kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Klasyki Made in Poland

leave a comment »

Historia polskiej motoryzacji nie jest najbarwniejsza na całym świecie, nie jest również najciekawsza w Europie. Jest jednak nasza, jest jakaś, ma zapach radzieckiej pabiedy, turyńskiego Fiata i polskiej myśli technicznej, niesie za sobą kilka ciekawych aut-rodzynków rodzimej motoryzacji, które do tej pory wzbudzają nasz entuzjazm i które utrzymane w nienagannym stanie mogą być ciekawą propozycją dla inwestorów.

Nie tylko na licencji, czyli 20-to lecie międzywojenne

Nasza sytuacja geo-polityczna pomiędzy obiema Wojnami Światowymi nie sprzyjała rozwojowi motoryzacji. W czasie gdy Anglicy, Włosi, Francuzi czy Niemcy mogli cieszyć się dynamicznym rozwojem tej dziedziny w swoich krajach, na naszych, fatalnej jakości drogach, aut było jak na lekarstwo. Byli jednak ludzie, pasjonaci, którzy próbowali własnymi siłami zmotoryzować przedwojenną Polskę. Jednym z takich ludzi był inżynier Tadeusz Tański, a jego dzieło to pierwszy całkowicie wyprodukowany w Polsce samochód osobowy CWS-T1. Auto zostało zaprojektowane w 1922 roku a pierwszy egzemplarz opuścił warszawskie Centralne Warsztaty Samochodowe w 1928 roku. Była to bardzo ciekawa i nowoczesna jak na owe czasy produkcja. Cały samochód razem z zespołem napędowym można było rozebrać za pomocą jednego klucza, ponieważ wszystkie połączenia gwintowe w tej konstrukcji były jednakowe – M10 x 1.5. Auto produkowano w małych seriach i w różnych odmianach nadwozia w łącznej ilości około 500 egzemplarzy.

Era Fiata, czyli nasze ale na licencji

Już przed II Wojną Światową, dokładnie 2-go września 1931 roku polskie władze podpisały umowę na produkcję w Warszawie samochodów marki Fiat. Początkowo produkowane były modele 508 oraz 518, ale autem na które chciałem zwrócić Państwa szczególną uwagę jest Fiat Topolino, którego produkcja rozpoczęła się w Polsce w 1937 roku. Jest to auto legenda, które swoją nazwę – Topolino, czyli z jęz. włoskiego mała myszka – zawdzięcza swoim wymiarom i osiągom. Obrazowo Fiata Topolino można opisać trzema krótkimi hasłami: 13 KM, 85 km/h i 6L/100km/h, czyli oczywiście moc małego 4-ro cylindrowego silnika, prędkość maksymalna i średnie zużycie paliwa. Ten 2-osobowy pojazd zmotoryzował Włochy i sprzedał się w łącznej ilości ponad pół miliona egzemplarzy. Swoją popularność zawdzięczał m.in. niskiej cenie, która wynosiła 10000 lirów włoskich, obecnie zadbany egzemplarz to wydatek rzędu 10000 Euro.

Zimna Wojna, czyli licencja na…Pabiedę

Po roku 1946, w okresie zimnej wojny między wschodem a zachodem, kapitalistyczny Fiat musiał pójść w odstawkę. W zamian za to tatko Stalin obdarował nas licencją na produkcję samochodu marki Pabieda, czyli popularnej Warszawy. Była to konstrukcja już wtedy delikatnie rzecz ujmując nie najświeższa, wręcz siermiężna. Przez pierwszych parę lat produkcji Warszawy, polscy inżynierowie dokonali modernizacji ponad 200 jej elementów, m.in. zmniejszając masę pojazdu o 220kg. Po 1962 roku auto dostaje, nowy górnozaworowy silnik o zwiększonej do 71KM mocy, 2 lata później wychodzi wersja sedan. Ostatecznie produkcję zakończono w roku 1973, a taśmy warszawskiej fabryki opuściło ponad ćwierć miliona Warszaw w różnych odmianach nadwozi. Żeby dziś poczuć smak powojennej polskiej motoryzacji, trzeba przygotować się na wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. To niewiele za taki kawał historii!

Silnik od strażackiej motopompy plus odrobina fantazji = Syrena

Kiedy w 1951 roku rozpoczynano seryjną produkcję Warszawy, wiadome było, że ze względu na jej zacofaną konstrukcję, nie zmotoryzuje ona powojennej Polski. W 1953 roku rozpoczęły się pracę nad prototypem nowego samochodu osobowego, który miał wykorzystać część rozwiązań Warszawy, przekonstruowany silnik strażackiej pompy wodnej oraz nowe nadwozie zaprojektowane przez zespół specjalistów pod kierownictwem inżyniera Panczakiewicza. Tak powstała Syrena 100 i jej kolejne wcielenia, czyli modele od 101 do 105. Były również syreny z oznaczeniami S po 3 cyfrach, te napędzane były dwusuwowymi silnikami z Wartburga i oznaczały się największą „dynamiką” z całej gamy. W latach 60-tych Syrenki brały nawet udział w Rajdzie Monte Carlo – największy sukces to 96 miejsce w 1961 roku. Chlelibyście Państwo wiedzieć jak trzeba było się namęczyć na te 96 miejsce? – trzeba się przyszykować na wydatek rzędu 7 tys. PLN za zadbany egzemplarz.

Przeskok technologiczny w FSO

Od koniec 1965 roku nadszedł czas żeby jednak pogodzić się z zachodem i podpisana została kolejna umowa licencyjna z Fiatem, tym razem na produkcję modelu 125p. Mimo, że jego rozwiązania konstrukcyjne sięgały lat 50-tych, był ogromnym przeskokiem technologicznym w stosunku do Warszawy i Syreny. Dzięki tej licencji Żerańskie FSO zamieniono się z manufaktury w nowoczesną jak na tamte lata halę produkcyjną. Pierwsze egzemplarze zjechały z taśm pod koniec 1967 roku i od razu zyskały doskonałe recenzje. W początkowej fazie produkcji montowane były silniki o pojemności 1300, w późniejszych fazach, 2 odmiany silnika 1500 oraz najmocniejszy – 1600. Mieć takie auto w tamtych czasach to było coś, w końcu jeździł nim sam porucznik Borewicz ze słynnego serialu 07 zgłoś się, auto odnosiło sukcesy w sporcie – m.in. 24 miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu Monte Carlo w 1971 roku, było doceniane i doskonale sprzedawało się na zachodzie. Łącznie wyprodukowanych zostało niemalże 1.5 mln tych aut. Dziś ceny dobrze utrzymanych Polskich Fiatów 125p z lat 70-tych wahają się od kilku do nawet 40 tys. PLN.

Ostatni przystanek: Polonez 1500

Ostatnim autem, o którym chciałem wspomnieć, bo ciężko je pominąć przy takiej okazji, jest FSO Polonez 1500. Samochód został zaprojektowany w latach 70-tych i opierał się w dużej mierze na rozwiązaniach z Fiata 125p (włącznie z płytą podłogową). Nowo zaprojektowane nadwozie typu hatchback odznaczało nowoczesną jak na tamte czasy linią, zapewniało też spory poziom bezpieczeństwa biernego – zastosowano m.in. wzmocnienia boczne w drzwiach i kontrolowane strefy zgniotu. Najpopularniejsza wersja wyposażana była w znany z Polskiego Fiata silnik 1500 o mocy 82 KM, ale wypuszczono również m.in. krótką serię z 2-litrowym silnikiem DOHC znanym z Fiata 132. Z kolekcjonerskiego punktu widzenia najbardziej ciekawą wersją wydaję się być Polonez Coupe, których to wyprodukowano ok. 400 sztuk w związku z czym niesłychanie ciężko o taki egzemplarz na rynku. Aby na nowo zasmakować polskiego luksusu z przełomu lat 70-tych i 80-tych trzeba wydać ok. 5 tys. złotych.

A jednak mają w sobie to coś

Polska motoryzacja urodziła kilka ciekawych samochodów, które może nie były do końca nasze, bo przeważnie na licencji, nie były też najbardziej zaawansowane technologicznie i które rzadko kiedy budziły podziw reszty motoryzacyjnego świata, ale te auta po latach to często dobre wspomnienia i duża dawka nostalgii. Ponadto dobrze utrzymane mogą się podobać i wzbudzać podziw przechodniów. Z inwestycyjnego punktu widzenia ich atutem jest na pewno stosunkowa niska cena i duża baza warsztatów, specjalistów, którzy są w stanie pomóc w utrzymaniu ich w idealnej kondycji, na którą z całą pewnością zasługują.

Źródło: http://www.inwestycjealternatywne.com, Paweł Kruszewski, 20.03.2008

Written by kolekcjonersurowcow

17 Październik 2011 @ 07:45

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: