kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Bukinista, co tropi białe kruki

leave a comment »

Angus Robb jest biznesmenem, który potrafi zamienić butwiejący tom w złoto. Niczego nie lubi tak, jak szwendania się po niezbyt miło pachnących miejscach, by tylko odszukać książkę, na którą poluje.

Robb chodzi w szytym na miarę garniturze, nosi spinki do mankietów wyglądające jak czerwono-zielone kulki gumy do żucia. Jego oficjalna funkcja, to dyrektor flagowej placówki handlującej luksusowymi towarami firmy Asprey. Chodzi o sklep przy londyńskiej New Bond Street. – Tu bym wcale nie pracował, gdyby Asprey wycofał rzadkie książki z asortymentu – mówi Robb, siedząc w salonie, który od roku 1781 słynie z tego, że sprzedaje bogaczom i arystokratom uzdy dla koni do gry w polo, torebki ze strusiej skóry i laski z rączkami w kształcie borsuczej główki z najczystszego srebra. – W ofercie zawsze mieliśmy dziwną, ekscentryczną mieszaninę produktów – opowiada.

Dla siedmiuset klientów Asprey, takich jak książę Walii, rzadkie książki są najważniejsze spośród tych propozycji. Robb ocenia, że rynek białych kruków na świecie jest wart pół mld dolarów rocznie. Kontroluje go jakaś dziesiątka bukinistów, których towaru nie znajdzie się na stronie portalu Amazon. – Większość inwestorów nie uważa książek za inwestycję, ale w dzisiejszych czasach wszystko trzeba przeliczać na pieniądze – wyrokuje.

Potrzebujecie pierwszego wydania „Casino Royale” Iana Fleminga w nieskazitelnym stanie? Będzie was to kosztować bajońską sumę – 33 900 dolarów. A może chcecie mieć XIV-wieczną kopię „Kosmografii”, czyli coś w rodzaju przewodnika Michelina z II wieku p.n.e., autorstwa Ptolemeusza? Wiadomo o istnieniu tylko dwóch takich egzemplarzy. Cena – 4 mln dolarów, ale może spaść. – Normalnie w czasie recesji zarabia się na nostalgii – twierdzi 47-letni Robb. Jednak, jak zauważa, tym razem tak się nie stało; od początku kryzysu rynek skurczył się o 20 proc.

Komercyjna biblioteka Asprey’a powitała pierwszych inwestorów podczas I i II wojny światowej. – Konflikty ograniczyły możliwość zakupu srebra, skóry i innych cennych materiałów potrzebnych do wytwarzania naszych produktów. Dlatego wprowadziliśmy książki. W tamtych czasach były jedynym dostępnym towarem luksusowym – podkreśla Robb. Pracuje dla Asprey od 1988 roku. Zaczynał jako ekspert od antycznych mebli. W roku 2000 objął niszowy dział firmy zajmujący się sprzedażą książek dla ludzi zamożnych. Niemal ze wszystkimi klientami kontaktuje się telefonicznie albo przez pośredników. – Rzadko widuję większość najważniejszych klientów – przyznaje Robb. To przydaje jego pasji tajemniczości. – Dzwoni telefon i wyruszam tropić skarby. Znalezienie tego, czego szuka klient może zająć miesiąc. Może nawet rok – dodaje. Według niego, nabywcy książek szukają dla siebie czegoś wyjątkowego, albo też rarytasu dla swojego klienta. – Wybór jest ciekawy. Na przykład egzemplarz „Atlasu Kwiatów” doktora Thorntona z roku 1807 za 95 tys. funtów, albo pierwsze wydanie „Opowieści wigilijnej” Dickensa za 19,5 tys. funtów. James Bond także jest w modzie. Tak teraz jest – mówi Robb.

Według niego, innym znakiem czasu jest portal Google Books. To internetowy księgozbiór, który od 2004 roku przerobił 15 mln z ok. 130 mln tytułów opublikowanych od wynalezienia druku w XV wieku (to dane z badania przeprowadzonego w 2010 roku przez Uniwersytet Harvarda). – Publikacje internetowe dodatkowo utrudniają ocenę, które książki wydawane dziś na papierze mogą stać się inwestycją na przyszłość. Trudno oszacować potencjał współczesnego pierwszego wydania – twierdzi Robb.

Od tej reguły są jednak wyjątki, z najważniejszym – pierwszym wydaniem książki „Harry Potter i kamień filozoficzny”, otwierającej siedmiotomowy cykl magiczny J.K. Rowling. – Pierwotny nakład wyniósł tylko 500 egzemplarzy – mówi Robb. – I dziś za jeden trzeba zapłacić 7-10 tys. funtów. Według Robba, w skład „wskaźnika Dow Jones” jego rynku wchodzą oryginalne wydania Jane Austen, Karola Darwina, Beatrix Potter, Dickensa, Szekspira i Winstona Churchilla. Rekordowe kwoty nie są rzadkością. Na przykład w ubiegłym roku, brytyjski handlarz sztuką Michael Tollemache zapłacił 11,5 miliona dolarów, na aukcji w londyńskim Sotheby’s, za oryginalne czterotomowe wydanie „Birds of America” Johna Jamesa Audubona. A założyciel Microsoftu Bill Gates wyłożył w 1994 roku 30,8 miliona dolarów za „Kodeks Leicester” Leonarda da Vinci.

Świetnie rozwija się rynek superbohaterów. Dobrze zarobią zwłaszcza ci, którzy zainwestowali w oryginalny egzemplarz „Auction Comics 1”. Historię, która zapoczątkowała karierę Clarka Kenta, opublikowano w czerwcu 1938 roku. Kosztowała wtedy 10 centów – sprzedała się w roku 2009 za 317 tys. dolarów. W lutym 2010 egzemplarz komiksu z pierwszymi przygodami Supermana sprzedano anonimowemu nabywcy za milion dolarów, za pośrednictwem ComicConnect.com. Miesiąc później zmienił właściciela za 1,5 miliona. Asprey ma na składzie zaledwie 650 książek, ale ilość rekompensuje różnorodnością i kontrowersyjnością oferty. Znajduje się w niej sprośny szkicownik z roku 1935 zatytułowany „Caricatures of Lloyds of London” za 1,5 tys. funtów, popularny wśród bankierów szukających świątecznego prezentu.

Burzę, która wróży nowe zyski, rozpętała decyzja Alana Gribbena, profesora anglistyki z Uniwersytetu Auburn. Chce on, by ocenzurowano wydaną przez NewSouth Books edycję „Przygód Hucka Finna” Marka Twaina. I by zastąpiono obraźliwe określenie czarnoskórego słowem „niewolnik” dla krzewienia politycznej poprawności wśród nowych czytelników tej klasycznej amerykańskiej powieści. – Usuwanie słów Twaina z nowych wydań tylko zwiększy wartość starych – zauważa Robb. Namacalny i smakowity owoc podobnych kontrowersji leży przed nim na edwardiańskim stole. Książkę „Negro” (Murzyn) w roku 1934 wydała Nancy Cunard, córka właściciela floty luksusowych liniowców Bache Cunarda. Zadedykowała ją czarnemu amerykańskiemu jazzmanowi Henry’emu Crowderowi, „mojemu murzyńskiemu przyjacielowi”. Robb opisuje wartą 9,4 tys. funtów książkę jako „monumentalną antologię komentarzy i artykułów na temat życia, kultury i polityki czarnoskórych”. Istotnie, licząca 955 stron książka jest chyba najwcześniejszym w historii kompendium dotyczącym traktowania na świecie czarnoskórych obywateli. Zawiera teksty Langstona Hughesa, Williama Carlosa Williamsa i W.E.B. Dubois. – Nancy Cunard była w buntowniczą damą, i opublikowała wtedy najbardziej niepoprawną społecznie książkę – mówi Robb. – To przełomowa pozycja i, jak się wydaje, jedyna zachowana.

Źródło: http://www.gielda.onet.pl, A.Craig Copetas, tłum. Onet.pl, 7.03.2011

Link do artykułu: Inwestowanie w starodruki

Written by kolekcjonersurowcow

27 Wrzesień 2011 @ 08:27

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: