kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Jak inwestować w wino?

3 komentarze

Według opinii specjalistów królestwem wina jest ciągle Francja. Z tego kraju pochodzą najdroższe wina na świecie. Analizując rynek wina nie można zapomnieć o takich potęgach winiarskich jak Włochy, Hiszpania, Portugalia, Austria czy Niemcy.

Nie można pominąć również krajów Nowego Świata – Australii, Nowej Zelandii, Stanów Zjednoczonych, Południowej Afryki, Chile i Argentyny. W każdym z tych miejsc produkuje się wyjątkowe i niepowtarzalne w smaku gatunki wina. Wyjątkowość smaku to sposób uprawy, gleba, opady, temperatura oraz nasłonecznienie. Jak czynniki te przekładają się na wartość wina, o czym trzeba wiedzieć decydując się na zakup wina w celach inwestycyjnych? Zapraszamy do przeczytania artykułu.

Wino to towar wyjątkowy, którego wycena zależy w większym stopniu od smaku niż od możliwości dalszego użycia. Niepowtarzalny smak to pochodna odpowiedniego zmieszania czynników – ciężkiej pracy i wiedzy człowieka, ale również takich na które wpływu nie mamy – jakość gleby, opady deszczu, temperatura powietrza, nasłonecznienie. Dodatkowo nie jest to towar tani. Eksperci podkreślają, że jeżeli już mamy na czymś zarobić to na pewno nie warto wydawać pieniędzy na kupno taniego, nieznanego pochodzenia wina i liczyć na cud. Trzeba wiedzieć, że na świecie jest 75 inwestycyjnych gatunków wina, a każdy z nich sprzedawany jest za kilkaset euro za skrzynkę.

Zarządzający funduszami alokującymi środki w wino twierdzą, że rynek wina ma wszelkie podstawy aby stać się miejscem, gdzie można pomnożyć kapitał. Te podstawy to rosnący międzynarodowy popyt oraz ograniczone możliwości strony podażowej. O potencjale zysków niech świadczy zachowanie indeksu wina, Liv-ex (London International Vintage Exchange), założonego w 1999 roku.

Jego wartość wzrosła od początku 2006 roku o 45%, zdecydowanie bijąc większość indeksów rynkowych. Wznoszący trend na rynku potwierdza zachowanie innego indeksu, WAM Fine Wine Fund, który od września 2006 również zanotował 45% wzrost wartości. Dużą korzyścią, o której nie można zapomnieć inwestując w wino, jest również brak korelacji jego cen z cenami akcji czy obligacji na światowych rynkach, przez co wino jest dobrym aktywem dywersyfikującym ryzyko portfela inwestycyjnego.

Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że inwestowanie w wino nie jest wolne od ryzyka, można na nim tak szybko zarobić jaki i stracić. Płynność rynku wina w porównaniu z rynkami akcji i obligacji, gdzie obroty osiągają bilionów USD, jest mała. Dodatkowo towar ten przejawia skłonności do gwałtownych ruchów cen i w dużym stopniu zależy od kryzysów gospodarczych, uszczuplających zamożność ludzi, klęsk żywiołowych, ograniczających podaż. Nie można również zapomnieć o subiektywnych czynnikach jakimi są moda i gusty.

Przestrzegaliśmy już przed zakupem taniego, nierozpoznawalnego wina w celach inwestycyjnych. Eksperci jasno przestrzegają również przed podjęciem decyzji o inwestycji w wino na podstawie zasłyszanych historii o nieprawdopodobnych zyskach. Historii, które opowiadają o tym jak wartość skrzynki wina urosła z PLN2.000 do PLN100.000 jest mnóstwo. Oczywiście taki zakup i zwrot jest możliwy, ale po pierwsze jest bardzo trudno znaleźć taką okazję, a po drugie tego rodzaje historie nie są reprezentatywne dla rynku.

Według opinii znawców i koneserów, wina należy kupować i sprzedawać jedynie u cieszących się doskonałą renomą oraz wyspecjalizowanych w takiej sprzedaży pośredników, brokerów czy w domach aukcyjnych. Najbardziej liczącymi się ośrodkami obracającymi winem są Londyn oraz Chicago. Jednostką obrotu najczęściej jest skrzynka, w skład której wchodzi 12 butelek o pojemności 75cl.

Jednocześnie, dla tych którzy lubią dreszcz emocji związany z ryzykiem co do jakości danego rocznika, specjaliści radzą aby najlepiej kupować wino przed butelkowaniem, gdy leżakuje ono jeszcze w beczkach, tzw. en primeur. Taki zakup to nic innego jak zakup kontraktu futures na wino.

Przed dokonaniem zakupu warto porównać ceny w kilku miejscach, aby nie być później zaskoczonym czasem gigantyczną różnicą w cenie, gdyż rynek win nie jest regulowany, co sprzyja wielu nadużyciom. Inwestując w wino nie można zapomnieć o kosztach jakie przyjdzie ponieść. Wydatki związane są z ubezpieczeniem, transportem oraz odpowiednim przechowywaniem wina w specjalnie przystosowanych pomieszczeniach, szafach czy skrzyniach o regulowanej temperaturze i wilgotności. Inwestując w wino trzeba być cierpliwym.

Zakup wina to inwestycja długoterminowa, w której należy liczyć się z horyzontem czasowym sięgającym 10 – 40 lat. Trzeba być świadomym ryzyk oraz gotowym na pogodzenie się z wiadomością, że nasz rocznik i gatunek wina okazał się finansowym bublem. Pomimo to rosnąca zamożność, pogoń za luksusem, chęć pochwalenia się w środowisku wyrafinowanym poczuciem elegancji kusi coraz większą ilość inwestorów. W ostateczności zawsze w przypadku inwestycyjnej porażki nasze wino można po prostu wypić.

Źródło: Agnieszka Giedzinska, http://www.inwestycjealternatywne.pl

Reklamy

Written by kolekcjonersurowcow

5 września 2011 @ 07:44

komentarze 3

Subscribe to comments with RSS.

  1. Niby mądrzy ludzie, a wypisują takie bzdety. Inwestycja w wino na tych zasadach to czysta spekulacja i nadmuchiwanie bańki spekulacyjnej na winie! Za kilka lat na wino będzie stać tylko bogatych i wtedy bańka pęknie, bogaci się wzbogacą, a biedni zbiednieją. Kilka lat temu nie było to tak oczywiste, ale dziś?

    zbi_k

    8 września 2011 at 20:51

    • Jeżeli inwestujemy świadomie oraz wbrew trendom, które panują na rynku na określony towar to nie ma mowy o nadmuchiwaniu bańki spekulacyjnej. Przedstawiony materiał wyraża tylko jedna z wielu możliwości inwestycji w wino. Wino jest szczególnym przykładem. Inwestycja jest ryzykowna, ale może być opłacalna. Każda inwestycja niesie ryzyko. Poniżej podaję link do minutowego materiału podsumowującego najbardziej opłacalne inwestycje ostatnich 20 lat. Na przestrzeni tylu lat nie może więc być mowy o bańce spekulacyjnej.

      kolekcjonersurowcow

      9 września 2011 at 07:57

      • Inwestowanie przeciw trendowi to chyba też nie najmądrzejszy pomysł 🙂 Trend is your friend przecież 😛 Jednak co do bańki spekulacyjnej. Widać gołym okiem kiedy ma nadejść jej koniec. Jeśli nastroje są superoptymistyczne wtedy trzeba taką inwestycję przemyśleć.

        PS Interesujący artykuł!

        Jak inwestować

        25 czerwca 2013 at 22:49


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: