kolekcjonersurowcow

Niezależny i multimedialny blog o inwestycjach egzotycznych.

Sztuka rosyjska na polskim rynku

leave a comment »

Wiele wskazuje na to, że kultura rosyjska przeżywa w Polsce swój renesans. Po okresie buntu związanego z dominacją radziecką odmienność i egzotyka kraju wschodnich sąsiadów zaczyna na nowo fascynować i inspirować.

Na uniwersytetach obserwujemy rosnące zainteresowanie filologią rosyjską, kursy biznes-rosyjskiego przeżywają prawdziwy boom, kina prezentują klasyczne i najnowsze osiągnięcia tamtejszej kinematografii. Słynny Moscow City Ballet czy chór Aleksandrowa święcą w Polsce prawdziwe triumfy zapełniając największe sale koncertowe. Analogiczną ciekawość Polacy wykazują wobec rosyjskiej sztuki, co potwierdzają organizowane z wielkim rozmachem wystawy w prestiżowych galeriach i muzeach (Zachęta, Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi i in.). Można tam było zobaczyć prace tak wielkich, czy wręcz kultowych postaci współczesnej sztuki rosyjskiej, jak chociażby Kulig, Malewicz, Florenscy, oraz Komar i Melamid. Jak zatem na tym tle wypada polski rynek sztuki rosyjskiej? Jakie są szanse kolejnych inwestycji? Co kupować i za jaką cenę? Odpowiedź na te pytania nie zawsze musi nastrajać optymistycznie.

Teoretycznie najbardziej dochodowym segmentem inwestycji w sztukę rosyjską są dzieła XIX mistrzów, oraz wszelkie pamiątki po imperialnej potędze państwa carów (numizmaty, militaria, fotografie itp.). Problem w tym, że w wyniku ofensywy rosyjskich i ukraińskich „oligarchów” na światowych aukcjach, trudno nabyć podobne artefakty w rozsądnej cenie. Mało tego, z inicjatywy rosyjsko-języcznych kolekcjonerów z polskich rynków znikają obrazy rodzimych artystów, którzy kształcili się na rosyjskich uczelniach, bądź pracowali na zlecenie petersburskiego dworu Romanowów. W ten sposób płótna takich malarzy, jak Aleksander Orłowski (nadworny artysta wielkiego księcia Konstantego Pawłowicza), Henryk Siemiradzki (absolwent i członek Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu), czy Stefan Bakałowicz (stypendysta tejże uczelni) mogą przynieść posiadaczom potężne i pewne zyski. Za płótno Bakałowicza „Trudny wybór” (olej, płótno, 65,5 x 87 cm) warszawski dom aukcyjny żąda 65 tys. złotych, co wydaje się ceną okazyjną, zważywszy na to, że niektóre jego prace w kraju i za granicą osiągają nawet trzykrotnie wyższe ceny. Natomiast płótna Siemiradzkiego, bardzo cenione na największych światowych aukcjach w Londynie, czy w Nowym Yorku, osiągają tam ceny nawet poziomu miliona euro.

Dobrze zarobić można jednak nie tylko na dziełach tak uznanych i rozpoznawalnych artystów. Dość powiedzieć, że w 2007 roku sprzedano na aukcji w Warszawie obraz drugorzędnego malarza, Stanisława Żukowskiego (1873 – 1944 ) za kwotę 140 tys. złotych, podczas gdy jego rzeczywista wartość była trzykrotnie niższa. Podobnie wysokie ceny osiągano za zupełnie przeciętne dzieła tego malarza nawet na aukcjach Sotheby’s w 2007 roku (np. £ 11.875 za raczej nieudany „Krajobraz zimowy”). Tajemnica wysokich cen za dzieła tego polskiego pejzażysty urodzonego koło Wołkowyska na dzisiejszym obszarze Białorusi tkwi w fakcie, że przez kupujących zza wschodniej granicy uważany jest za rosyjskiego artystę. Czynnik narodowy przeważa więc tutaj nad smakiem i gustem artystycznym, pozwalając przeciętnym dziełom na światowych licytacjach osiągać zdecydowanie wygórowane ceny.

Czy zatem rynek sztuki rosyjskiej zamknął się dla polskich inwestorów? Zdecydowanie nie. Dogodną, choć długofalową i wymagającą dobrego rozeznania sferą inwestycji pozostaje malarstwo młodych i zdolnych współczesnych artystów, którzy nie zdążyli jeszcze zaistnieć na rynku sztuki. Szczególnie optymistycznie nastraja malarstwo Olgi Nazarkinowej, Mikołaja Blokhina, czy Pawła Dolskiego uważanych za jednych z najbardziej utalentowanych i najbardziej obiecujących rosyjskich artystów młodego pokolenia. Wielką popularnością ostatnio cieszą się rosyjskich artystów naiwnych: Pawła Leonowa, Katii Medwiedewej, Alewtiny Pyżowej, Aleksandra Biełycha, Aleksieja Kondratienki i Galiny Malcewej. W przyszłości wartość ich dzieł może znacznie zwyżkować w oczach rosyjskich nowobogackich milionerów. O ile oczywiście owe talenty zostaną odkryte, czego w żaden sposób nie można przewidzieć i zaplanować.

Tego rodzaju inwestycje obciążone są zatem sporym ryzykiem. Z drugiej strony jednak nie wymagają ogromnych nakładów finansowych, a mogą przynieść pokaźny zysk. Należy również spodziewać się, że zmiany rynkowe w Polsce spowodują wzrost zainteresowania rynkiem sztuki, jako alternatywną formą lokowania kapitału. Wówczas część rodzimych inwestorów może zwrócić uwagę na rynek sztuki rosyjskiej, o ile fascynacja kulturą wschodnich sąsiadów nie okaże się efemeryczna. Duża tu rola klimatu politycznego, który jednak wciąż pozostaje dość napięty i niesprzyjający wzajemnej współpracy, również w dziedzinie kultury.

Chęć osiągnięcia zysków z alternatywnych inwestycji, obok czysto estetycznej przyjemności może być kolejnym argumentem, dla którego warto odwiedzać wernisaże współczesnej sztuki rosyjskiej, które coraz częściej goszczą nad Wisłą. Wydaje się bowiem, że dzieła młodych artystów zza wschodniej granicy tworzyć mogą najbardziej perspektywiczny segment rynku sztuki z Rosji i innych krajów rosyjskojęzycznych.

Źródło: http://www.inwestycjealternatywne.pl, 30.12.2007

Reklamy

Written by kolekcjonersurowcow

1 września 2011 @ 07:57

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: