się manifestacją fotografii jako dzieła sztuki, a urządzane od tej pory doroczne wystawy w Hamburgu utrwalały jej status. Mowa tu o czasie gdy wciąż jeszcze uprawiano fotografię przedstawieniową.

Tymczasem na początku XX stulecia nastąpilo oddzielenie obrazu fotograficznego od rzeczywistości. Zaczęto, dosłownie, bawić się aparatem i jego możliwościami utrwalania wycinka otaczającej przestrzeni. Najpierw tworzono zdjęcia, które były tak kadrowane. W efekcie nie sposób było odczytać co tak właściwie było na nich przedstawione. Eskperymentowano, stosując różne sposoby obróbki negatywów i pozytywów. Tak powstawały pierwsze montaże, kolaże, które były wizualną modernizacją rzeczywistości, wykonaną przez i na użytek artysty. Fotografia stała się nowym narzędziem (w pewien sposób propagandowym) różnych ideologii sztuki XX wieku. Traktowana była nadal jako dokument, ale tym razem przestrzeni nierzeczywistej, stąd przyswojona została przez szerokie grupy „ –izmów”, jak konstruktywizm, surrealizm i dadaizm.
Artyści kreowali w fotografiach przestrzeń symboliczną nowej jakości. Jest to jedna z trzech przestrzeni w aspekcie zdjęć, jaką wymienia Mieczysław Porębski w eseju „O Wielości przestrzeni” (1978r.). Dwie pozostałe to przestrzeń w rozumieniu fizycznym oraz w rozumieniu matematyczym. W długich teoretycznych rozważaniach tego historyka sztuki, tak naprawdę najważniejsze są pierwsze dwie przestrzenie. Fizyczna określona została przez niego jako” całość, dostępnego nam empirycznie świata zdarzeń, […] pełnego wibracji i oddziaływań”.

Przestrzeń symboliczna, rozumiana jako ogólnospołeczna, ogólnodostępna, jak i ta intymna, jednostkowa, stanowi nakładkę na przestrzeń fizyczną. Reguły wg, których należy odczytywać ukryte znaczenia, są z góry ustalone przez artystę i odbiorca musi się temu podporzątkować by móc poprawnie odczytać treść fotografii. Z kolei modelem przestrzeni matematycznej – konkretnie geometrycznej – jest fotografia w sensie naświetlonej kartki papieru.

Fotografia polska to odmienna karta w historii tej techniki. Polscy fotografowie występowali jako poddani rządów Rosji, Prus i Austrii, gdyż Polska od końca XVIII w. do 1918 nie istniała na politycznej mapie Europy. Bezpośrednie kontakty między środowiskami były bardzo utrudnione i dlatego rozwój polskiej fotografii artystycznej przebiegał równolegle i niezależnie w poszczególnych zaborach. Później nastąpiło scalenie różnych instytucji. Na oblicze polskiej fotografii miał wpływ silnie rysujący się piktorializm, a zależność od teorii malarskich stanowił jego charakterystyczną cechę. Stosowano powszechnie techniki szlachetne, a mistrzami w tym byli: Henryk Mikolasch, Jan Neuman, Marian Dederko, Józef Rosner, Józef Świtkowski. Do piktorialistów zaliczyć też trzeba Janinę Mierzecką i Tadeusza Wańskiego. Nowe nurty w fotografii europejskiej nie znalazły tak silnego odbicia w fotografii polskiej jak na Zachodzie.
Fotografia polska równolegle jednak rozwijała się też w innych kierunkach – z wyróżnieniem fotografii krajobrazowej. Zasadniczą rolę odegrał tu Jan Bułhak, który od lat dwudziestych XX. wieku krzewił ideę fotografii krajobrazowej jako służby społecznej i narodowej, tzw. fotografii ojczystej. W polskiej fotografii artystycznej kreował on wizerunek krajobrazu rodzinnego w aspekcie estetyczno – etnograficznym, w nazwiązaniu do przeszłości i tradycji. Fotografię ojczystą prócz Bułhaka uprawiali Antoni Wieczorek i Józef Świtkowski.

Szeroki wachlarz czynników, które wpłynęły na ewolucję fotografii artystycznej powoduje, że można wybierać sposód naprawdę różnych dzieł i tworzyć swoją własną, niepowtarzalną kolekcję. Nieoceniona, jak zwykle, jest pomoc zaprzyjaźnionego marszanda, który pomoże nam wybrać najwartościowsze prace i poprowadzi przez gąszcz nazwisk, nurtów i technik, uwzględniając zasobność naszego portfela.
Suzan Sontag powiada, że „kolekcjonowanie fotografii to kolekcjonowanie świata”. Fotografia artystyczna to jeden z najbardziej kosztownych obszarów kolekcjonerskich zainteresowań. Nie w Polsce, gdzie ten dział rynku sztuki nie jest dobrze rozwinięty. Ceny zdjeć, szczególnie tych skopiowanych przez autorów w czasie zbliżonym do powstania negatywu, tzw. vintage prints, osiągają na aukcjach sumy setek tysięcy euro. Świadczą o tym katalogi domów aukcyjnych Christie’s, Swann, Lempertz. Prace z wczesnych lat XX w. Edwarda Westona, Paula Stranda, Tiny Modotti, Aleksandra Rodczenki, Alfreda Steiglitza sprzedawane są na aukcjach powyżej 100 tys dolarów. Przed kilku laty dwie prace, których autorem jest Man Ray, sprzedano w Nowym Jorku po 525 tys dolarów. Tańsze są odbitki określane jako modern prints, tj., wykonane znacznie później niż negatyw. Na przykład Man Ray w latach 1960 – 70, powtórnie skopiował szereg swoich prac z lat 1920 – 1930. Jeszcze tańsze są tzw reprinty, wykonywane z oryginalnych negatywów długo po śmierci autora. Tak wykonywane fotografie Alberta Rengera – Patzscha, Augusta Sandera, Edwarda Westona można dość często napotkać na rynku kolekcjonerskim. Dom aukcyjny Lempertz w 1999 r. oferował reprinty prac, które wykonał Man Ray, po około 100 euro. Zacznie bardziej dostępne i tańsze są prace wykonane przez mniej znanych fotografów, ale i tu należy się liczyć zdość sporym wydatkiem.

Trudno mówić o cenach dawnej polskiej fotografii artystycznej, gryż praktycznie nie ma jej podaży, nie ma też ukształtowanego w Polsce rynku fotografii artystycznej. Sporadycznie organizowane są aukcje przez Związek Polskich Artystów Fotografików oraz „lokalne” towarzystwa fotograficzne. Dotyczy to także fotografii artystycznej współczesnej (tj. po 1945 r.). W ostatnich latach sytuacja zaczyna się zmieniać, głównie ze względu na zainteresowanie fotografią niektórych domów aukcyjnych. Ważna jest szczególna opieka, wypracowanie pewnych standardów dotyczących opisywania, oznaczania i wyceny fotografii przez podmioty zajmujące się sprzedażą.

Zabiegi takie (chodzi o aukcje specjalistyczne, poświęcone wyłącznie fotografii) stara się wcielać w życie D.A. Rempex, który jest póki co jedynym z trzech domów aukcyjnych w Polsce (ponadto D.A. Okna Sztuki i łódzki Rynek Sztuki) kładącym nacisk na ten rodzaj polskiej działalności artystycznej. Pierwsza aukcja z tego cyklu odbyła się w kwietniu 2007 r. i wówczas, jak i na dzień dzisiejszy, bardzo istotną kwestią było takie opracowanie fotografii pod względem merytorycznym i wypracowanie na potrzeby polskiego rynku schematów opisów zdjęć, adekwatnych do poziomu europejskiego, żeby Klienci mogli nawet wyłącznie za pośrednictwem katalogu internetowego uzyskać pełne informacje o stanie zachowania, technice, wymiarach odbitki itd. – podkreśla pani Marika Kuźmicz z D.A. Rempex. Działania te, godne oczywiście pochwały, niestety nie powodują bardzo dużego ruchu na rynku fotografii kolekcjonerskiej. Przykładowo, na aukcji listopadowej w zeszłym roku tylko jedna praca osiągnęła cenę 20 tys. PLN, Kolekcja – System z 1978 Zbigniewa Dłubaka (zestaw 16 fotografii naklejonych na płótno). Pozostałe nie przekroczyły 5 tys. PLN. Prace klasyków takich jak, wspomniany już wcześniej, Jan Bułhak poszły za plus – minus 1500 zł. Z kolei twórczość Erazma Ciołka sprzedawała się w zeszłym roku w Oknach Sztuki po 2 tys. PLN za sztukę (wystawiono ich 3). Fotografie prezentowane przez Rynek Sztuki w Łodzi często nie przekraczały górnej granicy 1 tys. PLN.

Czy warto w inwestować w fotografię? Tak! Właśnie teraz kiedy, ceny są jeszcze w miarę niskie. Tylko ruch na rynku może spowodować ich wzrost, a od czegoś przecież trzeba zacząć. Najbliższa aukcja fotografii jest zaplanowana na 9. kwietnia, a wernisaż wystawy przedaukcyjnej odbędzie się 18 marca. Serdecznie zapraszam.

Źródło: http://www.inwestycjealternatywne.pl, 10.03.2008

 

Written by kolekcjonersurowcow

3 października 2011 at 06:57

%d blogerów lubi to: